- 1 Spór o psy na cmentarzu. "Zostawić w aucie" (307 opinii)
- 2 Dzień Kota 2026. Dlaczego warto je kochać? (21 opinii)
- 3 Martwa foka na plaży w Sopocie (27 opinii)
- 4 Mysz w Biedronce je drożdżówkę (392 opinie)
- 5 Pierwszy w Polsce piżmowół już w zoo (21 opinii)
- 6 Czytelnik: bezmyślne uśpienie chronionego myszołowa (69 opinii)
Czytelnik: bezmyślne uśpienie chronionego myszołowa. Inspekcja: były podejrzenia choroby
Dramatyczna historia ratowania dzikiego ptaka zakończyła się - według znalazcy - bezduszną decyzją urzędników. Myszołowa do przychodni weterynaryjnej zawieźli przypadkowi przechodnie, wyglądał na wychłodzonego i wygłodzonego. Zapewniono, że trafi pod opiekę specjalnego ośrodka opiekującego się dzikimi zwierzętami - został jednak uśpiony.
- Mieszkańcy ratowali myszołowa, bo instytucje nie pomogły
- Myszołów miał trafić do ośrodka rehabilitacji
- Stanowisko inspekcji: "Podejrzenie choroby zakaźnej"
- Problem ptasiej grypy na Pomorzu
Schroniska dla zwierząt w Trójmieście
Mieszkańcy ratowali myszołowa, bo instytucje nie pomogły
- Piękny, dorodny okaz, prawdopodobnie samica - opisuje.
Zaalarmowani przez niego koledzy rzucili obowiązki, by zabrać myszołowa do ciepłego pomieszczenia.
- Usiłowaliśmy nieskutecznie poprosić o jakąś instytucjonalną pomoc, np. Eko Patrol czy straż miejską, ale wszyscy mówili, że mają ważniejsze sprawy - pisze w emocjonalnym liście.
Policjanci uratowali owczarka przed mrozem
Myszołów miał trafić do ośrodka rehabilitacji
Ostatecznie, za radą znajomego weterynarza, ptak trafił do Kliniki Weterynaryjnej przy ul. Stryjskiej 25 w Gdyni, która - jak zapewniano - współpracuje z ośrodkiem rehabilitacji dla dzikich zwierząt.
- Ptaka przyjęto, solennie obiecano otoczyć go należytą opieką - czytamy.
Po wypełnieniu formularza znalazcy odjechali. Gdy po dwóch godzinach zadzwonili, otrzymali szokującą dla nich informację: ptak został uśpiony.
"Wszystkie ptaki podlegają eutanazji, zdrowe czy chore. Bo taki jest przepis (...) polecenie powiatowego inspektora weterynarii" - tak miała brzmieć odpowiedź kliniki.
Znalazca nie kryje oburzenia:
- Procedury, by kłamać, że otoczą opieką, by następnie zabić najprawdopodobniej zdrowe, tylko wychłodzone, wystraszone i głodne szlachetne stworzenie - ocenia. Na koniec stwierdza: - Na weterynarzy ze Stryjskiej w Gdyni nie można liczyć, bo to nie są lekarze, tylko urzędnicy.
Stanowisko inspekcji: "Podejrzenie choroby zakaźnej"
Na pytania redakcji odpowiedziała oficjalnie powiatowa lekarz weterynarii w Gdyni, Małgorzata Godzińska. W oświadczeniu czytamy:
"Myszołów zwyczajny przywieziony w czwartek do Kliniki Weterynaryjnej ul. Stryjska 25 w Gdyni został zbadany przez lekarza weterynarii, a w związku z objawami budzącymi podejrzenie choroby zakaźnej został uśpiony. Pobrane próby zostały w dniu dzisiejszym przekazane do badań w celu potwierdzenia lub wykluczenia chorób zakaźnych".
Inspekcja nie precyzuje, jakie konkretnie objawy zaobserwowano u ptaka, które - w kontrze do oceny znalazcy - wskazywały na potencjalne zagrożenie epidemiologiczne.
Na pytanie, czemu ptaka uśpiono przed uzyskaniem wyników badań, usłyszeliśmy, że takie są procedury. Dodatkowo w przypadku ptaków nie ma możliwości skierowania ich na kwarantannę jak w przypadku innych zwierząt, a przekazanie ptaka bezpośrednio do ośrodka rehabilitacji narażałoby zdrowie innych przebywających tam podopiecznych.
Problem ptasiej grypy na Pomorzu
Już nie dziesiątki, a setki martwych ptaków znajdywane są w Gdyni i Sopocie. Padłe ptactwo - choć jest go nieco mniej - pojawiło się również w Gdańsku. Wszystko wskazuje na to, że śmierć zwierząt jest wynikiem ptasiej grypy, której przypadki weterynarze odnotowują na Pomorzu od grudnia. Niemniej ostatecznych wyników badań wciąż nie ma.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-02-04 16:14
(1)
Ok, a skąd w takim razie informacja, że rzekomo wszystkie przywiezione ptaki poddają eutanazji? (a mimochodem - na Kartuskiej w Gdańsku, gdzie do tej pory można było przywozić dzikie ptaki, nie można już robić tego wcale)
- 21 4
-
2026-02-04 22:45
Po 2-3 godz osoby, które znalazły i dowiozły myszołowa na Stryjską zadzwoniły aby zapytać co z nim. I wówczas padła odpowiedź, że wszystkie ptaki są - jak to ładnie ujęto - poddawane eutanazji
- 4 0
-
2026-02-05 10:23
Ptak pewnie został od razu wrzucony do lodówki. Robią tak ze wszystkimi ptakami.
Też rok temu oddałam dzikiego ptaka na Stryjską, dzień później zadzwoniłam i ptak nie żył. Jeśli ktoś ma warunki w mieszkaniu - proszę zaopiekować się ptactwem na własną rękę.
Zwykły, szary człowiek ma więcej empatii niż ludzie którzy tam siedzą (nie pracują)- 14 0
-
2026-02-04 16:35
ta lecznica to przemyslowa rzeźnia (3)
okropni ludzie bez empatii,przez tyle lat za kazdym razem kiedy musiałem się z nią zderzyć było tak samo, omijajcie te straszne miejsce
- 57 4
-
2026-02-05 09:14
TO
Straszne miejsce! TE mogą być straszne miejscA
- 2 0
-
2026-02-04 19:17
(1)
Zaskoczony jestem tym opisem.
Ja mam zupełnie inne zdanie. Może dlatego że tam byłem ?- 3 12
-
2026-02-04 22:04
Myszołów też tam był i nie wspomina miło.....
.
- 16 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
