Zwierzaki

Pies połknął chleb nafaszerowany gwoździami

Najnowszy artukuł na ten temat

Zwłoki zwierzęcia bez głowy znaleziono w gdańskim parku

Tylko dzięki szybkiej reakcji weterynarzy udało się uratować psa, który połknął chleb nafaszerowany gwoździami. Do incydentu doszło na Dolnym Mieście w Gdańsku.



Kiedy mój pies załatwi się na podwórku:

zawsze sprzątam po pupilu 63%
sprzątam tylko wtedy, gdy nieczystość jest w widocznym miejscu 18%
nigdy nie sprzątam po zwierzaku: to podwórko, nie dom 19%
zakończona Łącznie głosów: 1991
- Właściciele labradora - Tosi - spacerowali z psem, który był na smyczy, po Dolnym Mieście w Gdańsku, w okolicy ulic Długie Ogrody i Łąkowej. Podczas spaceru zwierzak niespodziewanie coś zjadł, na co zareagował skomleniem. Właścicielka Tosi, która sprawdziła, co mógł połknąć jej ulubieniec, znalazła chleb - wiele kromek - nafaszerowanych gwoździami - opowiada Karolina Pełechaty z Trójmiejskiej Kliniki Weterynaryjnej.
Pies trafił pod opiekę weterynarzy. Po wykonaniu rentgena znaleziono gwoździe w jamie brzusznej zwierzaka.

- Nasi lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej operacji. Dzięki temu, że stało się to tak szybko, endoskopowo - czyli niemal bezinwazyjnie - udało się usunąć gwoździe. Po zabiegu Tosia czuje się bardzo dobrze - podkreśla Karolina Pełechaty.
Niestety nie wszystkie zwierzęta mają tyle szczęścia co labrador Tosia. Nasza rozmówczyni informuje, że niedawno do kliniki dotarła informacja o rozrzuconej trutce w parku im. Jana Pawła II w Gdańsku.


- Z przekazanego nam sygnału wynikało, że dwa psy nie przeżyły, nie udało się im na czas pomóc - mówi Karolina Pełechaty.

Zwierzak na spacerze powinien być pilnowany



Dodaje, że jakiś czas temu do kliniki trafiły zwierzęta z krwawą biegunką - wszystkie z jednego rejonu Gdańska. Niewykluczone, że i wówczas zwierzęta zjadły trutkę.

- Dlatego tak ważne jest pilnowanie swoich pupili, gdy wychodzi się z nimi na spacer, oraz świadome karmienie pożywieniem dobrej jakości w warunkach domowych - podsumowuje przedstawicielka Trójmiejskiej Kliniki Weterynaryjnej.
Przypadek uratowanego labradora pokazuje, że właściciele zwierząt powinni mieć się na baczności. I choć zdarza się, że sygnały o pułapkach na czworonogi, które docierają do mediów, bywają fałszywe, to problem najwyraźniej faktycznie istnieje w trójmiejskiej przestrzeni publicznej.

Opinie (497) ponad 100 zablokowanych

  • Jakim zwyrolem trzeba być, aby to rozrzucać

    Jakbym zobaczył takiego typa który to rzuca, coś bym mu zrobił ... Wolałby chyba samemu to zjeść.

    • 525 81

  • Bidulek,jak można takie pułapki zastawiać?Mam nadzieję że jak złapią tego cwaniaka to poczęstują kanapką z gwoździem.

    • 253 54

  • Co za ci*l !

    • 135 25

  • Do półgłówka który to zrobił:

    Karma wraca. Z całego serca życzę żeby wróciła do ciebie dosłownie.

    • 352 55

  • Co to za stwierdzenie !

    Nie piszcie że to incydent bo incydentem można nazwać kupno czerwonych zamiast białych serwetek! To zwykle barbarzyństwo nazywajmy to po imieniu !!!!!

    • 272 34

  • Szybka interwencja i 2000 PLN mniej w kieszeni

    Zwierzaki kosztują

    • 79 26

  • sorry pies musi być na smyczy, pod kontrolą, to tylko zwierzę. inna sprawa że takie pułapki to kryminał i nie może być litości dla sadystów

    • 244 25

  • Szkoda tych pikusiów

    jakiś dureń urządza sobie nie wiem jak określić bo to napewno nie jest zabawa

    • 60 16

  • To przestępstwo. trzeba zapisy z kamer sprawdzić.

    • 18 3

  • na Jana Pawła to samo

    Z tego co usłyszałem na spacerze w parku za Aviatorem było podobnie tylko, że tam jakaś trutka była. Warto zwracać uwagę na codziennych bywalców, bo chyba nikt "przyjezdny" na tak głupi pomysł by nie wpadł.

    • 78 10

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj