Michał Drzewucki chce dogonić psa. Potrzebny mu wózek z przystawką rowerową

Nowy wózek z przystawką rowerową pozwoli Michałowi poruszać się nie tylko po twardym podłożu, lecz także swobodnie wjechać do lasu i na trawę.
Nowy wózek z przystawką rowerową pozwoli Michałowi poruszać się nie tylko po twardym podłożu, lecz także swobodnie wjechać do lasu i na trawę. fot. archiwum prywatne

Choć mieszka przy samym lesie na gdańskiej Morenie, nie może wybrać się tam na długi spacer ze swoim czworonożnym przyjacielem. To jednak może zmienić się już za niecały miesiąc. Michał Drzewucki od 12 lat porusza się na wózku i aby móc prowadzić swoje wymarzone, pełne aktywności życie, potrzebuje nowego wózka aktywnego z elektryczną dostawką rowerową.



Jak sam mówi, wózek z przystawką, który chce kupić, wygląda jak motocykl, gotowy, by pędzić legendarną Route 66. Michał ma jednak nieco bardziej lokalne plany: chciałby pokazać swojemu psu uroki Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, jednocześnie rehabilitując się ruchowo w ten sposób.

- 12 lat temu prowadziłem normalne życie - mówi Michał Drzewucki. - Byłem monterem rusztowań. Ciężka, fizyczna praca na wysokości dawała mi dużo satysfakcji: adrenalina, podróżowanie po Europie. Życie było piękne. Wszystko zmieniło się, gdy pewnej niedzieli, zakładając skarpetę, straciłem kontrolę nad swoimi nogami. Karetka, szpital. Dużo badań i przez dłuższy czas brak diagnozy pozwalały mi wierzyć, że to nic poważnego. Myślałem, że za chwilę przyjdzie pielęgniarka z tabelką, która sprawi, że rano wyjdę ze szpitala o własnych siłach.
Prawda była jednak brutalna: Michał doznał... urazu kręgosłupa. Tętnica, która doprowadza krew do rdzenia, została zatkana przez skrzep. W wyniku niedotlenienia rdzeń kręgowy obumarł na odcinku 15 centymetrów. Tak objawia się bardzo rzadka przypadłość, jaką jest zator tętnicy Adamkiewicza.

11 lat w łóżku



- Nie dopuszczałem do swojej świadomości myśli, że właśnie stałem się osobą z niepełnosprawnością - mówi Michał. - Prawdę mówiąc, przez następnych 11 lat nie dopuszczałem do siebie tej myśli. Brak pogodzenia się ze stanem faktycznym spowodował przedziwny dysonans: z jednej strony byłem osobą, która uważała, że żyje normalnie, a z drugiej strony robiłem wszystko, żeby jak najmniej konfrontować się ze swoją niepełnosprawnością. Czyli nie robiłem nic. Najbliżsi, chcąc mnie chronić, wyręczali mnie we wszystkim. Doprowadziłem się do stanu, w którym nie potrafiłem się sam ubrać czy przesiąść się na wózek. I tak 11 lat przeleżałem w łóżku, uważając, że wszystko jest w porządku.
W wyniku życiowych turbulencji półtora roku temu Michał znalazł się w schronisku dla osób bezdomnych. Zmiana ta podziałała na niego jak zimny prysznic i zmusiła go do nauczenia się życia na nowo. Dzięki pomocy wielu osób zaczął wierzyć w siebie i w to, że może jeszcze żyć normalnie.

- Pojawiło się marzenie, że będę kiedyś miał psa, który pomoże mi z codzienną aktywnością - wspomina mężczyzna. - To w końcu stworzenie, które wymaga spacerów, karmienia i opieki.

Troll zamiast Łajki



A więc pies! Na początku miał to być zwierzak ze schroniska. Perspektywa pomocy czworonogowi, któremu się w życiu nie szczęściło, wydawała się Michałowi bardzo atrakcyjna. Co więcej, ominęłaby go wówczas kwestia początkowych niedogodności ze szczeniakiem. Przyzwyczajał się już do myśli, że zamieszka z nim Łajka - młoda, ale już dorosła suczka z niespożytymi pokładami energii. Niedługo później przyszła jednak pandemia, konieczność izolacji społecznej i... sporo czasu na przemyślenia.

- Doszedłem do wniosku, że nie byłaby to rozsądna decyzja: dwu-, trzyletni, nieznany pies mógłby mi zaszkodzić bardziej, niż pomóc - przyznaje. - Lęk przed gwałtownym szarpnięciem i wywrotką sprawiły, że zacząłem szukać innego rozwiązania.
Wyczekiwane rozwiązanie przyszło w postaci myśli o labradorze. Przyjazny, naturalnie pomocny, chętny do współpracy pies był tym, czego, a raczej kogo potrzebował Michał.

Ten z poczuciem humoru



- Znalezienie odpowiedniego miotu nie było trudne; trudniejszy był wybór już na miejscu - relacjonuje. - Zobaczyłem trzy dwutygodniowe robaki, które jedyne co robiły, to wylegiwały się na kocu i niemrawo poruszały łapkami. Dosyć długo starałem się zdecydować, ale żaden nie przemawiał do mnie do czasu, gdy jeden z nich naturalnie i bez skrępowania... zrobił kupę na głowę brata. To był on, ten jedyny, idealny dla mnie. Troll wybrał sobie mnie, manifestując swoje poczucie humoru i brak poszanowania dla dobrego wychowania.
Michał wiedział już, że znajdzie wspólny język ze swoim nowym kumplem. To, co go niepokoiło, to kłopoty techniczne, które mogły pojawić się w procesie wychowania i szkolenia psa.

- Wielotygodniowe przygotowania poprzez oglądanie filmów o tresurze, czytanie poradników i obmyślanie różnych scenariuszy dawały mi suchą wiedzę - mówi. - A tutaj miałem zmierzyć się z prawdziwą istotą, która miała pozostać ze mną do końca swojego życia. Balem się, że mi się nie uda, że nie dam rady. Przecież byłem na wózku: jak miałem dawać mu smaczki, gdy nie sięgał mi nawet do połowy kółek?

Zwykły facet



- Teraz patrzę na to inaczej - przyznaje Michał. - Dla kudłacza Trollińskiego nie jestem na wózku. Dla niego jestem panem, który nauczył go podstawowych komend; panem, który pokazał mu plażę i łąkę i który potrafi spędzić na spacerze cztery godziny, aby tylko pies był zadowolony. Teraz, gdy to piszę, śmieszne wydają mi się powody, dla których go chciałem, aby jedynie wychodzić z domu. Teraz widzę, jak bardzo jego bezwarunkowa miłość pozwoliła mi uwierzyć w siebie i popatrzeć na siebie jego oczyma, jak na zwykłego faceta, skutecznego i stanowczego.
Opiekun Trolla szkoli go samodzielnie. Młody labrador potrafi już siadać i dawać łapę na komendę oraz powstrzymywać się przed łapczywym rzuceniem się do miski z jedzeniem, co w przypadku labradorów jest szczególną sztuką. Jak mówi Michał, czworonóg jest bardzo pojętnym uczniem.

- W tej chwili zaczęliśmy bardzo trudny dla mnie okres nauki chodzenia przy samym wózku, bez roweru. Półroczny szczeniak nie do końca rozumie, że pobiegnięcie w kierunku listka jest dla mnie niebezpieczne. Ale musimy się tego nauczyć, tak jak i on, tak i ja. Jak dotąd to właśnie tutaj napotykam największe trudności. Nie ma praktycznie żadnych informacji w sieci, jak osoba na wózku ma uczyć psa chodzenia przy wózku. Wszystko, co udało mi się znaleźć, jest pokazane z perspektywy osoby, która ma wolne ręce i nie musi bać się wywrócenia. Nie uczęszczamy do żadnej szkółki. Mając nowy wózek, z terenowymi oponami, i rower elektryczny, będę mógł przestać martwić się podłożem i mieć wolne ręce. Mam nadzieję, że to pozwoli nam na wzięcie udziału w jakimś specjalistycznym szkoleniu, ukierunkowanym na pracę psa z wózkiem.

Tylko po asfalcie



Od 10 lat Michał ma tzw. wózek aktywny - lekki, dostosowany do dynamicznego stylu życia, jednak już wysłużony. Jego "panthera" dysponuje także szosowymi oponami, więc nie jest w stanie wyjechać w żaden trudniejszy teren.

- Teraz mogę poruszać się jedynie po ścieżkach rowerowych i chodnikach, co dla Kudłacza jest bardzo frustrujące - przyznaje Michał. - Pies uwielbia trawkę i las, a teraz niestety nie mamy możliwości, aby razem spędzać czas w tych miejscach. Długie marsze pozwalają psu na poznawanie świata, a mnie na rehabilitację ruchową. Trudno jest odmawiać przyjacielowi przyjemności, którą jest niewątpliwie spacer po lesie, gdy ten jest metr obok!

Zbiórka na wózek z przystawką



Zarówno pies, jak i jego pan chcieliby żyć jeszcze swobodniej, dlatego Michał uruchomił zbiórkę crowdfundingową, która ma na celu zebranie niecałych 32 tys. zł na nowy wózek z przystawką rowerową.

- Nowy wózek będzie bardziej ergonomiczny i będzie miał opony terenowe, które pozwolą mi, w połączeniu z elektryczną, rowerową przystawką, na komfortową jazdę po trawie, w lesie i pod górkę - tłumaczy Michał. - Mówiąc krótko: nowy wózek będzie przystosowany do roweru i cały zestaw pozwoli mi na aktywniejsze życie. Moja stara przystawka jest sprzętem typowo miejskim: drobna górka i przednie kółko buksuje, a że mieszkam na Morenie, to można sobie wyobrazić, jak trudne jest dostanie się gdziekolwiek, gdy nawet minimalne wzniesienia są przeszkodą, wymagającą pomocy osób trzecich.

Prawie jak harley



Michał przyznaje, że nowy sprzęt, który chce nabyć, wygląda... jak rasowy harley.

- Nieraz spotkałem się z głosami zachwytu: "jaki fajny rower!". Dopiero po chwili przychodziła refleksja, że jednak nie, że to jest wózek - śmieje się. - Tym, co odróżnia go na tle innych pojazdów, jest napęd na ręce. Przystawka elektryczna daje olbrzymie możliwości. Od dystrybutora sprzętu słyszałem o człowieku, który będąc rolnikiem, po zakupie przystawki elektrycznej został kowbojem i gania krowy po swoim pastwisku. Na wózku. Krowy. Po trawie!
- Hybrydowy rower, na który zbieram, jest dość skomplikowanym sprzętem - mówi Michał. - Przekładnia planetarna i silnik elektryczny zapewniają mu niezwykły wygląd. Bateria ma zasięg 70 km, co pozwoli mi na podróż turystyczną do Tczewa i z powrotem. Sam rower pozwoli mi poruszać się dalej, szybciej i bezpieczniej. Swoboda, jaką da ten sprzęt, jest niesamowita. Bez przystawki nie mógłbym odwiedzić plaży, a i wypad na Westerplatte byłby bardzo trudny. Każdy dłuższy spacer będzie mniej uciążliwy i bezpieczniejszy.

Elektrykiem do lasu



- Morena, jak i cały Gdańsk, jest cudownie pięknym miejscem: lasy, łąki, zbiorniki retencyjne - mówi Michał. - Z perspektywy osoby chodzącej mogę wprost powiedzieć, że jest to psi raj. Z mojej perspektywy jest to piekło. Wszechobecne górki, zamknięte szlabanami wjazdy do lasów, niezadbane ścieżki leśne ograniczają straszliwie możliwość komfortowego poruszania się wózkiem z rowerem, który posiadam. Dopiero rower elektryczny pozwoli mi w pełni i samodzielnie korzystać z uroków Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, który znajduje się tuż obok.
Do końca zbiórki "By dogonić psa" pozostało 28 dni i wsparło ją już niemal 400 osób. Do celu brakuje jeszcze tysiąca złotych. Wydaje się, że długie spacery po lesie są dla Michała i Trolla już niemal na wyciągnięcie ręki, jednak tylko wpłacający mogą sprawić, że lasy wreszcie otworzą przed nimi swoje podwoje.

Opinie (61) 1 zablokowana

  • Facet łatwo nie ma, to oczywiste (6)

    Ale ja np potrzebuje kase na interes mojego życia. Gwarantuję, że wypali i jak zarobię, to będe się dzielił z potrzebującymi. To co, dacie?

    • 8 59

    • jestes ubogi umyslowo, tego zbiorka nie zalatwisz (1)

      • 16 4

      • Chyba ty

        • 3 11

    • (1)

      Interes twojego życia musisz mieć bardzo mały bo frustracja i żółć bije od ciebie na kilometr.
      Jakim trzeba być kretynem aby zazdrościć komuś chęci poprawienia bytu w swojej niepełnosprawności ?
      Dla ciebie chęć kupna koła do wózka inwalidzkiego to jest to samo co zbiórka na zakup nowych felg do Passata aby dla lansu pojechać ze swoją Grażyną na jarmark w Pucku ?

      • 14 4

      • jo, jo, jo

        • 0 0

    • Jestes zdrowy, sprawny ? Zarób tę kasę. (1)

      • 5 2

      • Zarabiam. Ale jak dasz, to szybciej zbiorę.

        • 0 1

  • Szanowny Panie. (2)

    Zapraszam do PFRONu.

    • 11 18

    • Bohater artykułu zgłosił się po wsparcie do pefron-u i je otrzymał :)

      • 11 1

    • Pefronjakpis

      Hahahahahhahahahahahahahahaahhaha Ciekawe po co. Wg pefron tego typu przystawka nie jest do niczego potrzebna osobie niepełnosprawnej, bo jest to gadżet.

      • 1 0

  • Chcę dogonić psa, chcę dogonić psa, (2)

    • 8 0

    • może ty, może ty, może jednak ja. (1)

      Pankracy

      • 2 0

      • Kto dogoni psa, kto dogoni psa

        • 0 0

  • Wszystko pięknie ale 15 zł zarobku za bycie altruistą to za wysoka cena ...

    • 3 15

  • Szanowny Panie (14)

    MCPR ul. Dyrekcyjna 5 w Gdańsku. II piętro. Program Aktywny Samorząd. Wystarczy złożyć wniosek.
    Wiem, bo mam kolegę, który korzysta.
    Albo Pan mało czyta, albo ....
    Mój kolega ma takie śmieszne trzecie kółko. W sklepie kosztowało 13 tys. - my zrobiliśmy z dziecinnego rowerka i kilku rurek za ca 50 zł. Od lat kolega jeździ po lasach, robi zdjęcia w rożnych miejscach na "zad*piu", zbiera grzyby itp. - nawet nie myślał o zbiórkach czy innych "akcjach".
    Resztę zostawiam bez komentarza do oceny czytelników.
    P.S. A żeby spokojnie wejść do lasu, to niech Pan poszuka sposobu na pokonanie biało-zielonych barierek. To trudniejsza i częstsza przeszkoda, niż się Panu wydaje. Na plażę też nie radzę wybierać się bez opon tzw balonowych - czyli szerokości min. 3,5 cala...

    • 9 29

    • Te rady powyżej są napisane w złośliwym krytykanckim tonie, (10)

      sprawdza się tu przysłowie ,,dobrymi radami jest piekło wybrukowane".
      A ja mam kolegę, który chodzi na rękach 2 kilometry dziennie, a ja umiem zrobić sobie statek kosmiczny.
      Sam wchodzę często do lasu i nie ma żadnych biało- zielonych barierek.
      Ktoś tu się wyżej wymądrza, nie zna wszystkich okoliczności.
      Proszę przysłać zdjęcie tej konstrukcji ze śmiesznym kółkiem i rurkami- bo na razie to puste przechwałki, poza tym nie przy każdych ograniczeniach ruchowych wystarczy ,,śmieszne kółko", niestety.
      Wielki szacunek, że pan Michał umie wystąpić z prośbą o pomoc, to też sztuka. Pomóżmy !

      • 15 2

      • Pomóż - ale najpierw sobie. (9)

        Śmieszno kółko to takie na podobieństwo Free Wheel - poszukaj sobie w necie.
        Nie wymądrzam się - od chyba 20 lat kolega siedzi na wózku, przeżyliśmy mnóstwo eskapad w różne miejsca i nierzadko musieliśmy nieźle pokombinować, jak gdzieś dotrzeć na wózku. Na pewno znam temat lepiej od ciebie - więc nie zabieraj głosu nie pytany/a.
        Teraz złośliwe krytykanctwo: Jak cię stać, to zrób se ten statek kosmiczny i opuść naszą galaktykę. Ja na 2 rękach to 10 km przechodzę - na jednej tylko 4. Kup se okulary, jedź do np. Gołębiewa czy na Bytowską i pooglądaj biało zielone barierki.
        Siedzi kapcan w chałupie, d*pę po galeriach ciąga, a wymądrza się jak przekupka nad jajcami.
        A jak co do czego przyjdzie, to nawet nie wie, jak wózkowicz robi siku...

        • 0 12

        • Propozycja dla Pana (6)

          Mam wielką prośbę i propozycję do Pana "w temacie". Widać jasno i wyraźnie, że jest Pan zaradny i oblatany. Prosiłbym o zgłoszenie się do tego człowieka, który założył zrzutkę. Najlepiej byłoby od razu jeszcze w tym tygodniu. Proszę poświęcić swój czas i umiejętności, żeby temu człowiekowi pomóc osiągnąć cel. Pan zaoferuje wiedzę, pracę i czas a ja sfinansuję dziecinny rowerek i kilka rurek za 50zł, o których Pan wspomniał. Dzięki!!!

          • 10 0

          • JA mam go szukać?? (3)

            Czy ja napisałem, że jestem samarytaninem czy filantropem? Ja mam swoje życie. Jakeś Pan taki clever, to "oblataj się w temacie" i "zrób to sam".
            A kasę niech Pan wpłaci lepiej na jakaś wiarygodną fundację - one też potrzebują ludzkiej pomocy i zwykłej życzliwości.
            No i proszę nie być aż tak bezczelnym w życiu - to pomaga.

            • 1 6

            • Ot, i cała umiejetnosć tego pana ,,w temacie"

              Może i umie coś zrobić manualnie z rurek i kółka, ale życzliwości, uczynności nie ma w charakterze. Rady takich osób są nic nie warte.

              • 4 1

            • Jesteś tylko zwykłym lamusem.
              I tyle

              • 1 0

            • Trzeba bylo nie odpowiadac. Nie wpadles na to rozwiazanie, co w zasadzie dopelnia tylko Twoj obraz.

              I to w temacie tyle.

              • 1 0

          • Sedno !

            • 0 0

          • Ja dam te 50zl plus kilka dobrego bro.
            Poważnie.
            Masz jaja to działaj i daj znać

            • 3 0

        • Nie trafiłeś, (1)

          Co do siedzenia w domu, wędruję -emy po lasach w każdy weekend, gdy nie pracuję, b.dużo jest wejść do lasu bez barierek. W galeriach bywam rzadko, ale raz na rok na pewno, za to regularnie raz w tygodniu w części spożywczej jakiegoś ,,centrum" handlowego, a np. ani w GB ani w Forum jeszcze nie byłem. Mam pojęcie co to znaczy niepełnosprawność, choć mnie nie dotknęła osobiście, ale 11 lat mieszkałem z chorym tatą, którym się opiekowałem, ostatnie 2 lata tata leżał.
          Uważam nadal, że mój ,,rozmówca" nie zna wszystkich okoliczności sprawy p. Michała.

          • 1 0

          • Kolego - my nie mówimy o wożeniu Taty na spacerki

            mówimy o samodzielnym życiu na wózku. Nie masz o tym zielonego pojęcia.Może masz wyobrażenie - ja mam dość duże plus praktyczne doświadczenia z kolegą. Ale ja nie mówie, że wiem, że się znam czy coś podobnego. Kumpel gasi mnie po 3 minutach rozmowy - ma swoją niepełnosprawność 24h/dobę ze sobą. Ja mam z nią kontakt kilka godzin w tygodniu.
            To tak, jakbyś chciał opowiadać Eskimosowi o śniegu...

            • 0 3

    • Człowieku, wypowiadać się nieprzychylnie w tego typu akcjach to jak krytykować fanatyków zwierząt w dziale z pieskami i kotkami (1)

      Zatłuką cię na śmierć. Jak śmiesz źle wyrażac się o kalekach, czy o zwierzątkach? Musisz zawsze chwalić, współczuć i potakiwać. Nie masz prawa mieć odrębnego zdania.

      • 0 2

      • Dlaczego tyle tu zgorzkniałych ludzi?

        • 0 0

    • Hahahahaha

      Pewnie ze można złożyć wniosek tylko ze szkoda czasu na to, kasa rozdana dla kolesi, a dla potrzebujących środkowy palec.

      • 0 0

  • Trzymam kciuki, może ci sie uda (7)

    Ja tez mam marzenie, chciał bym być w posiadaniu jakiegoś nowego modelu Ferari, koniecznie czerwonego.....

    • 2 23

    • Marzenie marzeniu nie równe, nie ma co porównywac (4)

      Jeden marzy o tym, by mógł pójść do lasu na spacer, drugi, by szpanować.

      • 8 0

      • Oczywiście się zgadzam (3)

        ale post napisany został jako sarkazm i najlepiej tak go odbierać. Ja nie daję na ulicy żebrakom ani złotówki, wychodzę z założenia że nie powinno się im dawać. Mają ośrodki pomocy i tam uzyskają pomoc. Podobnie jest z osobami niepełnosprawnymi czyż nie?

        • 0 7

        • Czerwone Ferrari (1)

          Gratuluję poziomu intelektualnego i empatii wobec ludzi pokrzywdzonych przez los. Skoro z ciebie taki "sarkastyczny dowcipniś" i uważasz ,że bycie niepełnosprawnym w tym kraju nie jest żadnym wyzwaniem to może amputuj sobie obie kończyny i żyj pełnią życia bo o wszystko zadba nasze państwo.
          Jak czytam tego typu komentarze to zawsze zastanawiam się czy taki jak ty tylko udaje i**otę na potrzeby internetu czy jednak i**otą się już urodziłeś .

          • 10 0

          • jestem na wózku i chcę żółte Lambo

            bo się bardzo wygodnie drzwi otwierają. Może być Mazda RX8, BMW i3, albo coś w tym stylu.
            Ale oczywiście powiesz, ze się nabijam.
            A jeśli mówię prawdę??? - Wtedy powiesz: "No w d*pach się tym kalekom przewraca". Lambo? BMW? A niech jeździ Daihatsu...

            • 0 6

        • Niestety, ośrodki pomocy w naszym kraju działają w bardzo wąskim zakresie,

          tak naprawdę są niepełnosprawne. ,,Przerabiałam" ośrodek na Dyrekcyjnej w sprawie mocno niesprawnej cioci...
          Owszem, rodziną zebraliśmy się i pomogliśmy cioci i nadal pomagamy, nie każdy jednak ma na tyle zorganizowaną rodzinę dodatkowo z możliwościami finansowymi. Nie można porównywać osoby żebrzącej ,,z wyboru" z osobą chorą, która kiedyś pracowała, zachorowała i zwyczajnie chciałaby co nieco poprawić stan swojego trudnego życia. Całkowicie jestem za zbiórką, tym bardziej, że wielu może przeznaczyć drobne kwoty i uzbiera się sporo.

          • 2 0

    • Ferrari w krainie progów zwalniających i dziurawego asfaltu? Jak się chcesz umartwiać to idź do zakonu.

      • 1 1

    • Ok
      Ale najpierw zrób prawo jazdy.

      • 3 0

  • pytania do p.Skutkiewicz (9)

    Czy jest Pani wiadomo, ilu niepełnosprawnych w Trójmieście jest zmuszonych korzystac z wózka?,
    Czy jest Pani wiadomo, jakie sa ich potrzeby?,
    Czy jest Pani wiadomo, jakie ci ludzie maja marzenia?,
    Zyczę dojrzałości w życiu zawodowym.

    • 4 23

    • Co Pan, Panie Macieju robi dla tych ludzi? (4)

      To, że został napisany artykuł o jednym z niepełnosprawnych ludzi, połączony z apelem, to super, inicjatywa tylko na plus. Zamiast krytykować, pomagajmy - każdy komu chce, ale - pomagajmy !

      • 14 1

      • a co ty robisz? (3)

        dasz piątaka?i myślisz, ze to o to chodzi?

        • 0 7

        • Pomagam czynnie swoim czasem, siłami i także finnasowo- nie ,,piątakiem" (2)

          zorganizowałam grupę znajomych (przyjaciół z lat liceum) do pomocy sąsiadce mojej mamy, pani 94 letniej, która nie wychodziła od lat, ma opiekunkę z MOPRu, jednak nikt z nią nie wychodził ( czwarte piętro bez windy ), my znosimy na wózku , chodzimy na spacery, wnosimy, kupiliśmy wspólnie telewizor ( poprzedni stał zepsuty wiele lat), dokupujemy środki pomocnicze (przysługują tylko częściowo ,,tańsze"), sprzątamy, pierzemy pościel - zmieniamy. Pomoc pani z MOPRU ,,utknęła" na pomocy w myciu tej starszej pani, jednak stan psychiczny podopiecznej i stan mieszkania pod względem czystości był opłakany.

          • 5 0

          • (1)

            Jesteście kozakami.
            Podziwiam

            • 1 0

            • Dzięki, to kwestia organizacji - planu- powinna to robić jedna osoba, która ,,scala" innych (taki koordynator),

              i dzielenie obowiązków na kilku, wtedy nikt nie odczuwa ciężaru. Najważniejsze- dobra wola ludzi i konsekwencja, a gdy są dni, że totalnie ,,się nie chce", jednak i tak się spotkać.

              • 1 0

    • Maciej - w punkt! (2)

      możecie mnie minusować na potęgę - prawda jest taka, że o niepełnosprawnych i niepełnosprawności nie macie żadnego pojęcia. Nie wycierajcie sobie ust słowem "niepełnosprawny" odmienianym przez wszystkie liczby i przypadki, nie zachęcajcie do zbiórek, żebractwa czy czegoś tam, ani nie piszcie, ze tylko p. Michał ma przeje..ane. Wszyscy niepełnosprawni mają! Ale nie pchają się pod szkła czy na łamy, nie twierdzą, ze to właśnie im jest najtrudniej.
      Zaś pełnosprawni, którzy manifestują swoja znajomość tematu - to w większości ameby umysłowe, żeby nie napisać inaczej.
      A najgorsi są ci, którzy na niepełnosprawności - swojej czy cudzej - próbują się lansować.

      • 1 8

      • ulewasz i nie panujesz nad emocjami

        • 9 0

      • ktoś nie czyta ze zrozumieniem, a wkłada swoje pojmowanie tematu w głowy innych i pisze uogólnieniami

        • 1 0

    • dorosnij maciej, ktos kto opisuje czyjas historie nie jest odpowiedzialny za dzialanie Panstwa.

      zyczysz dojrzalosci epatujac ignorancja

      • 9 0

  • Powodzenia życzę i do szybkiego zobaczenia w lesie! (4)

    ...a dział komentarze jak zwykle pokazuje piękno naszego społeczeństwa.

    • 26 2

    • Miałam ci napisac coś o rowerach elektycznych (2)

      o dostawkach do wózka czy jeżdżeniu na wózku po lesie.
      Odechciało mi się. Ale jedno ci napiszę. Piękno naszego społeczeństwa najbardziej widać w kolejkach przy kasach, kiedy niepełnosprawni, kobiety w ciąży czy z małym dzieckiem na ręku (rzadkość obecnie) stoją za wymuskanymi paniusiami i fagasami jak z żurnala i milionem produktów na taśmie po usłyszeniu "Ja tu byłam/em pierwsza/y"
      O to piękno ci chodzi?

      • 2 1

      • Taka prawda

        Dobre wychowanie skończyło się w poprzednim pokoleniu czyli jakieś 30 lat temu.

        • 4 0

      • Obawiam się, że odebrałaś mój post dokładnie w sposób odwrotny do zamierzonego.

        • 1 1

    • To juz było widać po wyborach.
      Tępe, egoistyczne bydło.
      Mózg wyprany przez tv i g*wniane strony w internecie

      • 1 0

  • Psy potrafia nadac sens zyciu.

    • 18 1

  • Żebrak, ale pan (3)

    Chłopie opanuj się. Mało ci jednego kalectwa , a może chcesz się załatwić na amen?

    • 1 23

    • Dokładnie, gnij w domu przed telewizorem.

      • 6 0

    • Intelektualnie to ty jesteś załatwiony na amen

      • 4 0

    • inteligentna odpowiedź

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

CODE{sun}DAY 25
CODE{sun}DAY 25
warsztaty , imprezy i akcje charytatywne
gru 6
niedziela, g. 10:00
Online
Targi PupiLove
Targi PupiLove
targi
lut 21
niedziela, g. 11:00 - 17:00
Gdańsk, Galeria Morena

Najczęściej czytane