Zwierzaki

stat

Aleksandretta obrożna w Polsce - zagrożenie czy sympatyczny przybysz?

Aleksandretta obrożna to duża, hałaśliwa papuga, która cieszy oko swoimi barwami.
Aleksandretta obrożna to duża, hałaśliwa papuga, która cieszy oko swoimi barwami. anolis01/123rf.com

Aleksandretta obrożna to dużych rozmiarów papuga pochodząca z rejonów środkowej Afryki, półwyspu Indyjskiego i Cejlonu. To jedyny egzotyczny gatunek papugi, który zdaje się żyć i rozmnażać na wolności, także w Polsce. Skąd biorą się u nas aleksandretty i czy z racji swoich rozmiarów oraz usposobienia są zagrożeniem dla rodzimych gatunków ptaków, takich jak dudek czy kawka?



Czy widziałe(a)ś w Trójmieście egzotyczną papugę na wolności?

tak, niejeden raz 6%
tak, raz się zdarzyło 11%
raczej nie, nie przypominam sobie 24%
na pewno nie, zwrócił(a)bym na nią uwagę 59%
zakończona Łącznie głosów: 633
Aleksandretty obrożne to duże papugi o wyjątkowo wyraźnych, soczystych barwach. Cieszą oko obserwatorów i zapewne głównie z tego względu są chętnie hodowane w domach.

- Nie są to zwierzęta łatwe w utrzymaniu w domowej hodowli - mówi Sabina Kaszak, ornitolog z Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego. - Wymagają stworzenia dla nich specjalnej, dużej woliery. Są to również ptaki wyjątkowo głośne. Aleksandretta to zdecydowanie jeden z najbardziej hałaśliwych mieszkańców naszego zoo.
Zdarza się, że papugi trzymane w domach, poprzez nieuwagę lub zaniedbanie właściciela, uciekają na wolność. O ile egzotyczne ptaki mniejszych gatunków, takie jak papużki faliste, nie mają specjalnie dużych szans na przetrwanie, aleksandretty obrożne okazują się do tego wystarczająco silne. Nie przeszkadzają im niezbyt wysokie temperatury powietrza, a ze względu na wielkość i agresywne usposobienie, z powodzeniem znajdują pożywienie i miejsce do życia.


Począwszy od zeszłego roku, w Polsce widuje się coraz więcej papug tego gatunku na wolności. Ba, na południu kraju widziano także miejsca lęgowe aleksandretty obrożnej. Podejrzewa się, że są to osobniki, które kilka lat temu uciekły od hodowcy i - jak widać - świetnie odnalazły się w naturalnym środowisku.

Pokaźna populacja tych papug daje się też zaobserwować w Czechach i południowych Niemczech. Można przypuszczać, że wiele osobników żyjących na terenie Polski to właśnie "imigranci" z tamtych rejonów. Wydaje się zatem, że gatunek ten będzie stopniowo rozprzestrzeniał się także u nas.

Serwal, kangur i wąż - egzotyczne zguby w Trójmieście


Piękny, ale uciążliwy



Choć te duże, zielone papugi z pewnością przykuwają wzrok, wiele rodzimych gatunków ptaków nie podzieliłoby zachwytu spacerowiczów nad nimi. Jako ptaki stosunkowo duże, silne i inwazyjne, miejsce zamieszkania zwykle organizują sobie poprzez wygnanie z dziupli mniejszych lokatorów, takich jak dudki czy dzięcioły.

- Aleksandretta obrożna bardzo dobrze radzi sobie z krótkotrwałymi mrozami, a ze względu na coraz łagodniejsze zimy ptakom coraz łatwiej jest przebytować ten okres w Polsce - mówi Piotr Kamont, prezes stowarzyszenia Ptaki Polskie. - Dotyczy to zresztą także innych gatunków. Zimujące na miejscu bociany czy żurawie to już nie ewenement.

Szukali papugi przez trzy tygodnie. Szczęśliwy finał


Czy obecność aleksandretty obrożnej w Polsce to dobry czy zły znak? Zdania na ten temat są podzielone. Przeciwnicy obecności tego gatunku w naszym kraju wskazują na znaczną inwazyjność aleksandretty. Te egzotyczne papugi wypierają mniejsze ptaki - dzięcioły, kosy, szpaki czy dudki. Również ludzie, w których okolicy zamieszkają aleksandretty, mogą nie być zachwyceni ich obecnością. Wydawane przez aleksandretty dźwięki spędzają sen z powiek, a ze względu na swoje upodobanie do zboża i słonecznika, mogą stać się utrapieniem rolników.

Miejsce dla wszystkich



Nie znaczy to jednak, że populację aleksandretty obrożnej należy zwalczać i likwidować.

- Zwiększenie liczby osobników tego gatunku w Polsce zdaje się kwestią czasu i jednocześnie zjawiskiem nie do powstrzymania. Aleksandretta na pewno wpłynie na populację rodzimych ptaków, jednak zachęcam do spojrzenia na tę kwestię w bardziej przyjazny sposób. Zaledwie kilka lat temu obawiano się, że bernikla kanadyjska, która zadomowiła się w parku Reagana, wyprze rodzime gęgawy. Nic takiego się nie wydarzyło. Zamiast walczyć z aleksandrettą w obronie dudków i innych dziuplaków, zmieniajmy środowisko w taki sposób, żeby dla wszystkich ptaków starczyło miejsca. Nie patrzmy na przyrodę jako na zagrożenie, lecz jako coś, co sprawia, że żyje nam się przyjemniej - tłumaczy Piotr Kamont. I dodaje:

- Aleksandretty obrożne można potraktować jako zwiastun nadchodzących zmian. To tylko jeden z gatunków, które będą coraz częściej pojawiać się w Polsce. Wiele z naszych typowo polskich gatunków znika i wymiera, więc dlaczego zamiast cieszyć się pojawieniem osobników nowego gatunku, chcemy z nimi walczyć, wyłapywać je i do nich strzelać? Zamiast tego powieśmy dziesięć nowych budek dla ptaków w okolicy, a zwiększy się szansa na to, że wszyscy zainteresowani ptasi lokatorzy znajdą dla siebie miejsce.

Zobacz także: Trójmiasto pełne pożytecznych pustułek

Opinie (54) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Czytaj także

zobacz więcej»

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Miejsca przyjazne zwierzętom

Forum zwierzęta - ciekawy temat

nnt: mój pies umiera - czy lepiej go uśpić? (142 postów)

Mój pies bardzo poważnie zachorował. Jest to złośliwy nowotwór, który postępuję w straszliwym tempie. Od kilkunastu dni codziennie jest gorzej - pies stopniowo traci siły. Od kilku dni nie jest już w stanie stanąć na nogach, tylko leży w jednym miejscu i ewentualnie próbuje się czołgać, ale na to też nie ma siły. Nie wiem co robić - znajomy weterynarz stwierdził, że uśpienie psa jest dla niego wielkim stresem i nie jest to takie proste (trzeba znaleźć żyłę, a to stary pies i trudno to zrobić), że lepiej pozwolić mu odejść w spokoju. Teraz część rodziny nie chce go uśpić z tego powodu. A ja nie mogę patrzeć jak tak leży całymi dniami pod domem i pewnie bardzo cierpi. Dodam, że to pies wielkiej rasy i za bardzo nie ma możliwości go gdzieś przenieść itp. Co najlepiej zrobić w tej sytuacji?

Lukas (2 tygodnie temu)

zawsze do końca , mój zaszedł na chłoniaka dzis przy mnie:( miał 5 lat

więcej tematów »