Zwierzaki

Gołębie na ślubie: ładny zwyczaj czy okrutna tradycja?

Najnowszy artukuł na ten temat

Ptasi celebryta pozował do zdjęć w centrum Gdańska

Akcja łapania gołębi zakończyła się po czterech dniach prób.
Akcja łapania gołębi zakończyła się po czterech dniach prób. fot. archiwum prywatne p.Sylwii

Cztery dni trwało łapanie dwóch białych gołębi ozdobnych, które po spełnieniu roli dekoracji podczas ślubu przez ponad tydzień błąkały się wokół sopockiego kościoła. Dzięki determinacji i zaangażowaniu grupy ludzi, skoordynowanej przez mieszkankę Sopotu, panią Sylwię, udało się schwytać ptaki i przekazać je do Ostoi, gdzie zostaną przebadane i przekazane w dobre ręce.



Fundacje dla zwierząt w Trójmieście


zakończona Łącznie głosów: 855
Wyjście z kościoła młodej pary, świeżo po złożeniu przysięgi, wiąże się z wielkimi emocjami dla wszystkich zgromadzonych. Zwykle moment ten jest dodatkowo uświetniany, najczęściej poprzez sypanie na młodą parę płatków kwiatów, kolorowego konfetti, ryżu czy monet Niektórzy postanawiają uczcić tę chwilę także wypuszczeniem białych gołębi, symbolizujących miłość, prawdę i mądrość.

Niestety nie każdy wie, że nie wszystkie odmiany tych ptaków można bezpiecznie wypuścić w niebo i oczekiwać, że wrócą całe i zdrowe do hodowcy. Owszem, gołębie pocztowe mają w sobie instynkt powrotu do gniazda, świetnie latają nawet na długich dystansach. Gołębie ozdobne, potraktowane w ten sposób, są skazywane na pewną śmierć. Właśnie takie ptaki wypuszczono podczas ślubu zawieranego w jednym z sopockich kościołów około 8 sierpnia.

Gołębie pozostawione samopas



10 dni później na grupie Zaginione/Znalezione zwierzęta Trójmiasto i okolice, liczącej ponad 30 tys. członków, pojawił się wpis pani Karoliny z prośbą o pomoc w złapaniu gołębi. Ptaki wyraźnie nie radziły sobie w "dzikim" środowisku, były głodne i sprawiały wrażenie coraz bardziej wycieńczonych. Na apel odpowiedziała m.in. pani Sylwia z Sopotu, która przez cztery dni, od czwartku 20 sierpnia do poniedziałku włącznie, niestrudzenie walczyła o zabezpieczenie gołębi.

- Najpierw zadzwoniłam do lekarza weterynarii, który stwierdził, że należy zostawić gołębie w spokoju i że za łapanie ich można nawet dostać mandat - relacjonuje pani Sylwia. - Postanowiłam więc skontaktować się z byłym hodowcą gołębi, panem Piotrem, który stanowczo zaprzeczył tej opinii. Choć był akurat na zagranicznych wakacjach, zaangażował się w pomoc na odległość i instruował mnie, co robić, by schwytać ptaki.
Pani Sylwia rozmawiała telefonicznie także z Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja" w Pomieczynie. Pracownicy ośrodka niestety nie byli w stanie przyjechać, aby pomóc na miejscu, ale zapewnili, że przyjmą zwierzaki, jeżeli uda się je złapać. Jak w każdym przypadku tego typu, polecili zawieźć gołębie do jednej ze współpracujących lecznic: w Gdańsku przy Kartuskiej lub w Gdyni przy Stryjskiej.

Ostoja: jedyny taki ośrodek na Pomorzu. Niesie pomoc zwierzętom



Czterodniowa akcja



Dzień po zgłoszeniu na Facebooku rozpoczęła się akcja łapania gołębi, która, jak się okazało, trwała aż cztery dni. Już pierwszego dnia udało się złapać pierwszego ptaka - wystarczyło do tego prześcieradło i karton, w którym został umieszczony gołąb. Niestety z drugim sprawa nie była tak prosta.

- Zapukałam do drzwi pobliskiego domu, żeby zapytać, czy mogę wziąć trochę pokarmu do zwabienia gołębia - mówi pani Sylwia. - Co bardzo mnie zaskoczyło, pan, który mi otworzył, dosłownie rzucił wszystko inne i włączył się do akcji. Jednak nawet we dwoje, z wyposażeniem w postaci podbieraka, nie zdołaliśmy schwytać zwierzaka.

Co zrobić z rannym ptakiem?



Bezinteresowna pomoc



Pani Sylwia nie zraziła się niepowodzeniem. W sobotę poprosiła o wypożyczenie siatki pracowników Kolibki Adventure Parku w Gdyni. Sprzęt nie tylko został bezpłatnie wypożyczony, lecz także dowieziony na miejsce, zaoferowano też pomoc w łapaniu gołębia. Próby podejmowane w obydwa weekendowe dni niestety nie zakończyły się pomyślnie. W poniedziałek do akcji znowu włączył się mieszkaniec Brodwina. Postanowiono "podejść" gołębia nowym sposobem. I ten właśnie okazał się strzałem w dziesiątkę.

- Pan, z którym działałam od piątku, wpadł na pomysł, aby przynieść klatkę z pierwszym gołębiem i w ten sposób spróbować zwabić drugiego. Po około półgodzinnym oczekiwaniu udało się: gołąbki rozpoznały się i chciały do siebie wzajemnie dostać. W ten sposób udało się wreszcie sprawić, że obydwa ptaki znalazły się w klatce.
Gołębie zostały zawiezione do lecznicy w Gdyni, z której przewieziono je do Ostoi. Gdyby nie skoordynowane, wytrwałe działania mające na celu pomoc gołębiom, ptaki najpewniej zginęłyby zaatakowane przez drapieżne zwierzęta.

- Chciałabym bardzo podziękować wszystkim, którzy włączyli się do tego przedsięwzięcia - dodaje pani Sylwia. - Było naprawdę wiele osób, które nie pozostawały obojętne, m.in. przynosiły gołębiom wodę i jedzenie. Szczególne podziękowania kieruję do Marietty i Roberta za wsparcie i wiarę w to, że się uda.
Gołębie, które trafiły do Ostoi, są zdrowe. Były jedynie nieco zestresowane i wymęczone całą sytuacją. Dostały preparaty na wzmocnienie i odrobaczenie i niedługo zaczną się poszukiwania bezpiecznego domu.

Apelujemy, by narzeczeni, którzy planują uświetnić swój ślub obecnością żywych symboli miłości, upewniali się, co się stanie z gołębiami po zakończonej uroczystości. Czy ładne zdjęcia są warte życia bezbronnych zwierząt?

Opinie (75) 6 zablokowanych

  • Co tu dużo mówić (2)

    i**otyczny pomysł z wypuszczaniem gołębi, bo tak słodko. Niestety tak to trzeba podsumować.

    • 120 24

    • a jeszcze gorsze

      żywe szopki bożonarodzeniowe

      • 19 10

    • Rynek

      Młody się cieszy po znalazł jedyną młoda się cieszy się że jest dziewicą rodzina że znają się a goście zadowolone ze się. Nachlaja. Się Edyta!

      • 0 2

  • (1)

    Najfajniejsze są filmiki jak gołębie "torpedują" państwo młodych :)

    • 61 6

    • Bardziej bombardują.

      • 7 0

  • (2)

    Pomijając, że okrutna tradycja, to jeszcze zwyczajnie tandetna.

    • 126 19

    • Tandetna jak wiekszość wesel.

      • 28 3

    • widzę, że 6 Karyn wypiera rzeczywistość XD

      • 12 5

  • Brawa dla Pani Sylwii!

    A swoją drogą, to strasznie głupi zwyczaj.

    • 97 18

  • Brawa dla Pani Sylwi i ludzi dobrej woli !

    Wstyd i hańba - postawa weterynarza! Dziękuję Wam Ludziom o gołebim sercu za pomoc Zwierzętom! Nowożeńcy wstyd za barbarzyńskie praktyki !

    • 82 16

  • Latające szczury (1)

    to raz.
    A jeśli to podpada pod męczenie zwierząt to przecież wiadomo który ślub to wypuścił, kamery są w Sopocie? A w księgach kościelnych dane tych mózgów - prosta sprawa

    • 73 18

    • Chyba dane "hodowcy", który hoduje jednorazowe gołębie...

      • 13 2

  • Nie widzę w tym nic ładnego.

    • 40 10

  • (5)

    A szanowni Państwo młodzi, którzy tak się zachwycali, że gołębie są wypuszczane na ich ślubie zrobili coś w tej sprawie? Mam nadzieję, że się chociaż wstydzą czytając ten artykuł, chociaż wątpię. Lepiej, żeby się nie rozmnażali.

    • 85 17

    • Będą o nich wkrótce pisać w "raporcie Sanepidu".

      • 17 3

    • (3)

      A skąd mieli wiedzieć, że gołębie nie wrócą do domu? Na pewno tak im to przedstawił "hodowca".

      • 8 11

      • Na pewno to Kopernik nie żyje (1)

        • 10 3

        • I była kobietą.

          • 5 3

      • To jak już ktoś ma takie 'fanaberie' w których muszą uczestniczyć żywe stworzenia to może warto się zainteresować, czy faktycznie wszystko jest ok. Pewnie salę i kwiaty sprawdzali milion razy....

        • 13 3

  • zwierzęce akcenty w najważniejszych momentach życia (2)

    A jaki zwyczaj obowiązuje przy rozwodzie po 7 miesiącach?
    Krówka i śledzik ?

    • 38 8

    • Konik

      • 0 0

    • zwyczajowo

      Zwyczajowo , ślub bierze się na całe życie ....

      • 0 0

  • (5)

    Jak sie je wypuszcza to znaczy, że wolność odzyskują. Niech żyją sobie szczęśliwie gdzieś na jakimś dachu. :)

    • 24 43

    • Matka Natura (3)

      Sama ureguluje takie sprawy....
      Oczywiście pochwalam ludzką troskę o zwierzęta, ale w takich przypadkach lepiej dać sobie spokój.
      A przede wszystkim nie karmić gołębi!

      • 10 15

      • (1)

        Taa, bo to matka natura wypuściła je pod kościołem do nieba...

        • 23 4

        • To są gołębie przyzwyczajone dostawać karmę pod nos... tfu, pod dziób. Jak mają sobie poradzić bez pomocy?

          • 17 6

      • wręcz przeciwnie, wypuszczone mogą zaszkodzić dzikim

        nie wypuszczajmy hodowlanych zwierząt bo to i dla nich jest szok i wyrok, a nawet jak sobie poradzą za dobrze to może się skończyć jakąś inwazją na rodzime gatunki, jak z papugą tą zieloną...

        • 1 5

    • Inteligent jesteś. Wyraźnie napisane jest że nie wszystkie gatunki są dostosowane do życia na "dziko"

      • 4 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj