Zwierzaki

Groszek - gdy choroba utrudnia adopcję

Groszek nie wie, że jest chory. Radzi sobie dobrze. Rośnie, bawi się, wcina za dwóch, pięknie załatwia się do kuwety, myje się. Jednym słowem - kot na medal!
Groszek nie wie, że jest chory. Radzi sobie dobrze. Rośnie, bawi się, wcina za dwóch, pięknie załatwia się do kuwety, myje się. Jednym słowem - kot na medal! mat. schronisko Ciapkowo

W cyklu "Adopcje zwierzaków" przedstawiamy podopiecznych schronisk, fundacji i domów tymczasowych w Trójmieście, którzy od miesięcy, a nawet lat, czekają na wymarzony dom. Może to ty odmienisz ich życie? Ostatnio pisaliśmy o staruszku Stasiu, który przeszedł zespół przedsionkowy, a dziś pilnie potrzebuje domu. Dziś historia kocurka Groszka, który pomimo młodego wieku ma problem ze znalezieniem swojego domu.



Groszek jest młodym, pięknym kotem, jednak ma małe szanse na adopcję. Dlaczego? Groszek ma hipoplazję móżdżku. Wada ta występuje najczęściej, gdy matka przechodzi chorobę wirusową, będąc w ciąży, lub kiedy samo kocię przejdzie taką chorobę. Pomimo że wirus zostaje pokonany, pozostawia po sobie nieodwracalne zmiany, głównie problemy z utrzymaniem równowagi.

- Kocurek mocno się chwieje. Nie jest w stanie utrzymać równowagi w pozycji stojącej. Jednak gdy znajdzie oparcie, na przykład ścianę czy też pomocną rękę człowieka, jest o wiele lepiej! Do tego codziennie ćwiczymy z nim chodzenie w zrobionej przez nas "uprzęży" - informuje pracownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Gdyni Ciapkowo.

Groszek aktualnie jeździ na rehabilitacje do pani Izy z Fizjozen - już widać pierwsze postępy.

- Groszek nie wie, że jest chory. Radzi sobie dobrze. Rośnie, bawi się, wcina za dwóch, pięknie załatwia się do kuwety, myje się. Jednym słowem - kot na medal! Do tego jest bardzo dzielny - opowiada wolontariusz Ciapkowa.

Na Groszka trzeba zwracać szczególną uwagę i objąć go szczególną opieką.

- Jest nam bardzo przykro patrzeć, kiedy kociaki muszą dorastać w schronisku. Jednym z takich kociaków jest właśnie Groszek. Ze względu na swoją przypadłość ma niewielkie szanse na adopcję - mówi pracownik Ciapkowa. - Czy znajdzie się osoba, która przygarnie naszego "kiwaczka" Groszka pod swoje skrzydła? On też zasługuje na to, aby szczęśliwie żyć w swoim własnym domku, u boku kochających opiekunów.
Osoby zainteresowane adopcją Groszka proszone są o kontakt ze Schroniskiem Ciapkowo w Gdyni pod numerem telefonu 58 622 25 52 lub adresem mailowym schronisko@ciapkowo.pl.

Schronisko zastrzega sobie prawo do wyboru nowego domu. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.

Opinie (73) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Adopcja? (26)

    Za słownikiem PWN:
    1. «akt prawny polegający na uznaniu cudzego dziecka za własne»
    2. «przyjęcie obcego prawa za obowiązujące prawo krajowe»
    Czy państwo nie nadużywają terminu adopcja? Czy dzieci adoptowane nie czują się przyrównane do zabranego ze schroniska psa lub kota? Czy to nie jest forma dowartościowania się przez osoby biorące pod opiekę czworonogi?

    • 32 188

    • (6)

      Chciałbym mieć tylko takie problemy.

      • 40 5

      • byc może zbyt duzo czasu spedzasz spacerując ze swoim czworonogiem (stół? krzesło?) (2)

        i nie starcza ci juz czasu na zajmowanie się innymi sprawami, np. wypaczaniem języka polskiego

        • 3 36

        • Jak już to wystarcza a nie starcza, sam wypaczasz język polski

          • 18 0

        • starczy to jest uwiąd

          uuu taka wtopa u mistrza języka polskiego, żenada

          • 13 1

      • (2)

        A gdzie ten ktoś napisał, że to jego jedyny "problem"?

        • 3 5

        • Chyba jedyny, bo ma czas czepiać się słówek ( niesłusznie i tak)

          • 5 1

        • czy jedyny czy nie, za to problem mega poważny skoro ma takie myślenie...

          ta wypowiedź jest po prostu głupia i tyle w temacie

          • 0 0

    • Nie, to powszechnie funkcjonujący termin w języku polskim... (4)

      i jest jak najbardziej prawidłowy. Ujęcie terminu adopcji jest szersze niż to co przytoczyłeś i ma uzasadnienie w łacińskim znaczeniu słowa, które nijak nie ogranicza się do ludzi a zostało kiedyś przejęte na potrzeby języka prawniczego. Nie jest też to ujma dla ludzi adoptujących dzieci, że można adoptować zwierzę. Generalnie osoby, które się na adopcję decydują nie robią tego dla poklasku, ale z potrzeby serca i dotyczy to zarówno osób adoptujących ludzkie jak i zwierzęce dzieci. Kontrowersje w temacie mogą podnosić raczej tylko trolle, które nikomu nie pomagają i są niewrażliwe na krzywdę. Takowe trolle mogą czuć się oburzone pod tematem chorego kotka, który ma uczucia i potrzebuje pomocy, że adopcja winna odnosić się tylko do ludzi. Tymczasem przy całym bezsensie tej dyskusji, umyka temat kotka, który adopcji potrzebuje i pozwolę sobie na koniec do adopcji zwierzaka zachęcić. Takie stworzenie jest nam po wielokroć wdzięczne za miłość i pomaganie jest piękne po prostu:-) Adoptujcie Groszka, nie będziecie żałować.

      • 65 6

      • Zastosowanie terminu adopcja do zwierząt nastąpiła na przestrzeni ostatnich lat (2)

        a nie jak sądzisz jest lub była powszechna.
        Dziękuję za określenie mnie trollem. To całkowicie ucina dyskusję i okazuje prawdziwy obraz "miłości" z końca twojego komentarza, ale jak widać po łapkach podoba się to gawiedzi.

        • 1 13

        • Zmień leki

          Polecam

          • 6 1

        • "gawiedzi" :D

          prawdziwy Polak katolik jak sądzę :D

          • 4 0

      • Piękna wypowiedź, mająca głęboki sens :) Jednak jeszcze są normalni, przyzwoici, mądrzy ludzie - to daje nadzieję :)

        • 0 1

    • brawo wreszcie ktoś inteligentny zwrócił uwagę na to

      • 4 22

    • Nie rozmnażaj się więcej (1)

      • 18 3

      • ty tez.

        • 1 15

    • No i co. Ta definicja nie ogranicza się do ludzkich dzieci

      • 24 1

    • Głupio mądrych jest już i tak za dużo

      Kolejnym mówimy nie

      • 18 3

    • Czepiasz się (1)

      Może i jest to forma dowartościowania i co z tego? Nie przesadzaj. A słowa nabierają nowych znaczeń nieustannie. Założę się, że też używasz innych słów w nowych znaczeniach. A jak ktoś nie adoptuje dzieci tylko przygarnia albo przysposabia, to co, dziecko będzie miało traumę i poczuje się jak zwierzak? Nie każdy zaraz adoptuje.

      • 7 4

      • Tym bardziej, że kodeks rodzinny podaje ,,przysposobienie', a nie ,,adopcja"

        • 6 1

    • To przeczytaj zapisy w kodeksie rodzinnym,gdzie nie ma słowa adopcja w stsuniku do uznania dziecka za swoje

      zamiast szukać problemów tam gdzie ich nie ma , warto iść zrobić coś dla dzieci w domu dziecka.
      ja pomagam zwierzętom, taka jest moja decyzja i moja radość.

      • 5 1

    • chyba się nudzisz w domu - polecam sobie znaleźć jakieś hobby

      • 2 1

    • Czytaj wspak

      atoidi

      • 1 0

    • Oj proszę, proszę ... (1)

      wystarczyło kulturalnie wyrazić swoją opinię, a tu taki atak? Same emocje, bez dotknięcia meritum.
      Mnie się wydaje, że problem jest szerszy, bo otaczamy się zwierzętami bojąc się albo nie umiejąc nawiązać normalnych stosunków międzyludzkich. Następuje uczłowieczanie zwierząt. Czy pies i kot powie do Ciebie tato? W drugą stronę nie pytam bo to nieraz sam widziałem, ale co zrobić. Takie czasy,
      A Groszkowi życzę, aby ktoś otoczył go opieką, ale nie z litości, tak jak dzieci nie powinny być z litości adoptowane.

      • 0 10

      • Co to za różnica czy przygarnięcie czy adopcja czy jakkolwiek inaczej?

        Jedyne co cię jeszcze ratuje przed kompletną kompromitacją (po dalszym pogłębianiu twych głupot) to ostatnie zdanie. Niemniej przemądrzałe wywody pozostaw na przyszłość dla siebie - tak będzie lepiej dla wszystkich (m.in. szkoda na nie życia - kompletnie nic nie wnoszą).

        • 3 0

    • sam/a jesteś niedowartościowany/a

      • 1 0

    • Brak słów na ten komentarz.... kolejna Madka lub Tateł :(

      • 2 0

  • proponuję zrobić najpierw dokładny biznes plan takiej inwestycji w chorego kota (6)

    szybko może się okazać, że nawet zarobki w korpo nie wystarczą, żeby pokryć koszty leczenia

    • 16 81

    • Weterynarz złoty biznes (4)

      Królik złamał łapę - pan wet. na początku wycenił leczenie na 700-800 zł więc się zgodziłem.

      Zapomniał powiadomić mnie o kontrolach, prześwietleniach, dodatkowych zmianach opatrunku, operacji wyjęcia drutu po zrośnięciu.

      Suma summarum kosztowało mnie to leczenie około 4 000zł.

      Jakby mi przedstawił koszty na początku, to bym go zjadł ;-/

      • 14 17

      • no właśnie, biorą na litość ckliwymi historyjkami o chorych zwierzętach (3)

        a potem człowieku płać za leczenie!

        • 5 8

        • Co za janusze biznesu... (1)

          To jest zwierze - nie człowiek!!

          z w i e r z e _ ! ! !

          Tego kota trzeba humanitarnie uśpić, a nie na siłę utrzymywać!!!

          "Geniusze" chcą sprzedać (w/w adopcja TEŻ kosztuje) nieuleczalnie chore zwierze, które przez resztę życia nie będzie w stanie funkcjonować.

          • 5 12

          • No dobra, a czy tę samą radę masz dla poszkodowanych przez los ludzi?

            • 0 0

        • nikt ci nie nakazuje adopcji

          za siebie też będziesz płacić prędzej czy później i nawet ckliwie nie będzie, bo sądząc po twojej wypowiedzi nie jesteś wart/a "rozckliwiania"

          • 1 1

    • Każdy odpowiedzialny, kto chce przygarnąć chore zwierzę, mierzy siły na zamiary,

      my też tak zrobiliśmy, przygarnęliśmy starego psa po traumie, nota bene dużo nie choruje,
      ale rozmawialiśmy z fundacją , czy pomoże w razie jakiejś drogiej operacji- tak.
      Jeśli chodzi o nas, to i bez rozmów z fundacją, zdecydowalibyśmy się na ten krok, mamy wsparcie w rodzinie, która kocha zwierzęta.
      Przyjrzeliśmy się swoim wydatkom, ile to niepotrzebnych rzeczy się kupuje....(drobnych, których suma cen jest wysoka ,
      i teraz, mimo, iż nie pracujemy w korporacji, starcza nam na wszystko co potrzebujemy i pies ma u nas dobry dom.
      Chęć szuka sposobu, niechęć szuka wymówek.

      • 15 1

  • Kotek jest niepełnosprawny, ale nie cierpi, piszą, że nawet nie wie że choruje. (1)

    Gdyby cierpiał, na pewno podjęto by decyzje o uśpieniu. Mam nadzieję, że znajdzie się anioł, który świadomie podejmie się opieki nad kotkiem.

    • 88 7

    • Cała historia chwyta za serce.

      I właśnie dlatego Ty masz dużo łapek w górę a ja odwrotnie.

      KAŻDY współczuje, mi też łezka w oku się zakręciła - ale nikt nie jest psychopatą (nie, nie 'aniołem'). Tego kota należy uśpić. To nie człowiek, którym rodzina może się opiekować ani nie zwierze, które zachorowało jak było JUŻ w jakimś domu kochane.

      Nikt go nie weźmie, NIGDY.
      Dowód?
      Jest w artykule:
      "od miesięcy, a nawet lat, czekają na wymarzony dom" - a nawet LAT...

      Nikt NIGDY go nie weźmie....
      Mi też jest przykro - ale takie są fakty.

      • 4 10

  • (1)

    Ja bym wziął, ale już mam 2. Na bank nie zaakceptowalyby 3. :(

    • 8 2

    • ja mam 3 kotki, tez bym wziela. wspanialy kocurek

      • 0 3

  • (6)

    Mam kotkę z hipoplazją od 7 lat i to najcudowniejszy kot jakiego można sobie wymarzyć. Nie wymaga żadnych wielkich, dodatkowych nakładów finansowych, żyje prawie jak każdy pełnosprawny kot. Musiałam jedynie zrobić dla niej podejścia do okien,bo nie jest w stanie wskoczyć wyżej niż 50cm :)

    • 38 1

    • (1)

      Kot moich staruszków też na fotel nawet nie wskoczy a nie ma hipoplazji tylko dziadki go tak utuczyły.

      • 7 1

      • Moje nie wskoczą na blat kuchenny (koło 90-100cm) a są młode i zdrowe.

        • 0 2

    • podjazd pod okna to koszt kilkunastu tysięcy złotych (3)

      • 0 7

      • hahaha, tak na pewno :)))) może milion? wydałam na schodkowe stołki ikea ok.50zł x 2-faktycznie fortuna

        • 4 0

      • Masakra.... (1)

        O czym ty w ogóle piszesz ..... Jaki podjazd pod okna ? Jakie tysiące ? Dzbanie to jest artykuł o kocie a ty piszesz o podjeździe dla wózków inwalidzkich ....

        • 4 1

        • co za chamska wulgarna wypowiedź

          • 0 2

  • Wielki artykul o kotku...A co z dziecmi? (12)

    W Gdańsku brakuje rodzin zastępczych i adopcyjnych. Sytuacja jest bardzo ciężka. Chorych dzieci w większości przypadków nikt nie chce. Chore dziecko - wszyscy sie odwracamy. Chory kotek -wielka tragedia i ten artykuł. Ludzie obudzcie się.

    • 9 76

    • (1)

      Tak to jest jak kaze sie rodzic kobietom niechciane dzieci. Niestety panstwo interesuje sie niepelnosprawnym dzieckiem (zdrowym w sumie tez) tylko dopoki jest w macicy. Jesli ja juz opusci, to sam widzisz co sie dzieje. Tak samo kosciol.

      • 16 6

      • Ty też jesteś niechciany

        • 1 5

    • Ok to ile z tych dzieci masz zaadoptowanych?? żadnego? to na co czekasz? boli cię ich los to nie siedź, nie klep w internecie, tylko pomagaj. Pomoc zwierzętom nie wyklucza pomocy ludziom i odwrotnie. Jeśli myślisz tak jednokierunkowo jak wynika z twojej wypowiedzi to pozostaje mi tylko współczuć

      • 16 2

    • Piszesz bzdury- sorry, zobacz jak szybko rośną zbiórki pieniędzy na rzecz chorych dzieci,

      dlatego ja wspieram zwierzęta.
      Rodziny zastępcze potrzebne ? - 90 % tych ,,niczyich" dzieci ma rodziny dalsze: ciocie, wujków, a rodzice często patologiczni, którym państwo nie zabiera praw rodzicielskich i po latach ,,zgłaszają się " do swoich odchowanych dzieci. Inny też jest koszt utrzymania chorego zwierzęcia, inny - chorego dziecka, tutaj najczęściej trzeba by zrezygnować z pracy zawodowej.
      Każde uogólnienie jest nieprawdziwe i infantylne.
      To jest portal o potrzebach zwierząt, nie o ludzi.
      Najważniejsze: co Ty zrobiłeś/-aś dla chorych dzieci ?

      • 22 2

    • wal sie

      jedno nie wyklucza drugiego
      w ten sposob mozna przyczepic sie do wszystkiego

      • 8 4

    • Dosc mam juz tych dzieci fuj

      • 8 2

    • Czytaj wspak

      atoidi (KA)

      • 1 2

    • Brak zrozumienia

      Pomoc zwierzętom nie oznacza braku pomocy dzieciom, ludziom bezdomnym itd. Jestem wolontariuszką i widzę, że najczęściej negatywne uwagi pochodzą od osób nie angażujących się w pomoc jakąkolwiek. Po prostu nie mają na to ochoty, No właśnie ludzie obudźcie się.
      M

      • 11 0

    • czy dlatego, ze sa chore dzieci, to nie mozna pomagac zwierzetom? a moze ktos ma chore dziecko i szuka zwierzaka? twoj wpis jest bezsensowny

      • 14 1

    • Wiesz co.. To że dzieci też czekają na dom nie znaczy że nie można pisać o zwierzętach. Poza tym jak bardzo jesteś w temacie adopcji dzieci ?Bo ja trochę jestem , moim znajomi jedno adopotowali - dobrze zarabiajace małżeństwo mające mieszkanie 2 pokojowe- bardzo długo zajęła cala procedura,w końcu się udało.. A teraz chcieli 2 dziecko adoptować I co ? Nie mogą bo mają za małe mieszkanie. Wychodzi na to że państwo uważa że lepiej żeby dzieci były w domu dziecka niż żyly w 2 pokojowym mieszkaniu. Paranoja.

      • 16 1

    • Chory kotek.

      Jesteś bez serca i bez rozumu,to też choroba.Tobą w potrzebie też nikt się nie zajmie,życzę Ci tego.

      • 0 0

    • Dzieci nie brakuje

      A ja się nie zgadzam. Chciałam adoptować dziecko również to z niepełnosprawnością. I co, według ośrodka jestem niezgodna posiadania dzieci. Mam dom, prace, męża wspaniałych rodziców i niepełnosprawnego brata. Ale według ośrodka wychowywanie dzieck adoptowanego z nie dzieckiem niepełnosprawnym jest niedopuszczalne i zagrają rozwojowi takiego dziecka. Sorki... Ale jak tak traktują ludzi to dziwisz się że kotki sYbciej znajdują dom.

      • 0 0

  • Trzymam kciuki

    I Apel do osoby która być może się zastanawia weź Groszka pod swój dach proszę.

    • 13 1

  • (2)

    Ojej ale mnie poruszyl. 3mam kciuki za to żeby znazlalzl dom . Sama się też zastanowie nad tym czy mogłabym stworzyć mu dom......

    • 15 2

    • Mam nadzieję ze nie znajdzie

      • 0 0

    • A ja mam nadzieje ze groszek

      Pozostanie sam bez domu

      • 0 2

  • Alergia i adopcja (2)

    Ktoś podjął temat alergii i adopcji w dodatku zwierzaka z chorobą. Odpowiem - tak , alergia to problem i paskudztwo. Tak, to boli ponieważ chciałoby się pomóc zwierzakowi ale samemu trzeba być w formie. Tutaj uczciwie pisze się o wymaganiach zwierzęcia i odpowiedzialny człowiek może przemyśleć adopcję. A słowo adopcja jak sądzę jest tutaj najmniejszym problemem i nikt kto ma w sobie odrobinę empatii nie będzie miał nic przeciwko użyciu właśnie tego określenia w takich sytuacjach. Mnie dotyka to że chciałabym mieć kota czy psa i dać zwierzęciu dom a nie mogę.

    • 10 2

    • każdy sądzi że jest inteligentny, każdy sądzi że jest odpowiedzialny

      pleciesz banialuki

      • 0 2

    • Są koty z włosami, kóre nie uczulają

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj