- 1 S. Łosowski: Muzyka musi mieć charakter (28 opinii)
- 2 Ulica będzie dłużej zamknięta przez żaby (39 opinii)
- 3 Nocna wędrówka bobra z lisem po Gdyni (45 opinii)
- 4 Papuga po przejściach szuka nowego domu (25 opinii)
- 5 Martwy wieloryb z Mikoszewa usunięty (39 opinii)
- 6 Odłączyły się od matki i zgubiły na ulicy. Pomogli strażnicy (9 opinii)
Romantyczna wędrówka płazów. "Żabie patrole" i niezwykła misja ratunkowa
Każdego wieczoru przez ok. półtora miesiąca bez względu na pogodę i długie weekendy wychodzą z wiadrami na gdańskie ulice i ratują żaby, traszki, ropuchy, które bez ich pomocy zginęłyby pod kołami samochodów. Tylko w ubiegłym roku uratowali ich szesnaście tysięcy. Problem w tym, że newralgicznych punktów w mieście jest kilkadziesiąt, a zabezpieczonych zaledwie kilka. O pomocy płazom opowiada koordynator akcji "Chrońmy płazy Gdańska".
- Żaby ruszają na wiosenną wędrówkę
- "Wodę wykorzystują niemal wyłącznie do rozmnażania"
- Jak wygląda codzienna walka o życie płazów?
- Deszcz czy majówka - tu nie ma wolnego
- Nie tylko żaby. Jakie zwierzęta wpadają do wiader?
- Każdy może zostać ratownikiem płazów
Żaby ruszają na wiosenną wędrówkę
Cała ta wielka, wiosenna migracja ma swoją kronikę, gdzie trafiają zdjęcia uratowanych bohaterów, od grzebiuszek po traszki, a społecznicy z grupy "Chronimy płazy Gdańska" regularnie raportują, ile istnień udało się wyrwać przeznaczeniu.
Surykatki opanowały żyrafiarnię, a "bandzior" szuka miłości. Nowości w zoo
Inicjatywa "Chronimy płazy Gdańska" to akcja prowadzona w celu ochrony płazów na terenie Niedźwiednika oraz Oliwy. Prace realizowane są przy wsparciu Wydziału Ekologii i Energetyki Urzędu Miasta Gdańska. Rozmawialiśmy z przedstawicielem akcji - Stanisławem Koniczyną.
"Wodę wykorzystują niemal wyłącznie do rozmnażania"
Mateusz Groen: Dlaczego właśnie wiosną ginie tysiące płazów na miejskich drogach?
Stanisław Koniczyna: Żyjemy w przestrzeni, w której występują różne gatunki zwierząt - m.in. płazy. Rozwijając miasta i betonując kolejne tereny, stworzyliśmy dla nich szereg pułapek. W wielu miejscach płazy musiały się wycofać, ale wciąż istnieją punkty, w których nadal funkcjonują. Ich cykl sezonowy wygląda jednak inaczej niż u ludzi - można żartobliwie powiedzieć, że "chłopak z dziewczyną lubią spotykać się w zimnej wodzie". Wiosną płazy ruszają do zbiorników, choć - wbrew powszechnemu przekonaniu - nie są typowymi zwierzętami wodnymi. Większość życia spędzają na lądzie.
Wodę wykorzystują niemal wyłącznie do rozmnażania. Choć w przyrodzie zdarzają się wyjątki, można przyjąć, że po krótkim stadium młodocianym spędzonym w wodzie zwierzęta te wychodzą na ląd i pozostają na nim aż do następnej wiosny. Podczas tych sezonowych wędrówek niektóre gatunki potrafią pokonać nawet cztery kilometry. Dla stworzenia wielkości podeszwy buta to niezwykle długa droga. W mieście przecinają ją jednak liczne ciągi komunikacyjne, którymi zagrodziliśmy im szlaki migracyjne. W efekcie w okresie intensywnych wędrówek płazy są masowo rozjeżdżane przez samochody. Warto podkreślić, że wszystkie gatunki płazów objęte są ochroną, a w perspektywie globalnej to jedna z grup zwierząt najbardziej zagrożonych wyginięciem.
Jak wygląda codzienna walka o życie płazów?
Co zagraża płazom w Polsce i jak Gdańsk próbuje im pomóc?
W Polsce występuje 19 gatunków płazów. Ta stosunkowo niewielka różnorodność wynika z naszego klimatu - płazy lubią ciepło i wilgoć, więc im dalej na północ, tym mniej gatunków. Ich liczebność spada z różnych powodów, obecnie głównie ze względu na zmiany klimatyczne: robi się zbyt gorąco i sucho, co zaburza ich naturalny cykl. W mieście, poza tymi ogólnymi zagrożeniami, dochodzą jeszcze samochody, infrastruktura i cywilizacja. Zgodnie z przepisami prawa, jeśli infrastruktura wpływa negatywnie na gatunki chronione, administrator terenu powinien podjąć działania minimalizujące te szkody. W Gdańsku mamy wiele miejsc, gdzie płazy wychodzą na drogi gminne i miejskie.
Z tego powodu miasto Gdańsk, a konkretnie Wydział Ekologii i Energetyki, realizuje we współpracy z nami działania w kilku wybranych punktach. To wciąż kropla w morzu potrzeb, ale dzięki temu zwierzęta, które po zimie ginęłyby tysiącami (co nie jest przesadą, biorąc pod uwagę skalę zjawiska na drogach), mają szansę przeżyć. W miejscach uznanych za najcenniejsze miasto sfinansowało płotki. Mieszkańcy i wolontariusze patrolują przydroża dwa lub trzy razy dziennie, przenosząc płazy, by nie zginęły pod kołami samochodów.
Jak długo działacie?
Już ok. 12 lat.
I to jest wasza oddolna inicjatywa?
Tak, to oddolny ruch społeczny. Obecnie jest on już co roku wspierany przez miasto, ponieważ samo wygrodzenie generuje koszty. Na ul. Bytowskiej mamy obecnie ok. 5 km zabezpieczeń. Samodzielny zakup materiałów i wykonanie takiego ogrodzenia nie byłoby możliwe, dlatego miasto dofinansowuje te działania.
Deszcz czy majówka - tu nie ma wolnego
Czy akcja ma potencjał do tego, by się rozwijać? Co jest potrzebne, żeby w ogóle mogła działać?
To akcja, która może rozwijać się oddolnie, ale potrzebuje wsparcia miasta - takiego, by miasto zapewniło zabezpieczenia, a ludzie sami już biegali i działali. W tym roku miasto wyłożyło środki, dzięki którym mogliśmy wyposażyć wolontariuszy w latarki, kamizelki i wiaderka. Dzięki temu nie muszą niczego dokładać, bo cały niezbędny sprzęt otrzymują od nas.
My zbieramy dane i pilnujemy całości, bo to odpowiedzialne działanie. Nie można go puścić "na żywioł" - płazy siedzą w wiadrach, a jeśli zostałyby w nich zbyt długo, mogą zginąć lub się przegrzać. Dlatego przez półtora miesiąca trzeba być na miejscu codziennie, dwa razy dziennie - nieważne, czy to sobota, niedziela, deszcz, śnieg, czy długi weekend majowy. Jak już się zacznie, po prostu trzeba chodzić, nie ma opcji "pójdę albo nie pójdę".
Ale jak mówię - to działa. Przy odpowiednim zaplanowaniu logistyki i odrobinie kontroli wszystko ładnie funkcjonuje. Ludzie czerpią z tego dużą satysfakcję, a chętnych do pomocy jest bardzo wielu.
Na których ulicach prowadzone są działania ochronne dla płazów i w jaki sposób są one realizowane?
Obecnie działania są prowadzone na ul. Bytowskiej, Kwietnej i Góralskiej. Zamknęliśmy również ul. Michałowskiego - jest ona całkowicie wyłączona z ruchu. I to się sprawdza. Na Michałowskiego takie rozwiązanie funkcjonuje od kilku lat, ludzie już się do niego przyzwyczaili i wiedzą, że nie mogą tamtędy jeździć. Natomiast ul. Góralska, Kwietna i Bytowska są zabezpieczone czarną agrowłókniną. Płazy zatrzymują się na niej, idą wzdłuż ogrodzenia i wpadają do rozstawionych wiader. Stamtąd są wyciągane przez wolontariuszy, a następnie przenoszone na drugą stronę drogi lub bezpośrednio do zbiornika wodnego, gdzie zostają wypuszczone.
Nie tylko żaby. Jakie zwierzęta wpadają do wiader?
Co wpada do takich wiader?
Tak naprawdę trafiają do nich te zwierzęta, które tu żyją i funkcjonują. Są wśród nich gryzonie, np. ryjówki, a także zaskrońce, jaszczurki czy jeże. Oczywiście nie brakuje też płazów. Spotykamy m.in. kumaki, traszki, ropuchy, dwa gatunki żab oraz grzebiuszki. Mamy więc pełny przekrój gatunków występujących w tym miejscu - wszystkie one muszą przedostać się na drugą stronę i po drodze wpadają do naszych wiader.
Ile płazów jesteście w stanie w przybliżeniu ochronić?
W zeszłym roku przenieśliśmy 16 tys. osobników. Oczywiście moglibyśmy ochronić znacznie więcej, bo w mieście istnieją dziesiątki takich kolizyjnych miejsc. Nie damy rady zabezpieczyć wszystkiego. Obecnie obsługujemy trzy stanowiska, podczas gdy miejsc, w których interwencja jest konieczna, powinno być ok. 30. Tyle wystarczyłoby, by zabezpieczyć najbardziej newralgiczne punkty, gdzie płazy giną setkami.
Gdzie według pana powinny pojawić się takie wygrodzenia?
Mogę już zdradzić to, czego dowiedzieliśmy się od osób, które do nas piszą. Chodzi o ulice: Na Szańcach, Owczarnia (w rejonie Owczarni), Zawodzie oraz Traugutta. To tam otrzymywaliśmy sygnały, że warto prowadzić te akcje. Wiele osób działa już w tych miejscach oddolnie. Podobne zgłoszenia mamy też z rejonu ul. Myśliwskiej.
Każdy może zostać ratownikiem płazów
Ochrona przyrody kojarzy się zazwyczaj z czymś trudnym, a tu przedstawia pan jej inną stronę.
Powiem tak: to jedna z niewielu akcji proprzyrodniczych, która daje ludziom tak ogromną satysfakcję. Każdy przeniesiony płaz to uratowane życie. Można sobie pomyśleć: "zrobiłem dobry uczynek, pójdę do Nieba". To bardzo realne działanie. W wielu innych przypadkach, gdy podejmujemy działania na rzecz ochrony przyrody, efekty są odroczone w czasie - coś robimy i może kiedyś coś się zmieni, może jakiś ptak w końcu się zagnieździ. Tutaj natomiast idziemy, przenosimy i wiemy, że ten konkretny płaz jest już bezpieczny.
Ta akcja ma taki oddźwięk, że angażuje mnóstwo mieszkańców, a co więcej, każdy może w niej uczestniczyć. W zasadzie każdy, kto zgina się w kolanach i ma choć jedną sprawną rękę. Doszło już do tego, że do jednego płaza biegną trzy osoby, bo każdy chce go podnieść. Nie ma z tym problemu - ludzie po prostu wychodzą wieczorem na spacer z wiaderkami.
Czy można do was dołączyć, żeby zobaczyć tak dużą liczbę płazów?
Komunikujemy się głównie przez Facebooka. Warto nas obserwować, bo każdego dnia piszemy, o której godzinie odbędzie się kolejny obchód. Nie jesteśmy w stanie robić tego o stałych porach - zawsze o 18:00 - bo czasem jest to 17:30, a czasem 19:00. Dlatego codziennie podajemy godziny kontroli. Śmiało można tam znaleźć wszystkie potrzebne informacje i do nas dołączyć. Można też napisać i zapytać: "Powiedzcie, do kogo mam się zgłosić, żeby u mnie też taką ulicę ogrodzili?".
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-04-18 18:47
Przed budową dróg powinno się sprawdzić takie miejsca (4)
A potem można umieścić pod jezdnią tunele dla zwierząt.
- 83 13
-
2026-04-20 09:14
kolego, przecież takie żabie patrole co chwila pojawiają się na osiedlach. razem z małpkami
- 1 3
-
2026-04-19 10:33
przekop nawet teraz mozna zrobic ino trza chcciec ,nawet niezamykajac drogi
- 8 0
-
2026-04-19 09:47
Tunele i takie bariery powinny byc pod KAZDA jezdnia z dostepem do zieleni
- 16 0
-
2026-04-19 07:39
W lesie? Tunel. Niedziela obudz się
- 0 7
-
2026-04-18 18:44
Absolutny szacunek dla was.
- 52 9
-
2026-04-18 18:27
Pożyteczna akcja (4)
Pożyteczna akcja. Kupę roboty przy stawianiu płotków co rekompensuje kilkanaście tysięcy uratowanych zwierząt.
- 79 11
-
2026-04-20 07:07
paranoja z tymi rozciąganymi foliami i suszącymi się żabami w pułapkach-wiaderkach
- 2 1
-
2026-04-19 07:49
ja slyszalem o 32 miliardach uratowanych plazow na m2
- 0 4
-
2026-04-18 19:35
Niestety w wielu miejscach miasta płazy nadal giną masowo i nieliczne ręce wolontariuszy nie dają rady. (1)
Lepiej więc rozwiązać problem systemowo i budować przejścia dla zwierząt w newaralgicznych miejscach. Fundacja w tym roku otrzymała dotację w wysokości 320 000, za rok poprzedni zgaje się 75 000, są to już pieniądze, z których dałoby się corocznie zbudować stałe przejścia dla małych zwierząt w kolejnych lokalizacjach, a nie utrzymywać fikcję i fundację przez lata.
- 10 2
-
2026-04-19 11:23
robimy to
Tak, robimy to przy przebudowach dróg i nowych drogach, w szczególności tam gdzie dokumentacja wymaga decyzji środowiskowej. Ale drogi często tylko sie remontuje a płazy giną dalej, więc czasami stosowanie rozwiązaniem tymczasowych staje sie jedyna możliwością ratunku dla zwierząt.
- 3 3
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
