• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Pies-ratownik na plaży. Nie przeszkadzajmy mu w pracy

Joanna Karjalainen
10 sierpnia 2022, godz. 16:00 
Opinie (67)
W Trójmieście mamy wiele możliwości, jeśli chodzi o wchodzenie z psami na plażę. W Gdyni i Sopocie możemy korzystać z wyznaczonych "psich plaż", w Gdańsku poza kąpieliskami strzeżonymi możemy spacerować z psem wszędzie. W Trójmieście mamy wiele możliwości, jeśli chodzi o wchodzenie z psami na plażę. W Gdyni i Sopocie możemy korzystać z wyznaczonych "psich plaż", w Gdańsku poza kąpieliskami strzeżonymi możemy spacerować z psem wszędzie.

Pies pracujący jako ratownik na plaży, podobnie jak inne psy użytkowe, jest w pracy. Brzmi jak truizm, jednak rzeczywistość pokazuje, że wciąż trzeba o tym przypominać. Podobnie jak o tym, że na plażach strzeżonych w Gdańsku - i tylko tam! - obowiązuje zakaz wprowadzania psów "w cywilu".



Czy często chadzasz z psem po plaży?

Pod względem udostępniania plaży osobom z psami Gdańsk jest miastem wyjątkowo przyjaznym. Pośród miast Trójmiasta tylko w Gdańsku można wprowadzać psy na plażę przez cały rok. Jedynym wyjątkiem są plaże strzeżone w trakcie sezonu letniego. Biorąc pod uwagę szerokość pasa nadmorskiego, to stosunkowo niewielkie ograniczenie.

Niestety wielu właścicieli czworonogów nie respektuje tego zakazu. W ten sposób nie tylko narażają się na mandat, lecz także zwyczajnie łamią zasady kultury osobistej i dobrego wychowania. Co więcej, niekiedy na plaży strzeżonej wraz ze swoimi przewodnikami pracują psy-ratownicy.

Jedną z psio-ludzkich par, dbających o bezpieczeństwo osób wypoczywających nad wodą, jest Iwona Pankau z psem Kajem. Kajo to biały owczarek szwajcarski, certyfikowany pies ratownik, jak również certyfikowany pies terapeuta, mistrz Polski w zawodach psów ratowniczych i czworonóg o zdanym egzaminie z posłuszeństwa. Wraz z Iwoną, pasjonatką pracy wodnej, ratowniczką i autorką bloga 4pawswaterlifeguards, obserwują plażę strzeżoną w Brzeźnie, aby w razie czego szybko zareagować na niebezpieczne sytuacje.

Pies na smyczy lub w kagańcu? Niekoniecznie. Wyrok sądu może budzić zdziwienie



Pies na służbie: nie podchodź!



Niestety, ich praca nie jest łatwa, i to wcale nie ze względu na kąpiących się plażowiczów, lecz... innych psiarzy, którzy nie respektują zakazu wprowadzania psów na plażę i przechadzają się pod samym nosem pracującego Kaja.

- Ja rozumiem, że idąc brzegiem morza z pieskiem nie chce się nam, psiarzom, wychodzić na deptak i tak zwyczajnie dostosować do panujących zasad - mówi Iwona Pankau. - Że czasem mkniemy z wiatrem i nawet nie przyjdzie nam do głowy, że właśnie jesteśmy na terenie, na którym nas z psem nie powinno być. Liczba psów, która mija nasze stanowisko pracy w ciągu sześciu godzin, to w słoneczny dzień ok. 20. Gorsze są weekendy i tak zwana pogoda spacerowa - ni ciepło, ni zimno i trochę chmurek - wtedy takich spacerowiczów mamy ok. 50. I mimo że pies jest oznakowany, jest raczej widoczny, waży 42 kg, więc chyba nietrudno go zobaczyć, prawie wszyscy przechodzą nam tuż przed nosem.
- Pół biedy, jeśli właściciel ogarnia psa, skraca smycz i przechodzi normalnie bez zatrzymania - dodaje. - Ale wiecie, jak zazwyczaj to wygląda? Idzie właściciel ze swoim psem, nagle zatrzymuje się i mówi: "o, pies ratownik ", jego pies zazwyczaj robi zadymę, bo zostaje wrzucony wprost na mojego, więc Kaj, jako niekastrowany samiec i owczarek, bywa, że też wyrazi swoje zdanie. I co wtedy słyszę? "Taki agresywny, duży pies winien mieć kaganiec!"


Jak zaznacza Iwona Pankau, podobne sytuacje zdarzają się nagminnie: psy podbiegają do Kaja na stanowisku, również sami właściciele podchodzą z psami na smyczy do pracującego psa. Gdy Kaj odgoni natręta, właściciele zwracają się do ratowniczki z pretensjami, że jej pies jest agresywny.

"Mój pies nie gryzie, on chce się tylko przywitać"



Pies nie musi chcieć witać się z innymi



Do psa, który jest w pracy, nie wolno podchodzić, nie wolno go również zaczepiać. Podczas gdy coraz więcej osób wie o tym w kontekście psów asystującym osobom z niepełnosprawnościami, tak wciąż zdajemy się nie wiedzieć, że pies-ratownik również jest na służbie. Ma pełne prawo do tego, aby nie życzyć sobie kontaktu z innymi psami. To, co dla nas, ludzi, wygląda jak gwałtowna agresja ze strony psa, to normalna komunikacja pomiędzy psami w ich własnym języku. Pies-ratownik na służbie ma ważniejsze sprawy na głowie niż witanie się z przechodzącymi psami, których - notabene - w ogóle nie powinno być w tym czasie na plaży. Uszanujmy to.

Plaże w Trójmieście ciągną się kilometrami. Bądźmy odpowiedzialnymi opiekunami psów i nie pracujmy na to, aby władze miast musiały przez nasze zachowania ustanawiać coraz to nowe zakazy wobec czworonogów.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (67)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Psie warsztaty

warsztaty

Zawody halowe JumpOFF

zawody / wyścigi

Targi Terrarystyczne Terra Expo

targi

Zawody halowe JumpOFF

zawody / wyścigi

Forum zwierzęta - ciekawy temat

Kilka pytań o psy - yorki :) (60 postów)

Dziewczyny może tu znajdę miłosniczki tej rasy. Przymierzam się do zakupu suni yorka, ale zależy mi na rodowodzie tylko FCI ( Teraz pootwierało się masa innych organizacji i sprzedają "yorki" z rodowodem ) Zależy mi na suni wystawowej, szukam dobrej hodowli z której bym kupiła psiaka. Może Wy mi polecicie sprawdzoną hodowlę, bo ja już mam mętlik w głowie :)

Bazyl (2 tygodnie temu)

Ja odradzam "hodowlę" Park Ridge z Legionowa pod Warszawą. Zakupiłem z tej "hodowli" dwa psy dokładnie 3 lata temu. Piesek z miotu B oraz sunię z miotu X. Oba psy zaraz po zabraniu z "hodowli" miały zrobione badania kału i wyszła lamblia. Niestety był to dopiero początek problemów z psiakami. Po roku zdiagnozowano u Xary wrodzoną zaćmę obu oczu. Aktualnie szykowana jest do zabiegu usunięcia zaćmy za bagatela 3,5 tys zł od oka. Dziś dowiedziałem się, że dodatkowo ma wrodzone zespolenie wrotno-oboczne wątroby więc niestety będzie musiała być poddana operacji ratującej życie w klinice w Warszawie za bagatela kolejne 6tys zł. Piesek (Bemol) ma wrodzone zwyrodnienie w postaci wypadających żepek obu łapek tylnych. Prawa łapa stadium 4 od urodzenia lewa 3. Stadium 4 oznacza operację więc tu kolejne 3tys zł, jakie muszę wydać na leczenie psów rasowych z tej psełdo "hodowli". Nie wiem czy ja miałem takiego pecha i wybrałem tak schorowane psy czy inni ludzie biorący je z tej "hodowli" nie zwracają uwagi na to, że pies jest chory grunt, że ma rodowód. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że właścicielka tej farbyki psów nie poczówa się do żadnej odpowiedzialności za sprzedaż tak schorowanych psiaków i jedyne co mi zaproponowała to kontakt do jej zaufanego weterynarza. Nie chcę ciągać się po sądach, bo wiem, że prawo ją chroni i nawet jeśli wygram to pewnie będzie się to ciągnęło wiele lat a psom trzeba pomóc już teraz Jeżeli ktoś będzie chciał dowodów w postaci wyników badań mogę udostępnić proszę tylko do mnie napisać. Nie będę ich wrzucał tutaj bo są dane lekarzy. Jeżeli ten komentarz skłoni chociaż jedną osobę do zmiany miejsca zakupu z tej psełdo "hodowli" na inną to warto było się rozpisać i ujawnić prawdę o psach z rodowodem produkowanych w tym miejscu. Piszę produkowanych, bo jeżeli w hodowli jest 10-15 miotów rocznie to psy ani nie mogą być zadbane ani nie mogą być zdrowe. Szkoda, że nie trafiłem na taki komentarz wcześniej od kogoś innego. W tej chwili na pewno bym nie wziął psów z tego przybytku !!!!!!!!!!

Najczęściej czytane