Lara - przytulaśna suczka szuka domu z dziećmi

Lara zachowuje czystość w domu, nie niszczy, jest bardzo delikatna w stosunku do dzieci.
Lara zachowuje czystość w domu, nie niszczy, jest bardzo delikatna w stosunku do dzieci. fot. Grzegorz Zaleski

W cyklu "Adopcje zwierzaków" przedstawiamy podopiecznych schronisk, fundacji i domów tymczasowych w Trójmieście, którzy od miesięcy, a nawet lat, czekają na wymarzony dom. Może to ty odmienisz ich życie? Ostatnio pisaliśmy o małej Lusi, dziś szukamy domu dla łagodnej Lary.



Lara trafiła do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt Promyk w Gdańsku już prawie dwa lata temu, pod koniec stycznia 2019. Była w kiepskim stanie zdrowotnym, ale dzięki pracy udało się przywrócić jej witalność. Jednak mimo dobrej kondycji, suczka dzieli dolę, a raczej niedolę, czarnych psów w schronisku, które rzadko są zauważane.

- Lara ma ok. 10 lat. Jest kochana, łagodna, przyjazna, przytulaśna do człowieka, można wszędzie ją dotykać, ciekawska, na smyczy trochę ciągnie i zdarza się jej być niemiłą wobec innych psów na spacerze - mówi wolontariuszka schroniska.

Najlepiej gdyby była jedynym psem w domu, aczkolwiek swój schroniskowy boks dzieli z innymi psami i nie ma między nimi konfliktu. Dlatego nie jest wykluczony towarzysz życia, ale zależy to od samego psa i mądrego ich zapoznania za sobą.

Lara zachowuje czystość w domu, nie niszczy, jest bardzo delikatna w stosunku do dzieci
. Może to właśnie ty szukasz pięknej suczki prawie idealnej?


Jeśli chcesz podarować Larze dom, skontaktuj się ze schroniskiem Promyk w Gdańsku - pod numerem telefonu: 58 552 37 80 (ze względu na pandemię zmienił się proces adopcyjny, wizyta jest możliwa tylko po wcześniejszym umówieniu się i po konsultacji ze schroniskowym lekarzem weterynarii).

Opinie (58) ponad 10 zablokowanych

  • Nie możemy zapominać że psy przenoszą koronawirusa i że sam koronawirus jest wirusem odzwierzęcym, (5)

    do zakażenia może dojść w windzie lub na klatce schodowej psy wąchają wszystko jak odkurzacz, psy mogą być zarówno nosicielami jak przenosić patogeny na swojej sierści między innymi dlatego w schroniskach psy przechodzą kwarantannę, na targu w Wuhan w pierwszej kolejności uśpiono wszystkie zwierzęta i jest to fakt niezaprzeczalny. Szanujmy zdrowie swoje i naszych bliskich zwłaszcza seniorów!

    • 2 19

    • Z ciebie taki weterynarz, jak ze mnie baletnica

      • 0 1

    • Chyba coś się Panu poplątało (1)

      • 3 2

      • on nie jest wcale weterynarzem , ma pseudonim Sajgon i gdy tylko wejdą tematy psów i kotów

        zaraz zieje nienwiścią wobec nich i głupoty wypisuje .

        • 0 1

    • twój tekst to nie weterynarza tylko twoj Sajgon nienawidzący zwierząt , cienko manipulujesz , bo jesteś głupi

      • 0 1

    • ewidentnie zamieniles sie z koniem na lby

      • 3 2

  • Chciałbym taką suczkę ale nie mogę mieć

    • 0 1

  • Proszę nie używać terminu adopcja do psów (47)

    Nie można psa adoptować. Można otoczyć go opieką, przygarnąć, ale nie adoptować. Zwierzak nigdy nie będzie dzieckiem, To jest trochę jakby bambinizm.

    • 11 32

    • Dzizasss (11)

      Niee no to faktycznie problem.

      • 3 5

      • Dla tych co adoptowali dzieci... (10)

        to jednak jest pewien dyskomfort. Dzieci nie były w klatce nie załatwiono tego w 1 godzinę, wymagało to zgody sądu i niesie to za sobą nierozerwalny skutek prawny. Przyrównanie do tego zabrania psa ze schroniska jest krzywdzące dla tego wymagającego procesu - przysposobienia (adoptowania) dzieci jako własne. Może chodzi tu o próbę nobilitacji, taki chwyt marketingowy, dla jakże szlachetnego czynu jakim jest zaopiekowanie się czworonogiem, ale gdzieś są granice. Czy krycie suki zaczniemy nazywać małżeństwem i to będzie ok?

        • 6 15

        • Ten skutek prawny nie jest nierozerwalny, (2)

          Adoptowane dziecko ani urodzone biologicznie przez rodziców, nigdy nie jest ,,własne"- nie jest ich własnością.

          • 1 3

          • Ale moje dziecko mówisz? (1)

            Mój syn, moja córka? Mówimy tez o własnych dzieciach i cudzych dzieciach. Własne nie znaczy własność, zgadza się. Ale oznacza też pewną autonomię i relację, z ograniczoną ingerencją od zewnątrz. Pewne prawa w tym zakresie właśnie gwarantowane są już przez konstytucję.

            • 4 0

            • Mówię też ,,moje miasto", ,,moja przyjaciólka" - są moją własnością?

              • 1 3

        • NIkt nie adoptowal dzieci, a przysposobił, proszę sprawdzić w Kodeksie Rodzinnym (4)

          Określenie ,,adopcja" jest odpowiednie i do ludzi i do zwierząt,a le jest to określenie popularne, prawnie nigdy się dziecka nie adoptuje, a przysposabia.

          • 6 6

          • Prawnie zgadza się (3)

            ale zgodnie ze słownikiem Języka Polskiego:
            adopcja
            1. «akt prawny polegający na uznaniu cudzego dziecka za własne»
            2. «przyjęcie obcego prawa za obowiązujące prawo krajowe»

            • 5 3

            • Błąd w słowniku (2)

              W akcie prawnym ,,adopcji" dziecka używa się słowa ,,przysposobienie".
              Jest to popularna nazwa aktu prawnego przysposobienia małoletniego.

              • 1 2

              • Tak błąd w słowniku, przez sto lat się mylili (1)

                Prawo ma swoje definicje. To co, dom adopcyjny, rodzina adopcyjna, rodzice adopcyjni, dzieci adoptowane, dziecko adoptowane, też wyrzucamy? Teraz tylko termin dla zwierząt?

                • 4 2

              • Pisalam wcześniej, że w mowie potocznej używa sie prawidłowo i do dzieci i do zwierząt

                • 2 3

        • (1)

          Jacenty chłopie, znajdź sobie jakieś hobby, idź na spacer, poczytaj książkę bo masz za dużo wolnego czasu i wyszukujesz nieistniejące problemy.

          • 7 5

          • A kto cię zmusza, aby to czytać?

            Jednak interesują cię te nieistniejące problemy, bo patrzysz. Denerwuje, bo się nie zgadzasz, nie wiesz jednak jak to napisać? Dlatego chcesz, abym ja nie pisał?

            • 4 4

    • Tak samo nie powinno się używać określenia właściciel (4)

      Człowiek jest opiekunem, bądź kompanem zwierząt.
      Ale za uprzedmiotowienie zwierząt możemy podziękować chrześcijaństwu, tle cierpienia do dziś to za sobą niesie "czyńcie sobie ziemię poddaną" :(

      • 7 2

      • Kto zna Biblię, wie jak w prawie Bożym chronione były zwierzęta, ich życie i zdrowie miało być szanowane (2)

        Niestety, mentalność wielu osób należących do KK nie uznaje zasad prawa Bożego i nie ma nic wspólnego z tym co czytamy w Biblii ( szczególnie na wsiach)

        • 3 2

        • Wyznacznikiem jest ustawa i KW, kwestie mentalnosci i zapisy koscielne sa bez znaczenia. (1)

          • 1 1

          • Mentalność ma tu największe znaczenie,

            gdyż karalność za okrucieństwo wobec zwierząt jest zerowa praktycznie.
            Dlatego , niezależnie od KW i ustawy, najważniejsza jest mentalność, moralność, wychowanie , które odbiera się z domu i świadomość człowieka, czy pracuje nad własnym charakterem.

            • 3 1

      • No tak, trzeba się było spodziewać, że zaraz padnie argument z chrześcijaństwem

        jako przykładem zła wcielonego, Zwłaszcza w wydaniu katolickim Franciszka z Asyżu pokazało swoja "okrutną" twarz w stosunku do braci mniejszych. Cytat przytoczony pochodzi ze Starego Testamentu, więc dotyczy wszystkich religii judeo-chrześcijańsko-muzułmańskich i nie wyciągał bym z tego daleko idących wniosków.
        Na pewno zgodzę się z tym, że termin właściciel nie jest odpowiedni. Lepiej hodowca lub opiekun, choć można zwierzęta nabywać i sprzedawać, ale termin właściciel je uprzedmiatawia.

        • 2 4

    • ,,Adoptować" - to określenie popularne, prawnie dziecko się nie adoptuje, a przysposabia (18)

      zatem słowo ,,adopcja" nie jest zarezerwowane dla ludzi. Nie ma ,,adopcja" w Kodeksie Rodzinnym. Psa na pewno można ,,adoptować". ,,Adoptare" po łacinie oznacza właśnie ,,przybrać, przyjąć do domu".

      • 11 5

      • Nazywając ten proces adopcją nikt nie sięga do łaciny tylko do najbardziej znanego procesu (17)

        czyli przysposobienia dzieci.
        Mało tego, uważam, że nie nazywając spraw po imieniu, czyli "opieką" obraz jest zniekształcany i ... szkodliwy dla zwierząt tak jak szkodliwy dla nich jest bambinizm. Bo jeżeli adopcja jest tak łatwa i tak uczłowieczona (naturalna jak pstryknięcie w palce) to dalej już będzie tylko miłość. Gdzie opieka, jakie zobowiązanie? A potem są tzw. zwroty do schroniska, bo z litości, bo pies gryzie, bo go adoptowałem, a on zamiast wdzięczności to mi robi na dywan.
        Byłbym w stanie przyjąć jeszcze ten termin do zwierząt, jakby wiązało się to z porównywalnym przygotowaniem opiekunów tych zwierząt do roli, ale tak nie jest. Machu ciachu i pies poza schroniskiem. Pomyślmy o tym, czy to nie taki chwyt, w sumie szkodliwy dla zwierząt. Właściwie tempo w jakim to się dzieje powinno wskazywać na termin, że psa się "bierze" ze schroniska.

        • 5 8

        • Jacenty, skupiasz sie nieudolnie nad semantyka, to nie ten dzial. (15)

          Odnoszac sie jednak, podrzucam pod rozwage, ze rodzicem biologicznym zostac duzo latwiej wiec pewnie tez chcialbys roznicowac te kwestie nazewnictwem.

          • 6 3

          • Od semantyki zaczyna się problem. Adopcja czy opieka? (9)

            Niby niewiele, ale adopcja nobilituje, a nie tłumaczy wysiłku. Podobnie jak zdjęcia budzące litość. Jeżeli mają skłonić osoby które zastanawiały się pomiędzy zakupem psa rasowego a zakupem (zabraniem) psa ze schroniska to nie jest problemem. Jeżeli jednak decyzja jest pod wpływem impulsu i litości to już bardzo źle.
            Jeżeli rodzice adopcyjni mieliby adoptować dzieci z powodu litości, to są z automatu wykluczani. W przypadku opieki nad psem, ta przesłanka nie przeszkadza. Adopcja to proces brania odpowiedzialności, zanim jeszcze nastąpi powierzenie opieki. W wydaniu schroniskowym, to proces nie bardziej skomplikowany niż zamówienie zakupów na tydzień przez Internet. Potrzeba, wybór, płatność, odbiór. Ok tu jeszcze może być jakieś pytanie ze strony pracownika, ale całość da się załatwić bardzo szybko. Czy odbieranie zakupów nazywamy ich adopcją? W końcu też je przyjmujemy do swojego domu.
            Zaczyna się od semantyki, bo to porządkuje pojęcia. Potem ludzie mają bałagan w głowie, jak się zamienia znaczenia słów.

            • 5 7

            • Jacenty, semantyka nie jest problemem. (8)

              Problematyczna jest twoja sklonnosc do braku konsekwencji. Poza tym brniesz w absurd. Adopcja nie ma zwiazku z nobilitacja a w wydaniu schroniskowym nie jest porownywalna z zakupami. Tak jak zakupow nie nazwiemy adopcja, tak twoich wunurzen logika.

              • 5 4

              • Obrażając mnie też nie przysparzasz mądrości do własnych wpisów (7)

                Proszę o argumenty, a nie wycieczki personalne.
                Czy przy adopcji dzieci płacimy za malucha? Czy rodzice przechodzą obowiązkowe szkolenie? Czy są poddani wywiadowi, badaniom? Czy mogą zabrać dziecko do siebie pierwszego dnia? Można tak ciągnąć bardzo długo. Zobaczmy jak termin adopcji, poprzez zastosowanie go do zwierząt (nie tak dawno), został spłycony.

                • 4 6

              • Jacenty, odnosze sie jedynie do faktow, jesli cie obrazaja, zmien fakty. (5)

                Na marginesie, czy jestes rodzicem biologicznym, pytanie o tyle uzasadnione, ze emocjonuje cie wydzwiek slowa "adopcja"?

                • 4 5

              • Nawet nie czujesz, że obrażasz. (4)

                Powyżej zasugerowałeś lub zasugerowałaś mi, nieudolność, brak logiki, nazywasz moje opinie wynurzeniami - taki sofcik, ale jednak idący w kontrze nie do przedmiotu dyskusji lecz do osoby.
                Tak jestem rodzicem adopcyjnym, trzykrotnie przechodziłem cała procedurę, jak kilka tysięcy osób rocznie w Polsce. Wiedza o tym procesie jest znikoma w społeczeństwie. Od kilkunastu lat forsuje się ten termin (adopcja) do zwierząt. Nie rozumiem tego, po co? dlaczego? Sam mam zwierzęta i bym tego terminu do nich nigdy nie użył. Czy to wypełnienie pustki po dzieciach, których brakuje co raz bardziej w naszych domach?

                • 4 4

              • Jacenty, emocje sa zawsze zlym doradca i nie pozwalaja ci spojrzec obiektywnie. (3)

                • 3 4

              • Znowu "argument" i rada ad persona (2)

                • 4 3

              • ad personam

                • 2 1

              • Jacenty, jestes przewrazliwiony, to wynika z twoich wpisow.

                Obraza cie polemika? Ponownie podkreslam, iz odnosze sie jedynie do faktow.
                ps. zdaje sie, ze kontestowales "kulture ja" a jawisz sie jak jej wyznawca.

                • 3 4

              • Powinni być badani, sprawdzani, owszem gdy chcą przygarnąć psa, potem też powinny być kontrole

                - bez zapowiedzi.
                Niestety, po adopcji dziecka, także są ,,zwroty" .

                • 1 0

          • A co do sedna pytania (4)

            Pod względem prawnym rodziców adopcyjnych nie rozróżnia się od biologicznych. Są po prostu rodzicami, bo mają dokładnie te same prawa i obowiązki. Jednak różnice są na poziomie problemów w procesie wychowawczym i w życiu jakoś trzeba to rozróżniać, w rozmowie, czy literaturze. Robi się to jak wyżej napisałem. Czy czyni to rodziny adopcyjne, rodziców adopcyjnych albo dzieci adopcyjne gorszymi? Na pewno nie. Jedno jest pewne, dzieci w tych rodzinach były zawsze wyczekiwane, a rodzice na nie przygotowani i zweryfikowani długimi procedurami. Dlatego "zwrotów" tam jest baaaardzo niewiele, a każdy z nich jest szczegółowo analizowany - co zawiodło w procesie, procedurze i chwały ośrodkom adopcyjnym nie przynosi.
            No właśnie - ośrodki do przysposabiania dzieci do rodzin adopcyjnych, nazywa się ośrodkami adopcyjnymi - też taka semantyka. Czy schroniska też nazwiemy ośrodkami adopcyjnymi?

            • 4 5

            • Niestety, ,,zwrotów" dzieci wcale nie jest niewiele, (1)

              w ostatnich 30 latach ich liczba zwrotów rośnie licząc na 1000 adopcji

              • 2 1

              • Niestety tak jak rozwodów, samobójstw, bezdzietnych rodzin

                "Kultura Ja". mój niezakłócony spokój i szczęście - króluje, ale do czasu. Ewolucja wypełnia każdą pustkę i ludzie z takim podejściem po prostu wyginą.

                • 2 2

            • Jacenty, nie do sedna pytania, bo nie bylo pytania. (1)

              • 3 4

              • cyt. "wiec pewnie tez chcialbys roznicowac te kwestie nazewnictwem"

                Ok nie, pytanie, tylko zarzut. Rozumiem, że chciałeś lub chciałaś mi coś przypisać (wcisnąć w usta), ale moje zdanie ciebie już nie interesowało. Faktycznie, jeżeli tak, to niepotrzebnie odpisywałem.

                • 3 3

        • Nie wiem, czy słowo ,,adopcja" jest przyczyną braku odpowiedzialności i braku serca u ludzi,

          My adoptowaliśmy psa i gdy zaczął poważnie chorować (miał także tzw.trudny charakter) , kochaliśmy go tak samo jak w dniu adopcji, daliśmy mu pełną troski opiekę.

          • 4 2

    • bambinizm jest takim samym umownym okresleniem jak adopcja wobec zwierzat (10)

      • 5 7

      • Dzieci się nie adoptuje a przyspasabia, tak jest w umowie i Kodeksie Rodzinnym (3)

        W języku popularnym ,,adoptować" więc można i dzieci i ludzi

        • 8 4

        • To dlaczego termin upowszechnił się w stosunku do zwierząt od kilku, kilkunastu lat? (2)

          Czy to nie bambinizm?

          • 7 5

          • Nie, gdyż bardziej pasuje do zwierząt- łacińskie słowo ,,adoptio" oznacza przygarnięcie, przyjęcie do domu (1)

            • 3 5

            • To czemu nie nazywamy tego przygarnięciem

              tylko na siłę przywłaszczamy sobie termin zastrzeżony dla dzieci, nawet w Słowniku Języka Polskiego?
              Dokładnie tak się to nazwało jeszcze nie tak dawno. Schroniska apelowały, "przygarnij psa, kota". Trzeba było jednak wleźć z buciorami w inny obszar, aby ... no właśnie po co? aby uczłowieczyć zwierzę? znobilitować opiekunów? zedeprecjonować adopcję?

              • 4 5

      • Gdzieś są jednak granice (5)

        Ostatnio Pani Dyrektor poznańskiego ZOO mówiła o osobach zwierzęcych, zamiast o zwierzętach. Jak widać to postępuje i nie ma to nic związanego z prawdziwą troską o zwierzęta. Nie powinno zrównywać się człowieka i zwierzęta w prawach, bo zwierzęta zjadamy i nie powinniśmy np. z nimi współżyć. Zaczyna się od takich chwytów retorycznych, a potem ... to już leci. Pies nie powie jednak do ciebie tato. co najwyżej uzna Cię za przywódcę swojego stada. W drugą stronę jak wiadomo różnie bywa, bo i córcia i synek już słyszałem.

        • 8 12

        • przekroczyles granice Jacenty, lec dalej i nie wracaj (3)

          • 11 7

          • Czy to już agresja słowna? (2)

            Czy tylko brak argumentów?

            • 7 6

            • to konkluzja twojego wpisu i dobra rada zarazem (1)

              • 6 5

              • Dziękuje "wujku dobra rada"

                Nie skorzystam z nie jedna. Tak jak ty mnie stąd wyrzucasz, równie dobrze możesz nie przychodzić. Na jedno wyjdzie.

                • 5 5

        • Każdy ma prawo mówić jak chce, jeżeli nie jest to wulgaryzm i obraźliwe słowo

          Spoko, gdy ktoś mówi pieszczotliwie do zwierząt, poza tym wielu ludzi mówi do bliskich: ,,misiaczku", ,,kotku", ,,tygrysku"- działa w obie strony.

          • 7 7

  • Czarne psy i koty są rzadziej adoptowane??

    Naprawdę wiejskie zabobony jeszcze działają? Ludzie to nie kolor sierści tylko serce jest ważne...
    Psinko powodzenia, obyś znalazła dobry dom.

    • 21 4

  • Lara...

    ...bo Ty jestes po prostu Croft. Lara Croft. Łowczyni przygod i zycia. Powodzenia!

    • 15 2

  • Super pies, dużo miłości w oczach

    • 25 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Targi PupiLove
Targi PupiLove
targi
lut 21
niedziela, g. 11:00 - 17:00
Gdańsk, Galeria Morena

Najczęściej czytane