Zwierzaki

stat

Avatar - kot, który spędza całe życie w schronisku

Avatar całe życie spędził w schronisku. Jest pięknym młodym kotem, ma jednak przewlekłe infekcje nosa i zatok. Czy taki detal może uniemożliwić mu znalezienie własnego domu?
Avatar całe życie spędził w schronisku. Jest pięknym młodym kotem, ma jednak przewlekłe infekcje nosa i zatok. Czy taki detal może uniemożliwić mu znalezienie własnego domu? fot. Grzegorz Zaleski

W cyklu "Adopcje zwierzaków" przedstawiamy podopiecznych schronisk, fundacji i domów tymczasowych w Trójmieście, którzy od miesięcy, a nawet lat czekają na wymarzony dom. Może to ty odmienisz ich życie? Ostatnio pisaliśmy o Mathei - łagodnej suczce, która mimo wyjątkowej urody i spokojnego usposobienia zdaje się być niewidzialna w schronisku, dziś historia kocura o imieniu Avatar.



Avatar to kot o niepospolitej powierzchowności. Jego charakterystyczne, szerokie nozdrza mogą się kojarzyć z baśniowym ludem Na'vi z filmu Jamesa Camerona. Jednak jego niezwykły pyszczek nie jest dziełem filmowej charakteryzacji. Avatar choruje na przewlekłe infekcje nosa i zatok. Do schroniska Promyk trafił jako kilkumiesięczny kociak i już wtedy miał zmieniony chorobowo nos, co zdaniem schroniskowych lekarzy weterynarii może sugerować genetyczne podłoże schorzenia. Szansą na poprawę stanu zdrowia są regularne inhalacje parą wodną, które pomagają udrażniać nos Avatara i mogą przynieść mu ulgę.

- Inhalujemy Avatara tutaj w schronisku i kot bardzo dobrze to znosi. Ba, nawet mruczy w trakcie i ugniata łapami kocyk. Nie przeszkadza mu para ani dość głośne brzęczenie nebulizatora, czyli urządzenia do inhalacji. Avatar wyciąga z tych sesji to, co dla niego najfajniejsze - wygodny fotel, głaskanie i czesanie, które bardzo lubi i w ogóle kontakt z człowiekiem. Jednak w domu, przy większej regularności zabiegów, efekty inhalacji byłyby nieporównanie lepsze - opowiada wolontariuszka Schroniska Promyk w Gdańsku.

Avatar jest jeszcze młodym, bo ledwie 3-letnim kotem. Przebywa w schronisku od zawsze, co nie znaczy, że nie byłby w stanie przyzwyczaić się do warunków domowych. Doskonale znosi pomieszczenia zamknięte i łatwo się tam relaksuje. Odnalazł się bardzo szybko w pomieszczeniu socjalnym, a także w studiu zdjęciowym podczas dwóch profesjonalnych sesji, gdzie był wdzięcznym modelem.

Łatwo adaptuje się do nowej rzeczywistości. Jest przyzwyczajony do przebywania z innymi kotami, powinien więc też odnaleźć się wśród innych miauczących towarzyszy. Potrafi również korzystać z kuwety. Jest przemiłym kotem, wdzięcznym, bardzo ufnym, całkowicie zsocjalizowanym z człowiekiem.


Czy jest coś, czego nie lubi? Owszem, jak każdy. Nie przepada za zastrzykami, co trudno mu mieć za złe. Transporter też nie jest jego przyjacielem, ale po chwili oporu daje się jednak przekonać do wejścia. Kocha pieszczoty i głaskanie, ale nie reaguje przesadnym entuzjazmem na próby noszenia na rękach.

- Avatar, z racji swojego filmowego imienia, zapewne wolałby wystąpić w pierwszoplanowej roli w swoim własnym domu niż poprzestać na - siłą rzeczy drugoplanowych - występach w schronisku - żartują wolontariusze Promyka.
Adoptując z "Promyka" masz prawo do darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą.

Osoby zainteresowane adopcją Avatara proszone są o kontakt ze Schroniskiem Promyk w Gdańsku pod numerem telefonu - 58 522 37 80 lub z wolontariuszką 727 558 135. Przed adopcją wymagana jest konsultacja ze schroniskowym lekarzem weterynarii.

Czytaj także

zobacz więcej»

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Miejsca przyjazne zwierzętom

Forum zwierzęta - ciekawy temat

Karma Alkee OPINIA (9 postów)

Przestrzegam wszystkich przed karmą firmy Alkee! Skuszona podczas wystawy psów, w Gdańsku zdecydowałam się zamówić worek. Chciałabym podkreślić, że była to karma w wersji HIPOALERGICZNEJ. Szybko pożałowałam swojej decyzji, a mój bokser bardzo ją odchorował. Najpierw pojawiła się wysypka alergiczna, zostały podane sterydy, mimo tego w skutek rozdrapania wdało się zakażenie - gronkowiec. Włączyliśmy antybiotyki, do tego doszła grzybica. Pies miał łyse plamki. Musieliśmy robić wymazy na posiewy z krostek, stosować antybiotyki, leki przeciwgrzybicze, osłonowe na wątrobę, probiotyki oraz witaminy na sierść. Leczenie trwało ponad 6 tygodni, suplementacja trwa do dziś. Wydaliśmy ponad 1200 zł na wizyty u weterynarza oraz leki. Z początku nie winiłam producenta karmy, boksery jak wiadomo są alergikami. Dziś zmieniłam zdanie , to jest w 100% wina producenta. Karmę, która mi została oddałam przyjacielowi. Tydzień temu zaczął ją podawać. Jego pies jest dziś chory - ma ropne krosty. (Nie bokser). To nie jest zbieg okoliczności : ta karma to jakaś katastrofa ! Trucizna, która nie nadaje się, dla żadnego zwierzaka. Choroba drugiego psa potwierdza, że jest to karma toksyczna i bardzo, bardzo szkodliwa. Założyłam tutaj wątek, ponieważ firma usuwa niepochlebne komentarze na FB. Mam nadzieję, że choć kilka osób, które miałyby kupić to paskudztwo od tego odwiodę i ich zwierzaki na tym nie ucierpią.

Heban (4 tygodnie temu)

Daję swojemu psu. Czarna lśniąca sierść nie zauważyłem problemów.

więcej tematów »