Zwierzaki

stat

Niedowidzący Marian potrzebuje swojego przewodnika

W cyklu "Adopcje zwierzaków" przedstawiamy podopiecznych schronisk, fundacji i domów tymczasowych w Trójmieście, którzy od miesięcy, a nawet lat czekają na wymarzony dom. Może to ty odmienisz ich życie? Dziś historia Mariana, psa, który potrzebuje przewodnika w życiu.



Gdy świata wokół coraz mniej, gdy z wiekiem coraz słabiej widzisz - nie jest już tak łatwo jak kiedyś. Wszystko wokół jawi się jako nowe i nieznane... Tak można zacząć historię Mariana, historię, która chwyta za serce.

Prawdopodobnie przestał być potrzebny poprzednim właścicielom - był problemem, więc się go pozbyto. Został znaleziony przy ruchliwej ulicy, co, biorąc pod uwagę fakt, że jest niewidomy, mogło się dla niego skończyć tragicznie. Na szczęście pojawiły się dobre ręce, które go wyratowały. Tak trafił do Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Sopocie, jednak nikt się po niego nie zgłosił, nikt go nie szukał, a Marian w nowym miejscu był zdezorientowany i ciężko było mu się zaaklimatyzować. Źle się czuł, musiał poznawać otaczający go świat za pomocą innych zmysłów niż wzrok. Nowe miejsce i wielu nowych towarzyszy budziło w Marianie duży lęk. Schronisko nie jest domem. Pracownicy i wolontariusze nie mogą poświęcić mu tyle czasu i uwagi, ile by chcieli.

W stosunku do nowo poznanych osób bywa nieśmiały, ale dobrze znanych mu wolontariuszy i pracowników poznaje na swój sposób i perfekcyjnie, z wielką chęcią przytula się do nich, prosząc o chwilę uwagi. Być może także z powodu niedowidzenia nie przepada za innymi psami. Trudno mu ocenić ich wielkość i wygląd, woli czasem asekuracyjnie "pogrozić" szczekaniem, tak na wszelki wypadek.

Gdy już przyzwyczai się do otoczenia, nie lubi w nim zmian. Najlepiej, gdy wszystko jest na swoim miejscu. Dlatego to człowiek jest dla niego na co dzień przewodnikiem. Na spacerze radzi sobie bardzo dobrze, ale to opiekun z daleka musi dostrzec zagrożenie i na czas zareagować.

Marian jest starszym psiakiem, ma około 10 lat. I jak to bywa i u starszych ludzi, z uwagi na wrażliwy przewód pokarmowy, wymaga podawania diety lekkostrawnej (np. w postaci karmy weterynaryjnej Royal Canin Gastro).

- O czym marzymy dla Mariana? Oczywiście o domu, o ciepłym stałym kącie "na stare lata", bezpiecznym, gdzie znajdzie kochającego człowieka, świadomego, że starszy już psiak wciąż może stać się przyjacielem na dobre i na złe. Świadomego, jak wiele jego decyzja może zmienić w życiu Mariana. O domu, gdzie będzie jedynakiem. Domu lub mieszkaniu na parterze lub z windą, by nie musiał wdrapywać się po schodach - mówi Monika Reszczyńska, wolontariuszka Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Sopocie.
Szukamy dla Marianka wyrozumiałego opiekuna, który liczy się z tym, że opieka nad psem to nie tylko pasmo radosnych podskoków, ale przede wszystkim wyjątkowa więź i wzajemne oddanie. Dlatego należy dobrze rozważyć to, czy Marian jest właśnie tym, który czeka na ciebie.

Osoby zainteresowane adopcją Kropka proszone są o kontakt ze Schroniskiem w Sopocie pod numerem telefonu - 58 551 24 57

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (16)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Czytaj także

zobacz więcej»

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Miejsca przyjazne zwierzętom

Forum zwierzęta - ciekawy temat

nnt: mój pies umiera - czy lepiej go uśpić? (96 postów)

Mój pies bardzo poważnie zachorował. Jest to złośliwy nowotwór, który postępuję w straszliwym tempie. Od kilkunastu dni codziennie jest gorzej - pies stopniowo traci siły. Od kilku dni nie jest już w stanie stanąć na nogach, tylko leży w jednym miejscu i ewentualnie próbuje się czołgać, ale na to też nie ma siły. Nie wiem co robić - znajomy weterynarz stwierdził, że uśpienie psa jest dla niego wielkim stresem i nie jest to takie proste (trzeba znaleźć żyłę, a to stary pies i trudno to zrobić), że lepiej pozwolić mu odejść w spokoju. Teraz część rodziny nie chce go uśpić z tego powodu. A ja nie mogę patrzeć jak tak leży całymi dniami pod domem i pewnie bardzo cierpi. Dodam, że to pies wielkiej rasy i za bardzo nie ma możliwości go gdzieś przenieść itp. Co najlepiej zrobić w tej sytuacji?

Monika (13 dni temu)

Proszę poszukać weterynarza, który będzie miał możliwość dojechać do psa. Nie jest to łatwe, ale wiem, że możliwa jest eutanazja w miejscu przebywania psa (kiedyś weterynarz dojechał do psa, który mieszkał na wsi wraz z moim dziadkiem). Polecam też bardzo mądry artykuł http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/1,88025,21011728,magdalena-nykiel-nie-robmy-ze-zwierzat-zakladnikow-naszych.html?disableRedirects=true

więcej tematów »