Darek i pies Pindol zbliżają się do Helu. "Porzuciłem wszystko, by pomagać"

Piotr Kallalas
2 września 2025, godz. 17:00
Opinie (56)
Podróż zakończy się za kilka dni w Helu.

Darek Strojewski wraz ze swoim dzielnym czworonogiem od ponad miesiąca wędrują przez Polskę, by nagłośnić zbiórkę pieniędzy na leczenie 24-latka ze Starachowic. Trasa, która pierwotnie miała wieść ze Starachowic do Zakopanego, finalnie zakończy się w Helu. - Otrzymujemy nocleg od ludzi, których spotykamy - spaliśmy między innymi w przedszkolu i w garażu. Zdarzało się też, że spaliśmy na dziko - wspomina wędrowiec.



Czy wspierasz akcje charytatywne?

Darek i jego pies Pindol właśnie dotarli do Sopotu. W nogach i łapach mają trasę ze Starachowic i Zakopanego, a celem wędrówki jest nie tylko Hel, ale przede wszystkim charytatywna zbiórka pieniędzy.

- Po raz pierwszy zbieramy pieniądze dla konkretnej osoby - dla 24-latka ze Starachowic, który cierpi na nowotwór. Szansą jest droga operacja w Stanach Zjednoczonych i celem zbiórki jest 500 tys. zł na leczenie - tłumaczy Darek Strojewski, którego spotkaliśmy tuż przy sopockim molo.
Zbiórka pieniędzy jest realizowana za pomocą portalu - 24-letni Grzegorz potrzebuje wsparcia po tym jak zaatakował go przyzwojak opuszki żyły szyjnej. To rzadki nowotwór, który już pozbawił go słuchu po jednej stronie.

Historia najmniejszego dziecka w Polsce. Historia najmniejszego dziecka w Polsce. "Pierwsza na świat wepchała się Michalina, miała 315 gramów"
Pies Pindol jest dzielnym kompanem podróży.

Pieszo i autostopem



Darek ze swoim psem Pindolem ruszyli ze wspomnianych Starachowic na początku lipca, następnie skierowali się w stronę Zakopanego, by rozpocząć drogę w stronę Helu pokonując 15-20 km dziennie.

- Do Włocławka całą drogę szliśmy z wyłączeniem 6 km, które przejechaliśmy tirem - wspomina Darek, tłumacząc, że ze swoim kompanem podróżują również autostopem, żeby pupil również mógł odpocząć i zregenerować się.
Śpią za to w różnych miejscach.

- Otrzymujemy nocleg od ludzi, których spotykamy. Zdarzało się również na początku drogi, że spaliśmy na dziko, tam gdzie zastała nas noc. Natomiast w trakcie drogi pojawiają się propozycje - spaliśmy między innymi w przedszkolu i w garażu - wspomina Darek.
Po dwóch dniach regeneracji w Trójmieście, kompani wyruszą w kolejną i już ostatnią część podróży. Obecnie na leczenie dla Grzegorza udało się zebrać 420 tys. zł.

- Na pewno nie pozostawię Grzegorza, jego rodziny i przyjaciół z tą kwotą, która pozostaje do zebrania - zapewnia Darek.
Pan Marek po przeszczepie: Pan Marek po przeszczepie: "Dostałem drugie życie". 200. transplantacja płuc w Gdańsku

Porzucił wszystko, żeby pomagać



To nie jest pierwsza wyprawa Darka i jego psa. Wcześniej para zbierała pieniądze między innymi na rzecz warszawskiego hospicjum onkologicznego. Wszystko rozpoczęło się jednak w 2019 r.

- Wtedy nasz spacer, który rozpoczął się w Warszawie, skończył się w Lizbonie. Trwało to pięć miesięcy. Później chodziliśmy po różnych częściach Europy - zaznaczył Darek, który w głowie ma kolejne projekty. - Mam trasę, o której myślę, choć to jest bardziej trasa na życie. Chcę w ten sposób pomagać. Otwarcie mówię, że jestem bezdomny, porzuciłem wszystko, by pomagać i nie mam stałego miejsca zamieszkania. Przez ostatni miesiąc zebrałem więcej niż przez całe życie potrafiłem pomóc. Widzę realną korzyść z tego spaceru - podkreśla.
A skąd osobliwe imię dla psa?

- Błędy młodości, kiedyś była taka bajka "Kurczak Pindol" i stąd, poza tym, żeby było bardziej oryginalnie - przyznał podróżnik.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (56)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.