Zwierzaki

stat

Zwiedzili Dubaj w zamian za opiekę nad kotem. Podpowiadają, jak to zrobić

Darmowy nocleg w dowolnym miejscu na świecie w zamian za opiekę nad zwierzakiem - czy to możliwe? "Jak najbardziej!" przekonują Sylwia, Grzegorz i Igor Kołpuciowie, rodzina z Gdyni, która wspólnie prowadzi podróżniczego bloga Tu i wszędzie. Ostatnie Święta Bożego Narodzenia oraz sylwestra spędzili w Dubaju, w zamian za opiekę nad kotką Lucy.



Co sądzisz o podróżowaniu w zamian za opiekę nad zwierzęciem?

to świetna opcja, z chęcią bym spróbował(a)

66%

to dla mnie za duża odpowiedzialność

11%

bał(a)bym się zwierzęcia, które spotkam na miejscu

12%

nie lubię zwierząt, więc to nie dla mnie

11%
- Kiedyś, już dawno temu, Grzesiek przypadkiem wpadł na stronę pośredniczącą w tzw. pet sicie, czyli opieką nad zwierzakiem za nocleg/pobyt. Generalnie brzmiało to zbyt pięknie, żeby mogło to być prawdziwe - i tak to wtedy potraktowaliśmy. Do tego na stronie trzeba było zapłacić opłatę za rejestrację, co raczej nie rozwiało naszych wątpliwości. Kilka miesięcy temu, przeszukując internet, zastanawiając się, gdzie moglibyśmy pojechać w kolejną podróż, znowu natknęliśmy się na taką stronę, ale tym razem postanowiliśmy spróbować - mówi Sylwia Kołpuć.
Nocleg za opiekę nad zwierzęciem, zwany pet sittingiem, to rozwiązanie zarówno dla osób, które lubią szukać alternatywnych sposobów na tanie podróżowanie, jak i dla właścicieli zwierząt, którzy nie mają z kim zostawić swoich podopiecznych na czas podróży. Pierwsi i drudzy znajdują się na specjalnie do tego przeznaczonych serwisach.

- My korzystamy ze strony trustedhousesitters.com. Opłata rejestracyjna wynosi 119 dolarów. Trochę obawialiśmy się zapłacić z góry sporą opłatę na stronie, której nie znamy, ale przekonaliśmy się, że to nie jest strona krzak, Lucy rzeczywiście czekała na nas w Dubaju - mówi Sylwia.
Po wniesieniu opłaty na stronie tworzy się swój profil. Warto zadbać o to, żeby był pełny i wzbudzał zaufanie właścicieli zwierzaków. Dobrze jest napisać, w opiece nad jakimi zwierzętami macie doświadczenie i czy zamierzacie podróżować z dzieckiem. Na jakie nietypowe ogłoszenia można natknąć się w serwisie?

- Spotkaliśmy się z ofertą opiekowania się domem i psami w Australii... przez rok i to nawet z niewielką pensją. Mieliśmy propozycję zajmowania się 20-letnią papugą w Irlandii wraz z kotem i dwoma psami. Widzieliśmy ogłoszenia dotyczące całych gospodarstw z końmi i gromadką drobiu. Ranczerzy też czasem potrzebują urlopu. Ogłoszenia są z różnych stron świata, więc może to być też szansa odwiedzenia nietypowego miejsca - mówi Sylwia.
A jak wyglądała dubajska przygoda Sylwii, Grześka i Igora? W domu, w Dubaju czekała na nich kotka Lucy.

- Lucy sobie poszła, tak nam się przynajmniej wydawało. W zasadzie nic w tym dziwnego, wiadomo, że koty chodzą własnymi ścieżkami. Ale po pewnym czasie, kiedy nie wracała, zaczęliśmy się martwić. Zaczęliśmy ją wołać i wtedy łazienka zaczęła miauczeć. Lucy schowała się w niewielkiej dziurze za umywalką. Wywabiliśmy ją głaskaniem i zachęciliśmy do zabawy z kawałkiem sznurka. Potem dość szybko się zaprzyjaźniliśmy. Spała z nami, budziła rano mnie do drapania pod brodą, a Grześka - kiedy zobaczyła dno swojej miski. Na początku częściej wychodziła na samotne spacery, pod koniec pobytu prawie całe dni spędzała z nami w domu. I zaczynała coraz więcej broić, np. skakać po meblach, co jak się potem dowiedzieliśmy od właścicieli, było jej normalnym zachowaniem. Trochę nam ulżyło, bo już myśleliśmy, że "zepsuliśmy kota". Takie oswajanie się jej z nami i nas z nią było fajnym doświadczeniem. Lucy zapamiętamy na długo, zwłaszcza Igor - wspomina Sylwia.
Jakie widzą zalety i wady tego rozwiązania?

- Plusem jest na pewno oszczędność. Koszty noclegu to często najwyższy po przelocie koszt wyjazdu. Ale to niejedyna korzyść, choć ją dość łatwo pokazać na liczbach. Bardzo lubimy zwierzęta, a ze względu na częste podróże sami nie mamy własnego pupila, więc pet sitting jest jak stworzony dla nas. Ze wszystkich naszych podróży, dla Igora właśnie ten wyjazd do Dubaju był najfajniejszy i to głównie ze względu na Lucy - mówi Sylwia. - Z drugiej strony to pewne ograniczenie w podróży, nie powiedziałabym, że to minus, ale na pewno trzeba wziąć pod uwagę, że tak naprawdę głównym zadaniem jest opieka nad zwierzęciem i wszystkie wyjazdy, zwiedzanie trzeba planować pod tym kątem. Za to można poznać miejsce, do którego się jedzie z perspektywy mieszkańca, co też może być ciekawym doświadczeniem.
Ważne, żeby decydując się na opiekę nad cudzym zwierzęciem, realnie ocenić swoje możliwości. Takie rozwiązanie to nie tylko darmowy nocleg, ale też duża odpowiedzialność. Nie powinniśmy decydować się na opiekę nad zwierzęciem, którego zwyczaje są nam zupełnie obce. Rodzina radzi też, żeby możliwie szybko odpowiadać na ogłoszenia i dobrze przemyśleć ich warunki. Często opieki nad zwierzęciem potrzebują osoby, które nie mieszkają w ośrodkach turystycznych, na miejsce trzeba więc będzie dojechać. Podróżowanie za opiekę nad zwierzęciem to duża szansa, ale i duży obowiązek. Czy Sylwia, Grzesiek i Igor polecają takie rozwiązanie?

- Tak, zdecydowanie, to bardzo ciekawe doświadczenie. Sami też nie zamierzamy poprzestać na tym wyjeździe. Poza tym czytelnicy Trojmiasto.pl mają już łatwiej, bo wiadomo, że ten cały pet sitting to nie ściema. My takiej pewności nie mieliśmy i znajomi żartowali sobie, że może Lucy okaże się tygrysem. Lucy tygrysem nie była, a my nie skończyliśmy gdzieś sami pośrodku pustyni. Za to przeżyliśmy świetną przygodę, którą będziemy długo wspominać. Z całą pewnością polecamy!

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (74)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Czytaj także

zobacz więcej»

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Miejsca przyjazne zwierzętom

Forum zwierzęta - ciekawy temat

amstaf , doberman albo twoje życie.WYBIERAJ (438 postów)

Jestem pracownikem sluzby zdrowia.I chcialbym tu przestrzec ludzi przed kupnem piesków marki amstaf , doberman , rotwailler.Nie są to psy do hodowli w domu albo jakiejkolwiek chodowli.Dzis mialem nastepny przypadek jak mily dobermanek o malo co nie zagryzl swojej pani.Miala pogryzioną glowe , kończyny.A mamusia tej wlascicielki powiedziala ze rwreszcie uwierzyla że takie milutkie psy mogą zrobić tyle krzywdy.Dla mnie ludzie ktorzy choduja takie psy nie maja wogole wyobrazni.Myślą że są kimś ważnym bo ma takego pieska.A szczegołnie widać takie piesuncie u panow ktorzy ubierają sie w dresiki.A najlepszy jest numer jak male dziecko ma na smyczy dobermana,hhahahahah. Jak co do czego to ciekawe jak go powstrzyma.A rodzice gdzie są? A czasami chodza bez smyczy a co najwazniejsze bez kagańcow.Nie jestem wrigiem psow ale wrogiem tych ras i wrogiem wlascicieli tych milutkich pieskow.Dobranoc

Twoja stara (2 dni temu)

Re: amstaf , doberman albo twoje życie.wybieraj

Taki z ciebie znawca psów jak zemnie muzyk czyli kijowy dobermany amstaffy i rottweilery to nie są psy mordercy tylko te psy potrzebują solidniej tresury bo są dominatorami a te bajeczki że labrodor to łagodny pies proszę cię mój znajomy miał labradora był bardzo dobrze szkolony i nagle mu odbiło i zaatakował jego brata w ciężkim stanie w szpitalu przez 3 miesiące siedział.

więcej tematów »