Zwierzaki

Kynofobia: trzymaj swojego psa przy sobie

Kynofobia to irracjonalny strach przed psami. Szanujmy osoby, które nie chcą witać się z naszymi czworonogami.
Kynofobia to irracjonalny strach przed psami. Szanujmy osoby, które nie chcą witać się z naszymi czworonogami. Jaroma­r Chalabala/123rf.com

Każdy z nas prawdopodobnie zna kogoś, kto panicznie boi się pająków. Arachnofobia jest nie tylko powszechnie znana, lecz także społecznie przyjęta jako coś względnie akceptowalnego. Strach przed włochatymi pajęczakami nie jest nigdy tematem tabu. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa w przypadku kynofobii - strachu przed psami. Przecież "nasz pies chce się tylko przywitać"...



Czy znasz osobę, która boi się psów?

tak, sam(a) się boję psów 35%
znam 41%
chyba nie 15%
nie, z pewnością nie 9%
zakończona Łącznie głosów: 804
Wielu czytelników Trojmiasto.pl należy do grona miłośników psów. Nasze czworonogi są dla nas jak członkowie rodziny, przyjaciele i towarzysze codziennego życia. Zabieramy je, gdzie tylko możemy, a jeśli są posłuszne, często puszczamy ze smyczy także w miejscach publicznych.

Mijamy na ulicy różnych ludzi - zarówno takich, którzy sami wołają naszego psa, bo są wielkimi "zwierzolubami", jak i takich, którzy w stosunku do psów czują rezerwę lub nawet strach. Człowiek, z którym mijamy się "na mieście", nie wie, czy nasz pies jest odwoływalny, ile szkoleń ukończył i jakie ma zamiary. Jest to poważny problem dla osób borykających się z kynofobią.

Co to jest kynofobia?



Kynofobia to specyficzne zaburzenie objawiające się irracjonalnym lękiem przed psami. Podobnie jak w przypadku innych fobii, tak i tutaj osoba dotknięta tym strachem zdaje sobie sprawę z tego, że obiekt wywołujący w niej przerażenie de facto nie jest straszny. Nie zmienia to jednak jej przekonania o nadchodzącym zagrożeniu.

- Gdyby mi płacili za każdym razem, gdy od właściciela psa słyszałam zdanie: "ona/on nie gryzie"... - relacjonuje Iza. - Zwierzęta wyczuwają strach i nigdy nie wiadomo, jak zareagują na obcych. Mnie dwa razy takie słodkie czworonogi dziabnęły, więc to nie jest tak, że ja sobie ten strach wymyśliłam. Ale nawet jeśli by tak było, strach to strach. I nikomu nie wolno mówić, że nie ma znaczenia.

Mój pies nie gryzie, on chce się tylko przywitać


Nie rozumiesz problemu? Zrozum reakcję



Mimo świadomości, że strach jest nieuzasadniony i wyolbrzymiony, reakcja przerażonego organizmu człowieka jest całkowicie realna i bardzo przykra. Przyspieszony oddech, kołatanie serca, uderzenia gorąca, chęć ucieczki lub uczucie "wmurowania" - to tylko niektóre z objawów wywoływanych przez czworonogi.

- Dla mnie kontakt z psem to ogromne wyzwanie - opowiada Iza. - Mam ataki paniki. Przestaję normalnie oddychać, odcina mi zdolność myślenia, koncentracja leży i kwiczy, pamięć zamienia się w sito o bardzo dużych oczkach, mięśnie się spinają. Ciało przygotowuje się na atak. Pierwotne instynkty biorą górę. Efektywność, wydolność, skuteczność przestają istnieć. A w finale doprowadza to do nasilenia stanów lękowych i depresji. Po prostu. A przecież mam przed sobą tylko słodkiego pieseczka, który chce się bawić.
Nawet jeśli mijany pies nie okazałby żadnego zainteresowania osobą, która się go boi, niekontrolowana reakcja człowieka dotkniętego fobią zwróci uwagę każdego zwierzaka. Pies ma w sobie silny instynkt pogoni i jego naturalną reakcją jest podążanie za uciekającym obiektem. Stąd tak częsty widok psa goniącego za kotem - tylko po to, aby go dogonić, niekoniecznie, aby zrobić mu krzywdę.

"Boję się" nie znaczy "nie lubię"



Dla wielu z nas to niezrozumiałe - pies ma przecież uroczy pysk, merdający ogon i całym sobą pokazuje, jak bardzo lubi kontakt z człowiekiem. My to wiemy i - co ciekawe - osoby, które boją się psów, często wiedzą to równie dobrze. Identyfikowanie kontaktu z psem jako potencjalnego zagrożenia nie ma wiele wspólnego z sympatią do tych zwierząt.

- W całej tej sytuacji ważne jest też to - i na to was uczulam - że nie jest tak, że ja czworonogów nie lubię - podkreśla Iza. - Wręcz przeciwnie, lubię. Strach jest jednak silniejszy. Nie oczekuję, że to zrozumiecie. Doskonale wiem, że zrozumienie sytuacji, z którą trudno się utożsamić, jest praktycznie niemożliwe. Ale proszę chociaż o uszanowanie takich jak ja. Trzymajcie swoje psy blisko, nie pozwalajcie im podchodzić do każdego. Pomyślcie czasem, że ten człowiek, który idzie z naprzeciwka, może się bać, ale nie zawsze to powie. Mnie w takich sytuacjach zatyka i modlę się tylko, żeby spokojnie przejść dalej.

Boję się psów: co robić?



Nawet jeśli napiszemy, że większość mijanych psów ma pokojowe zamiary albo nie ma w ogóle żadnych; że dopiero nerwowe, gwałtowne reakcje mogą wywołać problem, który w standardowej sytuacji by nie zaistniał - to i tak nic nie zmieni. Jeżeli strach przed psami utrudnia nam codzienne funkcjonowanie, zgłośmy się do psychoterapeuty. Dobra wiadomość jest taka, że fobie proste, do których należy strach przed psami, leczy się stosunkowo łatwo i skutecznie.


W podobnych przypadkach polecana jest szczególnie terapia poznawczo-behawioralna, jedyna forma psychoterapii o skuteczności udowodnionej naukowo. Jest to terapia skoncentrowana na danym celu, o jasnej strukturze i zwykle z góry założonym czasie trwania.

- Terapia poznawczo-behawioralna jest jedną ze skuteczniejszych metod pomagających pacjentom uporać się z różnego rodzaju lękami, w tym panicznym lęku przed psami - kynofobią - mówi Katarzyna Wojciechowska, psycholog. - Zawsze warto zgłosić się na terapię, gdyż psy możemy obecnie spotkać niemal wszędzie: na ulicy, w parkach, u znajomych czy rodziny. Kynofobia, zgodnie z klasyfikacją chorób psychicznych i zaburzeń nerwicowych, należy do grupy specyficznych (izolowanych) postaci fobii (F40.2). Psychoterapia w nurcie poznawczo-behawioralnym pozwala w większości przypadków na całkowite wyleczenie pacjenta z fobii. Ważne jest, aby nawiązać współpracę z doświadczonym terapeutą w pracy z tego rodzaju fobią - takim, który ma dostęp np. do psów terapeutycznych, niezbędnych do leczenia.
Celem terapii poznawczo-behawioralnej jest rozpoznanie swoich przekonań, zaobserwowanie ich negatywnego wpływu na emocje i zachowanie oraz praca nad przeformułowaniem tych przekonań. Terapia tego typu zakłada, że wpływają na nas nie same wydarzenia, ale ich interpretacja.

- Każdy przypadek należy traktować indywidualnie, dlatego czas terapii może się różnić u poszczególnych osób - informuje Katarzyna Wojciechowska. - Czynniki, które wpływają na długość terapii, to m.in. wiek pacjenta, stopień fobii, motywacja czy też potencjał intelektualny. Inaczej pracuje się z dziećmi, a inaczej z osobami dorosłymi. W trakcie terapii pacjent zapoznaje się z zasadami "psiego świata" - uczy się interpretować zachowanie psa, w jaki sposób należy traktować czworonoga, czego psy nie lubią, a co sprawia im przyjemność. Szukamy też źródła lęku, najczęściej jest to jakieś wydarzenie z dzieciństwa lub też zachowanie ważnej dla nas osoby, która mniej lub bardziej świadomie wyrobiła w nas przekonanie o tym, że pies może być niebezpieczny. Kolejnym etapem jest kontakt z psem w różnych warunkach. Na terapię mogą zdecydować się zarówno dzieci, jak i osoby starsze. Plan terapii oraz zastosowane narzędzia zawsze dobierane są indywidualnie. Efekty psychoterapii są na ogół bardzo zadowalające, część pacjentów lub ich rodziców decyduje się nawet na adopcję psa, który staje się ważnym i kochanym członkiem rodziny.

Odpowiedzialność za psa



Posiadanie psa to dla wielu z nas ogromna przyjemność, ale w każdym przypadku oznacza to także odpowiedzialność. Jak widać, nie chodzi tylko o osobistą odpowiedzialność za zdrowie i dobrobyt zwierzaka, lecz także o zasady pożycia społecznego. Spacerując z psem w miejscu publicznym, bierzmy pod uwagę to, że ktoś może zwyczajnie bać się naszego pupila.

Opinie (264) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Miałem taką sąsiadkę (8)

    Miałem sąsiadkę która panicznie bała się psów (lat około 65).
    Chodziła nawet na jakieś terapie ale nic to nie pomogło.

    Najgorsze że nie mieliśmy o tym pojęcia, a nasz syn bardzo chciał pieska, zdecydowaliśmy się więc że pieska kupimy - szczeniaka. Nic nie wiedząc o problemie sąsiadki.
    Pies już był u nas chwilę, gdy sąsiadka go zobaczyła pierwszy raz, więc też nie było rozwiązaniem żeby go oddać.

    Wtedy był małą puchatą kulką, ale sąsiadka trochę wystartowała z pretensją na zasadzie że mieszkamy w bloku więc należy spytać o zgodę sąsiadów.
    Trochę to zbyłam, ale trochę się dopytuję o to co chodzi - a pani na to że ona się panicznie boi psów. I się dopytuje jaki będzie duży (a to golden).
    Padła propozycja żeby może próbowała się oswoić z psem, zaprzyjaźnić bo on teraz taki mały szczeniaczek.

    Faktycznie próbowała, pies się z nią zaprzyjaźnił, ona z psem nie. Gdy miał jakieś 4mce nie była już w stanie do niego podejść, co było o tyle problematyczne że pies ją bardzo polubił i chciał witać.

    Potem pani dzwoni z prośbą żebyśmy zrobili tak żeby pies nie był przy drzwiach, bo ona nie może nawet przejść po klatce obok naszych drzwi jak słyszy za nimi psa. Zrobiliśmy dodatkowy kojec żeby nie wąchał w szparze pod drzwiami.

    Kolejne stadium było taki że sąsiadka dzwoniła za każdym razem jak gdzieś szła, czy czasem nie wychodzimy z psem na spacer. Robiło się to już nieco uciążliwe.

    Po jakimś czasie bez telefonów dowiedzieliśmy się od innych sąsiadów że ta pani przestała w ogóle wychodzić z domu, bo nie jest w stanie przejść po klatce schodowej obok naszego mieszkania i że poprosiła inną sąsiadkę o to żeby robiła jej zakupy.

    Ogólnie to z jej powodu szybciej zmieniliśmy mieszkanie (to było tylko wynajmowane, a i tak planowaliśmy prędzej czy później wyprowadzkę na swoje), bo nie chcieliśmy mieć kobiety na sumieniu.

    • 24 4

    • Pani miała widać problem zdrowotny i powinna udać się do specjalisty.

      • 0 1

    • i cale szczęście

      • 0 0

    • Psychika

      Psychika robi z nami co chce i naprawdę ciężko nad tym zapanować choćbyśmy bardzo nawet tego chcieli .

      • 2 0

    • dobrzy z Was ludze ,że rozumiecie cudzy problem

      • 4 0

    • tylko, że ona, nawet gdybyście nie mieli psa

      znalazła by inny powód niewychodzenia z domu. To jest po prostu lęk, który objawił się w takiej formie, gdyby nie było psów, bałaby się czegoś innego.

      • 2 3

    • Ta kobieta powinna się leczyć! Mam pytać sąsiada czy mogę mieć psa?

      • 2 3

    • To już ona powinna brac leki

      Psychoza jakaś a nie wasza wina

      • 5 3

    • Kiedyś takich to się zrzucało ze skały :) Ale to mity greckie i demokracja grecka.

      • 3 4

  • Nie lubie psow

    Nie lubie psow i nigdy ich nie mialam. Wlasciciele psow powinni trzymac je na smyczy zeby nie utrudniac i nie uprzykrzac innym zycia. Powinni zrozumiec ze niektorzy boja sie psow a spora czesc ludzi brzydzi sie ich lizania czy zaczepiania. Zyjmy tak zeby inni tez mieli komfort zycia. Spacerowali bez stresu. Okropne jest to ze jak czlowiek spaceruje i relaksuje sie i przechodzi sobie spokojne kolo plotu slyszy czesto paskudne ujadanie. Nie dziwie sie ze ludzie sie boja. Tych psow jest zatrzesienie a czesto sa lepiej traktowani niz ludzie.

    • 1 1

  • Ja mam gdzieś takich paranoikow (1)

    Zgredów z wykrzywionymi mordami. Jak im psy nie pasują to niech nie wchodzą do lasu. Nie będą su***syny się wozić

    • 0 4

    • Stop hejt!

      • 1 0

  • Kynofobia jest często skutkiem straszenia dzieci przez rodziców. (1)

    Nie strasz. Boisz się psa, przejdź obok spokojnie i nie atakuj psa czy jego właściciela. Kynofobia to sprawa psychiki, a nie pogryzienia czy bycia obwąchanym przez psa. Osoby psychiczne zarabiają sobie potem legendę, by jakoś wytłumaczyć swoje upośledzenie, zamiast podjąć terapię lub zwyczajnie uruchomić myślenie. Wiele osób zostało potrąconych przez samochody, a jakoś nie widzę autofobii. Wprost przeciwnie, osoby te ciągle pchają się pod nadjeżdżające pojazdy. Denaci tego już nie robią, nie mają tej możliwości.

    • 0 5

    • Co za bzdura.

      • 1 0

  • Trudno. Muszą z tym żyć (1)

    Tacy ludzie nie powinni wchodzić do lasu na plażę. Skoro mają taki defekt to muszą być jak cienie. Mało chodzić na zewnątrz.

    • 0 5

    • Ty rozumiesz, co piszesz? Co za bzdura!

      • 1 1

  • (1)

    Mój pies sam ma takie objawy, chyba z lęku przed ludźmi. Co zrobić?

    • 0 5

    • Lecz go.

      • 1 0

  • Do wszystkich znawców prawa: (2)

    "4) w miejscach publicznych na terenie miasta psa wyprowadza się na smyczy lub w kagańcu, a psa rasy uznawanej za agresywną lub psa będącego wynikiem krzyżowania tej rasy - na smyczy i w kagańcu;

    5) wyprowadzanie psów wyłącznie pod opieką osób dających gwarancje opanowania psa w momencie rozdrażnienia. 2 Zwolnienie psa ze smyczy dozwolone jest wyłącznie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi pod warunkiem, że pies ma nałożony kaganiec, a właściciel lub dzierżyciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. 3 Zwolnienie ze smyczy psa bez kagańca jest dozwolone wyłącznie na terenie nieruchomości należycie ogrodzonej, w sposób uniemożliwiający jej opuszczenie przez psa. 4 Obowiązek nakładania kagańca, o którym mowa w ust. 1 pkt 4 nie dotyczy psów:"

    To był rozdział 6. pt. "Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe"
    z Uchwały nr VI/95/15 Rady Miasta Gdańska z dnia 26 lutego 2015r. w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Gdańska

    Polecam wgooglać

    • 17 0

    • WZA w Gdańsku, wyrok z 12.06.2019, sygn.akt IISA/Gd 43/19 (1)

      ulatwiam, uniewaznia takie uchwaly, gdyz ustawodawca nie daje prawa zaostrzania wydawanych przez siebie aktow prawnych, ani w Ustawie, ani w KW nie ma nic o smyczy i kagańcu.
      ps. nie umiesz nawet w googlanie, ale do pouczania cie korci

      • 0 4

      • Ale życie tego wymaga. Jak Cię pies ugryzie, to będziesz mówił inaczej.

        • 1 0

  • Dlaczego ja mam iść do psychologa (2)

    Niech idą właściciele psów biegających luzem bez kagańca czy na długiej smyczy. To nie psy winne ale właściciele. Jeżeli ktoś nie ma warunków, nie ma miejsca gzie pies się może wybiegać to niech nie trzyma psa.

    • 17 4

    • wszedzie moga sie wybiegac bez smyczy i kaganca, bo tak stanowi prawo (1)

      a do lekarza chodza ci co maja problem.
      ps. wedlug ciebie, jesli ma sie klaustrofobie to jest to problem pomieszczenia i ono ma pojsc do lekarza, no brawo bystrzaku.

      • 0 7

      • No za to Ty jesteś większym bystrzakiem, bo nie znasz prawa.

        A do lekarza chodzą i ci, co maja problem, gdy zostaną pogryzieni.

        • 1 0

  • Niby obowiązek (3)

    Mieszkam w bloku i choć regulaminy wspólnoty mówią jasno, psy na smyczy, a nawet w kagańcu ludzie mają przepis w tzw.nosie .Nigdy nie można zaufać psu, po pierwsze nie rozumiemy ich zachowań, po drugie dla psa sąsiadów jesteśmy obcą osobą.Zatem panie sąsiedzie pies na krótkiej smyczy.

    • 16 3

    • (1)

      Psu można zaufać, ale nie ufaj nigdy kobiecie

      • 0 4

      • Wstrętny homofobiczny wpis.

        • 0 0

    • nie filozofuj, zaufaj sasiadowi, dla niego tez jestes obcy

      a obowiazku nie ma i regulaminy nie maja tu nic do rzeczy, wiec przestan utyskiwac.

      • 0 3

  • Jest jeszcze jedna "fobia" jaką (1)

    jest Avizofobia" -konkretnie- Ornitofobia- lęk przed ptakami. Panie zlikwiduj ten karmnik- co jest na drzewie !- przed domem bo przylatują te obrzydliwe-"ptaszyska"-szczególnie zimą...
    Społeczeństwo co raz bardziej strasznie chorowite i uczulone...

    • 3 5

    • Ja już wolę mewę na parapecie, niż obśliniającego mnie psa bez smyczy.

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj