Zwierzaki

Gajunia: pora na nowy rozdział życia - "kochający dom"

Dzięki zaangażowaniu wielu osób możemy dziś patrzeć na piękną metamorfozę, jaką przeszła Gaja.
Dzięki zaangażowaniu wielu osób możemy dziś patrzeć na piękną metamorfozę, jaką przeszła Gaja. mat. schronisko Ciapkowo

W cyklu "Adopcje zwierzaków" przedstawiamy podopiecznych schronisk, fundacji i domów tymczasowych w Trójmieście, którzy od miesięcy, a nawet lat, czekają na wymarzony dom. Może to ty odmienisz ich życie? Ostatnio pisaliśmy o młodej jednookiej kotce Czarnusi, dziś szukamy domu dla Gajusi.



- Gaja trafiła do naszego schroniska po tym, jak została znaleziona w Rumi, gdzie błąkała się samotnie po ulicach. Na szczęście na jej drodze znalazła się osoba, której los skrzywdzonego psa nie pozostał obojętny i tak Gaja trafiła do nas. Kiedy zobaczyliśmy ją po raz pierwszy, ogarnął nas ogromny smutek i żal. Żal do człowieka, który doprowadził ją do takiego stanu, smutek, bo żadne zwierzę nie zasługuje na takie traktowanie - relacjonuje wolontariuszka schroniska.
Gaja była chora, wychudzona i odwodniona, bardzo zaniedbana, miała około 10 kilogramów niedowagi. Sunia zmagała się z od lat trwającym ropnym zapaleniem kanałów słuchowych - miała tak silny obrzęk uszu, że podczas czyszczenia i aplikowania leku wyła z bólu.


Oprócz choroby uszu Gaja zmagała się z uogólnioną drożdżycą skóry, na całym ciele powstawały ranki i pęknięcia. Mnóstwo otarć i bezwłosych miejsc, bezwłosa okolica lędźwiowo-krzyżowa oraz zranienia na kończynach świadczyły o ropowicy skóry. Oprócz wymienionych chorób doszło jeszcze alergiczne popchle zapalenie skóry i liczne guzy na listwie mlecznej.

- Stan psychiczny Gajuni również pozostawiał wiele do życzenia, jedno jest pewne - ta sunia nie miała dobrego i łatwego życia. Bała się wyciągniętej ręki w jej stronę, przywierała wówczas do ziemi i czekała niepewna, co wydarzy się dalej. Nie damy już nigdy skrzywdzić Gajuni - mówi pracownik schroniska.
Po miesiącach leczenia sunia w końcu zaczęła przypominać pięknego psiaka w typie owczarka, rezultaty starań stają się widoczne i pomału rozgląda się za domem dla siebie. Czas na nowy rozdział życia zatytułowany - "kochający dom".



Gaja ma około ośmiu lat, jest bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi. Sunia została zaszczepiona na choroby wirusowe, wściekliznę, odrobaczona, odpchlona. Z innymi psiakami dogaduje się bardzo różnie, jest wybiórcza. Aktualnie zamieszkuje schroniskowy boks z samcem. Psiaki się tolerują. Nie znamy stosunku Gajuni do dzieci, nie wiemy, jak reaguje na koty, małe zwierzęta domowe.

- Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy wspierali leczenie Gai. To również dzięki waszemu wsparciu sunia może dzisiaj cieszyć się zdrowiem i dobrym nastrojem. Jak sami widzicie po metamorfozie suni - warto pomagać - mówi kierownik schroniska.
Więcej informacji na temat Gajuni udzielą pracownicy schroniska.

Osoby zainteresowane adopcją Gai proszone są o kontakt ze schroniskiem Ciapkowo w Gdyni pod numerem telefonu 58 622 25 52 lub adresem e-mailowym schronisko@ciapkowo.pl.

Schronisko zastrzega sobie prawo do wyboru nowego domu. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.

Opinie (33) 7 zablokowanych

  • Cudna psinka :)

    Wszystkiego dobrego dla niej!!

    • 63 4

  • Urocza Psinka !

    Co za zwyrole doprowadzili Pieska do takiego stanu!?!
    Oby Gaja znalazła kochający DOM!

    • 58 5

  • powodzenia

    już szczescie cie spotkało że nie wpadłas gdzies pod samochód a teraz niech dalej ci szczęście sprzyja i przyjedzie po ciebie miła osoba która da ci dom pełen miłości ja kilka lat temu przywiozłam sobie najlepszą przyjaciółkę ze schroniska i polecam róbcie to samo

    • 43 2

  • Piękna psina

    Pewnie jakiś cham ją trzymał całe życie na łańcuchu przy budzie, dobrze że trafiła do dobrych ludzi

    • 44 5

  • Kondycja takich piesków jest miarą naszego spoleczeństwa...

    nic nie czują , tylko ja ja ja !!! oby teraz już tego pieska tylko lepsze czasy czekały.

    • 34 2

  • To jest piękne jak ludzie czule i empatycznie mówią o zwierzętach... Jak rozumieją zwierzęta. Powiedzcie mi czemu tak ludzie do ludzi nie są dobrzy, czuli i mili...

    • 23 0

  • Takich psów nie powinno się prowadzić na smyczy

    przyczepionej do obroży! Pewnie była całe życie na łańcuchu to odpowiednie byłyby szelki.

    • 20 4

  • dlatego przydałyby się obowiązkowe czipy i cham zostałby złapany.

    • 9 3

  • Adopcja jak i posiadanie psa w czasie pandemi koronawirusa wymaga odwagi.

    • 5 46

  • Serio?

    Ten pies jest ładny? Owszem, trzeba i takiemu psiakowi pomóc ale nie wmawiać że jest śliczny bo to nieprawda.

    • 6 86

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj