Zwierzaki

Pies Agat odnaleziony dzięki sile internetu

Może za drugim razem Agat będzie miał więcej szczęścia w adopcji?
Może za drugim razem Agat będzie miał więcej szczęścia w adopcji? Zbigniew Kowalewski

Wiara w ludzką życzliwość często bywa nadszarpywana. Jednak takie historie jak ta pokazują, że dobrych ludzi wciąż jest na świecie wielu. Dzięki sile internetu i zaangażowaniu kilkudziesięciu osób, udało się w kilka dni odnaleźć zaginionego psa Agata.



Agat, półtoraroczny pies średniej wielkości, został oddany do adopcji do Gdańska z fundacji Krzykosiaki spod Konina w województwie wielkopolskim. Radość prowadzącego fundację Zbigniewa Kowalewskiego nie trwała jednak długo. Zaledwie 12 dni po adopcji dotarła do niego informacja o tym, że Agat zaginął.

Pomimo problemów ze zdrowiem i kilkusetkilometrowej odległości właściciel fundacji postanowił na własną rękę rozpocząć poszukiwania psa. Gdy tylko dowiedział się o zaginięciu Agata, wsiadł w samochód, aby przejechać 300 kilometrów do Gdańska i wraz z bratem Agata, Kajkiem, szukać psa aż do późnych godzin wieczornych. Później wracał pod Konin, aby zająć się pozostałymi... 75 psami, którymi opiekuje się w ramach swojej działalności. Każdego dnia pokonywał 600 kilometrów w nadziei, że uda się odnaleźć Agata.

Ogłoszenie z prośbą o pomoc w poszukiwaniu psa trafiło również na grupę na Facebooku "Zaginione/Znalezione zwierzęta - Trójmiasto". To wyjątkowe miejsce, w którym umieszczane są informacje o psach, kotach i innych zwierzętach domowych, które z jakiegoś powodu straciły dom lub oddaliły się od swoich opiekunów. Obecnie grupa liczy ponad 26 tys. członków, a ogłoszenia są na bieżąco weryfikowane i aktualizowane przez zaledwie dwie administratorki.

Agat i Kajko znowu razem
Agat i Kajko znowu razem Zbigniew Kowalewski

W grupie siła



Gdy członkowie grupy dowiedzieli się o niesamowitym zaangażowaniu Zbigniewa Kowalewskiego, postanowili aktywnie wspomóc poszukiwania. Kilka godzin po umieszczeniu ogłoszenia miało ono ponad 1,2 tys. udostępnień. Ludzie zaczęli wstawiać informację, gdzie tylko się da.

- Założyliśmy również grupę "Szukamy Agata", do której dołączyło 40 osób deklarujących osobistą, fizyczną pomoc - relacjonuje Renata Holender, administrator grupy "Zaginione/Znalezione zwierzęta - Trójmiasto". - Ciągle ktoś chodził po łąkach, rozglądał się za Agatem na osiedlu. Informowaliśmy także wszystkie możliwe grupy dyskusyjne, łącznie z grupami studenckimi. Poruszenie było ogromne. Wszyscy w okolicy ul. Wielkopolskiej w Gdańsku szukali tego psa!

"Mamy go!"



Piątego dnia intensywnych poszukiwań jedna z użytkowniczek Facebooka, pani Natalia, napisała do koordynatorki akcji, że widziała Agata. Kto tylko mógł, rzucił wszystko i ruszył w stronę Łostowic. Na miejsce dojechał także Zbigniew Kowalewski. Niedługo później pojawiła się wiadomość: "Agat stoi 10 metrów ode mnie". Pies był tak zalękniony i zestresowany sytuacją, że nawet jego dotychczasowy opiekun nie był pewny, czy do niego podejdzie.

Kotka odnaleziona po niemal pół roku


- W poszukiwaniach pana Zbyszka uczestniczył także Kajko, brat Agata z tego samego miotu - mówi Renata Holender. - Pan Zbigniew słusznie pomyślał, że tak zlęknionemu psu będzie łatwiej podejść do swojego psiego kompana niż do nawet najbardziej zaufanego człowieka. Udało się!

Agat i Kajko do adopcji



Zmęczony, ale cały i zdrowy, Agat znalazł się w końcu w samochodzie wraz ze swoim bratem i - zapewne równie zmęczonym - opiekunem. Wrócił pod opiekę fundacji, ale szuka nowego domu, najchętniej w Trójmieście. Za ukochanym opiekunem rozgląda się także jego brat Kajko. To młode, energiczne psy, które wymagają doświadczonej, konsekwentnej, ale delikatnej opieki. Może za drugim razem Agat będzie miał więcej szczęścia w adopcji?

Cykl: Adopcje zwierzaków


W fundacji Zbigniewa Kowalewskiego czeka jeszcze kilkadziesiąt innych psów, które - choć otoczone wspaniałą opieką wielkodusznego opiekuna - szukają nowych domów. Organizacja ta w zeszłym roku oddała do adopcji 70 psów, w tym aż połowę do Trójmiasta. Wolontariusze działający we współpracy ze Zbigniewem Kowalewskim służą pomocą w procesie adopcji psa, a właściciel fundacji każdorazowo przywozi psa osobiście do nowego opiekuna.

Opinie (57) 1 zablokowana

Wszystkie opinie

  • Panie Zbigniewie kocham Pana za ogromne serce za ogrom miłości za wszystko co Pan robi dla tych stworzeń boskich tak bardzo źle traktkowanych przez ludzi.Chwała Panu za to.SUper,źe są jeszcze tacy ludzie jak Pan którym chcę się pomagać .Zwierzęta nie są winne swojego zachowania winni są tylko i wyłącznie ludzie, to oni za bestialstwoi znęcanie się nad bezzbronnymi zwierzętami muszą być surowa karani tu na ziemi a po śmierci smaźyć się w piekle.Co to za opiekun źeby nie upilnować psiaka.

    • 0 0

  • Piękna historia o dobrych ludziach :)

    Przywraca wiarę, że ludzie szukają dobra w sobie i potrafią wspólnie działać. Brawa dla Pana Zbyszka, który z takim poświęceniem szukał zaginionego Agata i dla wszystkich ludzi, którzy w tym pomagali :)

    • 0 0

  • (5)

    Ucieczki psów po adopcji zdarzają się bardzo często, pies którego adoptowała siostra uciekł już pierwszego dnia... osoby które wydają psy do adopcji powinny bardziej zwracać uwagę osobom adoptującym na co powinni zwracać uwagę w początkowym okresie po adopcji.

    • 53 1

    • Zwracają uwagę, ale mało kto słucha

      Tutaj dodatkowo sytuacja zaginięcia psa była niejasna, ponieważ osoba, która go adoptowała, była nieżyczliwie nastawiona. Agat nie mógł na nią liczyć :(

      • 0 0

    • Mark

      Mam psa z adopcji od p. Zbyszka. Zapewniam, że zwraca on uwage na te sprawy.

      • 8 0

    • (1)

      Jak uciekł? Puszony luzem? Czy uciekinier z obroży/szelek?

      • 9 0

      • Podobno wyrwał się z szelek, a karabińczyk od obroży się sam odpiął (czyli był na podwójnym zabezpieczeniu)

        • 2 5

    • Nie wiem jak było w przypadku twojej siostry,

      najczęściej to nowi adopcyjni właściciele nie przestrzegają zasad- pies musi nosi zabezpieczenie anty ucieczkowe, powinien chodzić ok.3-6 miesięcy niedaleko od domu, nie wolno z nim jeździć autem. Pies jest skołowany u nowego właściciela, często dopiero po kilku miesiącach, gdy jest dobrze traktowany, rozumie, że to jego dom. I to nie jest wina psa, a ludzi,. którzy wcześniej źle go traktowali.
      Piszę z doświadczenia, z nie z teorii.

      • 19 0

  • ️️️

    Pan Zbyszek to wspaniały człowiek, kocha zwierzęta ponad wszystko i poświęcił im całe swoje życie ️

    • 0 0

  • Dzięki akcji ratunkowej piesek do końca życia będzie mógł się żywic innymi zwierzątkami (8)

    Które na "miłość dobrych ludzi" nie mają co liczyć.

    • 8 33

    • (2)

      nieprawda, przez 12 lat miałam psa na diecie wege, zdrowy i szczęśliwy.

      • 3 2

      • błąd statystyczny

        • 0 1

      • Biedny pies.......

        • 3 1

    • Bądź ostrożny, w wielu produktach, gdzie nie spodziewałbyś się w ogóle , jest bialko zwierzęce (4)

      Pijesz alkohol ? zabijasz bakterie jelitowe.

      • 5 4

      • Bakterie nie należą do królestwa zwierząt (3)

        A pieski, świnki i tzw. "dobrzy ludzie" już tak.

        • 3 1

        • ale są żywe (1)

          • 2 0

          • weź się może dokształć w dziedzinie, którą próbujesz krytykować

            bo wydaje ci się, ze jesteś cwany, ale wychodzisz jedynie na ignoranta.

            • 1 0

        • można inaczej, nie oceniaj tak od razu

          • 2 1

  • Ale co na to adopcyjny opiekun? Nie szukał psa, mimo wzięcia go z tak dużej odległości? (8)

    A teraz zrezygnował? Czemu?

    • 42 0

    • (2)

      Nie szukał... mało tego... chwilę po "ucieczce" była już po nowego psa, brak słów po prostu

      • 26 1

      • (1)

        Może po prostu pies nie do końca im się podobał i nowy właściciel mu "pomógł" się zgubić.....???

        • 18 1

        • spodobal ? ????

          Powinna za to mieć sprawę w sądzie jest ustawa o Ochronie życia zwierząt. Ona nigdy nie będzie dobrą opiekunką, ani matką bo jej się dziecko może nie spodobać.

          • 3 0

    • (4)

      Adopcyjny opiekun kilka godzin po zaginięciu Agata dzwonił do innej fundacji w sprawie adopcji szczeniaczka... Także nie sądzę, aby ktokolwiek brał pod uwagę, że Agat mógłby tam wrócić.

      • 28 0

      • Taka osoba nigdy więcej nie powinna mieć możlwości adpcji psa... potraktowała go jak kolejną zabawkę... zgubił się? To se wezmę drugiego..... w głowie się nie mieści...:(

        • 27 0

      • o matko jakie to smutne... (1)

        powinna istnieć we wszystkich fundacjach, schroniskach i domach tymczasowych taka tablica "tym osobom zwierząt nie wydajemy!". Może by się zaoszczędziło strachu i bólu naszym braciom mniejszym :(

        • 28 0

        • Tak, powinien być rejestr po peselu i historii adopcji

          ludzie myślą,że biorą psa- zabawkę, nie rozumieją niektórzy , że to wspaniale stworzenie, ale także wymaga wsparcia, cierpliwości, opieki.

          • 20 0

      • To moze pies nie uciekł, tylko został pogoniony..?

        • 26 0

  • pies (1)

    kochac psa trzeba mądrze. jezeli ucieknie no niestety mus byc przez jakis czas na smyczy. Biorę psa to muszé troche poczytac, porozmawiac z madrymi psiarzami a nie narazac zwierze na stres a moze i smierc.

    • 14 0

    • Pies po adopcji musi być na szelkach i smyczy- połączonych, bo dopiero po pół roku uzna , że to jego dom

      Nie może być wyprowadzany przez dziecko (choćby 13 letnie)- tak uciekła na pierwszym spacerze Kaya z Sopotu, bo dali dziecku smycz. Te psy są po przejściach, lękliwe niezwykle.
      Pies ucieka zawsze z powodu błędu człowieka.
      Teraz- sylwester, psy musza być szczególnie zabezpieczone, uciekają także te wychowywane od szczeniaka w domu u nas.

      • 1 0

  • (1)

    Ok, czyli jeśli dotychczasowy właściciel adopcyjny się po psa nie pofatygował, to chyba "pomógł" mu uciec. Święta, kurde, idą, dajmy komuś pieska pod choinkę...

    • 8 0

    • jest obserwowana ta osoba, bo od razu szukała szczeniaka

      • 2 0

  • Wielki Szacun dla Pana - Panie Zbigniewie

    przywraca Pan wiarę w ludzi

    • 6 0

  • Uwielbiam Krzykosiaki (1)

    Brawa dla Pana Zbyszka !!! Nie mam słów, by opisać szacunek i podziw dla tego niezwykłego człowieka. Krzykosiaki potrzebują naszej pomocy, liczy się każdy grosik, razem uda nam się uratować to niezwykłe miejsce.

    • 9 0

    • Tak, tak!

      Drogi Panie Zbyszku, wiemy, że nie spocząłby Pan w spokoju wiedząc, że biedny Agacik błąka się gdzieś po lesie, w zimnie,głodny i wystraszony, narażony na niebezpieczeństwa zewsząd czyhające i kolejną noc spędzi nie wiadomo gdzie, sam ,biedaczek...Jaki z Pana złoty człowiek skoro przez pięć dni z rzędu jeździł Pan do Gdańska z Krzykos 300 km i z powrotem drugie 300 w poszukiwaniu Agata i na moment nie stracił Pan nadziei na jego odnalezienie.Tego zwykły człowiek by nie zrobił. Tylko Pan to mógł. Bo Pan jest nie zwykły, wspaniałomyślny, godny podziwu i najpiękniejszego medalu w kształcie serca. Serca, które Pan od tylu lat ofiarowuje swoim podopiecznym ratując ich, przygarniając i dając im miłość i schronienie. Niejeden by już dawno zwątpił w możliwość odnalezienia Agata i zrezygnowałby

      • 5 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj