Zwierzaki

Dziki: po ośmiu latach poszedł na pierwszy spacer

Dziki jest już starszym psem, który wiele w życiu przeszedł, jego życie zmieniło się dwa lata temu, kiedy to dostał nową szansę i nowe życie, lecz do pełni szczęścia brakuje mu jednego - wspaniałego, wyrozumiałego i spokojnego domu.
Dziki jest już starszym psem, który wiele w życiu przeszedł, jego życie zmieniło się dwa lata temu, kiedy to dostał nową szansę i nowe życie, lecz do pełni szczęścia brakuje mu jednego - wspaniałego, wyrozumiałego i spokojnego domu. fot. Anita Maciejewska

W cyklu "Adopcje zwierzaków" przedstawiamy podopiecznych schronisk, fundacji i domów tymczasowych w Trójmieście, którzy od miesięcy, a nawet lat, czekają na wymarzony dom. Może to ty odmienisz ich życie? Ostatnio pisaliśmy o nieśmiałym kocurze Miedzianym, dziś szukamy domu dla Dzikiego.



Historia Dzikiego należy do tych z serii niesamowitych. Dziki mieszka w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Sopocie ponad 10 lat, został znaleziony w lesie wraz ze swoją siostrą Widmo. Gdy już oba psy trafiły do przytuliska okazało się, że rodzeństwo jest zupełnie dzikie: wychowało się w lesie i prawdopodobnie nigdy nie miało kontaktu z człowiekiem.
 
- Po przyjeździe do schroniska zostały umieszczone w wspólnym boksie i tak rozpoczął się ich dramat. Były przerażone, na widok człowieka chowały się w jednej budzie. Żyjąc w taki sposób, upłynęło osiem lat. W sopockim schronisku przewinęły się setki zwierząt, jednak sytuacja Widmo i Dzikiego nie ulegała zmianie. Czasy były inne, nikt nie zajmował się socjalizacją dzikich psów. W schronisku na stałe przebywało 150 zwierząt. Dziki przyjął sobie za cel obronę siostry, która siedziała schowana głęboko w budzie. Psy jadły i wychodziły z ukrycia gdy zapadł zmrok i ludzie przestawali kręcić się po schronisku - opowiada pracownik schroniska. 
Minęły lata, pojawili się wolontariusze, behawioryści, a pracownicy przy mniejszej liczbie zwierząt mogli poświęcić "dzikim" więcej uwagi. I tak dwa lata temu behawiorystka Anna Leppert podjęła decyzję o rozdzieleniu psów.

- Na początku był to ogromny szok, nie tylko dla Dzikiego i Widmo, ale i dla wolontariuszy i pracowników. Ta decyzja okazała się bardzo trafiona. Widmo straciła obrońcę i musiała wyjść z budy, a Dziki pokazał, jak przyjaznym i kochanym jest psem - mówi wolontariusz Sopotkowa.
Największą pracę wykonała Anita Maciejewska, wolontariuszka, która od ponad dwóch lat przychodzi do psów kilka razy w tygodniu. Z pomocą grupy wolontariuszy rozpoczął się proces socjalizacji. Oba psy wykonały kawał świetnej roboty, Dziki jest gotowy do adopcji, Widmo potrzebuje jeszcze odrobinę więcej czasu.

Socjalizacja rozpoczęła się jeszcze w starym schronisku, jednak największym przełomem okazało się rozdzielenie psów w nowej lokalizacji i pierwsze spacery. Dziki po ośmiu (!) latach zobaczył świat, który obserwował zza krat. Na początku był bardzo wystraszony, jednak szybko pokochał spacery i dzisiaj nie wyobraża sobie dnia bez wędrówki ze swoimi ulubionymi ludźmi.


Jaki jest Dziki? Anita, która zna go najlepiej, tak o nim mówi:

- Dziki uwielbia spacery, chodzi na nie w specjalnych szelkach antyucieczkowych. Ma sporą grupę fanów, jest przeuroczym i pięknym psem. Wciąż jest dość lękliwy, jednak patrząc na jego życie, to ogromny sukces, że ten 13-letni pies zaczął funkcjonować prawie normalnie. Dziki potrzebuje spokojnego domu, zrównoważonego opiekuna, który zrozumie jego charakter oraz potrzeby. 
Dziki nie przebywa w zatłoczonych miejscach, pierwszy raz jechał samochodem kilka tygodni temu i zniósł podróż idealnie. Dotychczasowe życie spędził w boksie oraz budzie, dopiero od niedawna wychodzi na spacery do lasu, dlatego każda zmiana w życiu Dzikiego musi być wprowadzana rozsądnie i z ogromną dozą cierpliwości i spokoju.

Do dzisiaj Dziki reaguje na znane sobie osoby z lekkim lękiem, należy do niego podchodzić powoli, a w kontakcie trzeba być spokojnym i zrównoważonym. Po chwili, kiedy Dziki poczuje się bezpieczniej, potrafi leżeć na posłaniu godzinami ze swoją ulubioną wolontariuszką, uwielbia głaskanie po głowie oraz czesanie. Na inne psy nie reaguje najlepiej, jest to najprawdopodobniej spowodowane strachem, natomiast kotów bardzo się boi.

Dziki jest już starszym psem, który wiele przeszedł, jego życie zmieniło się dwa lata temu, można powiedzieć, że dostał nową szansę i nowe życie, lecz do pełni szczęścia brakuje tylko jednego - wspaniałego, wyrozumiałego i spokojnego domu.

Jeśli chcesz podarować Dzikiemu dom, skontaktuj się ze schroniskiem w Sopocie pod numerem telefonu: 58 551 24 57

Opinie (54) 10 zablokowanych

  • Słodziak

    • 56 7

  • Wszystkie pieski skrzywdzone przez los

    Mają charakterystyczne, smutne oczy.

    • 58 2

  • piękny pies, szkoda, że nie mam warunków żeby u mnie zamieszkał

    • 31 2

  • Co za smutna historia. Dziękujemy pani Anicie za dobre serce i czas poswięcony Dzikiemu.

    Przepiękny psi senior. Kciuki za dobry dom dla biedaka i jego siostry też!

    • 57 1

  • Rany i to w schronisku....

    A co z siostrą? W jakiej jest kondycji?

    • 25 2

  • Rzeczywistość

    Jest taka że dla 13letniego Berneńczyka to są poszukiwania hospicjum. Niestety.

    • 10 9

  • Co za dziki

    :-)

    • 4 0

  • Historia prawdziwa. Do mojego domu tymczasowego dla piesków po przejściach trafia stary jak węgiel Gucio i nikt .

    nie chce go zaadoptować ,aż tu pewnego dnia progi mojego domu przekracza mama , 15 dziewczyna i 1O letni chłopiec ,udajemy się na spacer by oni poznali bliżej Gucia i cóż wcale im nie przeszkadza ,że zwierzątko jest staruszkiem głuchnącym tracącym wzrok z trudem się poruszającym. W pewnym momęcie mówię do chłopca ( a ty nie będziesz się wstydził chodzić na spacery z takim starym czworonogiem ) a chłopiec na to , nie proszę Pani . Dzień po adopcji chłopiec spóżnił się do szkoły ,nauczycielka pyta go,dlaczego ? a on odpowiada ,że poprzedniego dnia jego rodzina zaadoptowała pieska staruszka z domu tymczasowego i on spał z pieskiem w łóżku by nie tęsknił do poprzedniego miejsca ,a ponieważ było bardzo gorąco piesek zszedł na podłogę i śpiąc popiskiwał,więc położyłem się z nim na podłogę, przytuliłem się do niego i tak zasnęliśmy ,a ponieważ było na podłodze nie wygodnie więc zaspałem . Mądra nauczycielka pochwaliła chłopca i lekcja się zaczęła. Ps. nauczenie pieska by chodził bez szelek i spokojnie nie jest żadnym problemem dla kogoś kto się na tym zna. Dziękuję z całego serca wszystkim schroniskowym wolontariuszom ,super ,że jesteście , bo jak nie Wy to kto.

    • 74 2

  • Takie dzieci są Polsce potrzebne

    • 10 0

  • Nie wiem, czy obrońcy psów w schroniskach i zwolennicy trzymania ich tam latami dobrze zrozumieli

    Pies przebywa w schronisku 10 (dziesięć!) lat. OSIEM lat nie wychodził na spacer.....przecież to jest nieludzka tortura. Kto mógł do tego dopuścić, żeby tak torturować zwierzę? 10 lat w klatce? Do tego zero ruchu? Ludzie, czy wy macie współczucie?

    • 43 11

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj