Zwierzaki

Dom tymczasowy dla zwierząt: wymysł czy potrzeba naszych czasów?

Nawet najlepiej prowadzone schronisko nie jest w stanie zastąpić zwierzęciu warunków domowych.
Nawet najlepiej prowadzone schronisko nie jest w stanie zastąpić zwierzęciu warunków domowych. fot. Beata Kośmider/Trojmiasto.pl

W Trójmieście jest ich minimum kilkadziesiąt. Ciężko o statystyki, bo domem tymczasowym, choćby tylko na kilka dni, może zostać praktycznie każdy. Rehabilitują, socjalizują lub po prostu otaczają opieką, zarówno we współpracy z fundacjami, jak i na własną rękę.



Dom tymczasowy, nazywany często w skrócie DT, stanowi alternatywę dla schroniska, dającą zwierzęciu możliwość przebywania w warunkach domowych do momentu adopcji. W odróżnieniu od hotelu, prowadzący go z zasady działa charytatywnie. Takie rozwiązanie sprawdza się szczególnie w przypadku kociąt i szczeniąt, które narażone są na śmiertelne choroby zakaźne. Ich szanse na przetrwanie w dużym skupisku są niewielkie. M.in. dlatego z dobrodziejstwa, jakim jest DT korzysta gdyńskie Ciapkowo.

Czy zorganizował(a)byś dom tymczasowy dla zwierzaka?

tak, prowadzę taki dom u siebie 17%
tak, ale za jakiś czas, jak będę mieć lepsze warunki 27%
nie wiem, obawiam się przywiązania do zwierzaka 43%
nie, to nie dla mnie 13%
zakończona Łącznie głosów: 321
- Współpracujemy z piętnastoma domami tymczasowymi. Poza maluchami, trafiają do nich przede wszystkim zwierzaki bardzo stare, schorowane, nie mające szans na przetrwanie w schroniskowej rzeczywistości - mówi Anna Elgert z Ciapkowa.
Instytucja domu tymczasowego ma dodatkowe zalety. Dla osoby chcącej adoptować psa lub kota jest skarbnicą wiedzy o podopiecznym. Możemy sprawdzić, jak np. pies zachowuje się pod nieobecność właścicieli, jaki ma stosunek do innych zwierząt, co lubi, jak duża jest jego aktywność, czego się boi, nad czym należy jeszcze popracować. Taki pakiet informacji zwiększa szansę na podjęcie właściwej decyzji.


DT w praktyce



Nie trzeba wiele, by stworzyć chwilową przystań dla zwierzęcia w potrzebie. Wystarczy odrobina miejsca, zgoda wszystkich domowników, podstawowa wiedza o gatunku i stosowanie się do zaleceń weterynarza bądź wolontariusza. Musimy liczyć się z tym, że szukanie domu stałego może potrwać. Brak pełnej dyspozycyjności, plany wyjazdowe zasygnalizujmy na wstępie - pozwoli to uniknąć rozczarowań i zabezpieczyć dalsze losy zwierzęcia. Przyjmując je pod swój dach, zobowiązujemy się bowiem zapewnić mu należytą opiekę. Wiele stowarzyszeń stara się refundować koszty, jakie ponoszą tymczasowi opiekunowie.

- Mamy 9 stałych i kilkanaście zewnętrznych DT, w których przebywa łącznie ponad 120 kotów. Część z nich gości zwierzęta przygotowywane do adopcji, pozostałe pełnią rolę hospicjum. Zapewniamy im karmę, kuwety, żwirek. Wspieramy pomagające nam osoby w zakresie opieki weterynaryjnej, a jeśli jest taka potrzeba, także transportu do lecznicy. Oczywiście, ogromnie doceniamy domy, które partycypują w kosztach utrzymania podopiecznych. Domy tymczasowe są nieocenione. Kot, którym ktoś się wcześniej zaopiekował, wykonał niezbędne badania, którego ktoś wyleczył i socjalizował, ma dużo większe szanse na znalezienie domu stałego niż zwierzę, nawet oswojone, które bytuje na dworze - wyjaśnia Marlena PindrasPomorskiego Kociego Domu Tymczasowego.

Koszatniczka na "tymczasie"



Część domów tymczasowych wyspecjalizowała się w niesieniu pomocy konkretnym przypadkom: problemy behawioralne, zwierzęta starsze, zwierzaki niepełnosprawne czy gryzonie, bo i te niejednokrotnie wymagają specjalistycznej pomocy.

- Od czasów liceum moją ogromną miłością były koszatniczki. W pewnym momencie stwierdziłam, że bardzo chciałabym zacząć im szerzej pomagać. Najpierw zgłębiałam wiedzę, przygotowywałam się, ale los zdecydował za mnie. Zamiast koszatniczki w 2016 roku trafił do mnie tymczasowo szczur Zgredek i wszystko potoczyło się samo. Miałam pod opieką myszy, szczury, chomiki, świnki morskie, a nawet jaszczurkę, choć ostatecznie specjalizuję się w koszatniczkach. Aktualnie mam ich pod opieką 19. Trafiły do mnie z rąk nieodpowiedzialnych właścicieli. Szukam im dobrych domów. Bycie domem tymczasowym jest bardzo angażujące, zarówno czasowo, jak i finansowo. Bywały miesiące, gdzie rachunek u weterynarza ledwo mieścił się w kwocie 600 zł. Dlatego też z czasem dołączyłam jako wolontariusz do grupy VIVA Gryzonie - mówi Klaudia prowadząca Dom Tymczasowy u Aruru dla Gryzoni.
Wyleczenie malucha z kociego kataru, odchowanie pisklaka czy oddanie psa w dobre ręce daje ogromną satysfakcję. I to właśnie ta satysfakcja jest największą nagrodą za trud włożony w opiekę nad zwierzęciem. Choć nie każda historia kończy się dobrze, nie każdemu podopiecznemu można pomóc, to wiele osób stara się przynajmniej spróbować, otwierając drzwi swojego domu.

Koszatniczki są zwierzętami stadnymi, dlatego należy trzymać przynajmniej parkę osobników tej samej płci.
Koszatniczki są zwierzętami stadnymi, dlatego należy trzymać przynajmniej parkę osobników tej samej płci. Dom Tymczasowy u Aruru

Opinie (67) 2 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj