- 1 Nietypowy włamywacz w przedszkolu (30 opinii)
- 2 Promyk przyjął psy z likwidowanego schroniska (2 opinie)
- 3 Ryś spacerował jedną z ulic Gdyni (59 opinii)
- 4 20 lat Ciapkowa pod szyldem OTOZ. "Tutaj zdarzają się takie małe cuda" (62 opinie)
- 5 Nowe mieszkanki gdańskiego zoo. Papugi kea nie boją się zimy (10 opinii)
- 6 Ptaków nie karm chlebem, tylko ziarnem (41 opinii)
Lisy w opałach: jeden w kanale, drugi na parkingu
Bez pomocy człowieka nie miałyby szans na przeżycie. Dwa lisy jednego dnia w Gdańsku znalazły się w opałach: jeden wpadł do Kanału Raduni, drugi leżał na parkingu. Oba zwierzaki trafiły pod opiekę specjalistów.
Pierwszy z nich utknął w Kanale Raduni na wysokości ul. Inspektorskiej
Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze nie zastali tam początkowo żadnego zwierzęcia. Interwencji przypatrywało się kilka osób, które w rozmowie potwierdziły, że jeszcze chwilę wcześniej lis był widziany w wodzie. Ze względu na strome i umocnione nabrzeża zwierzę nie mogło samodzielnie wyjść na brzeg. Wszystko wskazywało na to, że nadal znajduje się w wodzie.
Przemoknięty lis siedział pod mostem
Strażnicy ruszyli więc wzdłuż nurtu kanału. Chwilę później zauważyli lisa.
- Zwierzę siedziało pod mostem na betonowym murku - przemoknięte i wyczerpane. Nie mogło się samodzielnie wydostać - mówi Andrzej Hinz ze Straży Miejskiej w Gdańsku. - Strażnicy ustawili się po przeciwnych stronach kanału i gdy lis próbował przepłynąć na drugą stronę, jeden z funkcjonariuszy złapał go w siatkę. Zwierzę zostało bezpiecznie wyciągnięte z wody i przewiezione do weterynarza w klinice "Zwierzyniec".
Lekarz w trakcie wstępnych badań wykluczył u lisa chorobę zakaźną, jednak zwierzę pozostało w lecznicy, aby odzyskać siły.
Wyczerpany lis leżał na osiedlowym parkingu
Druga interwencja dotyczyła lisa, który chodził po osiedlu na ul. Stankiewicza
- Lis był wychudzony, miał drgawki i sprawiał wrażenie chorego. Mundurowi odłowili lisa i przewieźli do lecznicy, gdzie trafił pod opiekę weterynarzy - wskazuje Hinz.
Kanały pułapką dla dzikich zwierząt
Kanały często stają się pułapką dla dzikich zwierząt, które nie mają jak z nich wyjść.
W ostatnim czasie informowaliśmy o dwóch takich przypadkach.
W czerwcu z Kanału Raduni ratowano sarnę, która do niego wpadła. Zwierzę było przerażone - szczekało ze strachu. Z pomocą przyszli wtedy pracownicy Gdańskich Wód.
-
Lubię to 1
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 1
Obniżyli poziom wody, żeby uratować bobra z pułapki
Miejsca
Opinie wybrane
-
2025-09-17 17:23
Ciepło na sercu (1)
się robi jak ktoś pomaga w potrzebie
- 107 4
-
2025-09-18 19:33
Szkoda że w ubojni tego nie widzisz ?
Tam już serce niedziała ?
- 2 3
-
2025-09-17 16:08
Brak pochylni ewakuacyjnych z kanału Raduni i innnych (2)
jest poważnym zaniedbaniem projektanta i inspektora nadzoru !
- 133 2
-
2025-09-19 12:45
to prawda
w cywilizowanych krajach w takich kanałach montuje się "rampy" do wyjścia dedykowane dla takich sytuacji. U nas problem jest dostrzegany od lat a miasto nic nie robi. Może czekają aż ktoś zgłosi z BO. Masakra, że w sumie wiele projektów musi być zgłaszanych przez mieszkańców, bo miasto samo z siebie nie kwapi się by tym się zająć. Np remont dróg z BO.
- 1 0
-
2025-09-19 07:36
jak zwykle w Gdansku nie ma dobrych wykonawców projektówi inzynierów odbioru
- 0 0
-
2025-09-18 07:22
Ratowanie dzikich zwierząt to wsparcie bioróżnorodności.
Co prawda lisy powinny żyć w lesie, ale skoro już są, to niech polują na gołębie, gryzonie. Na deser ew. zawartość śmietników. Zawsze to będzie jakaś ulga dla przepełnionego Zakładu Utylizacyjnego.
- 47 9
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
