Zwierzaki

Adam Van Bendler: komik o złotym sercu. Wspiera bezdomne zwierzaki

Najnowszy artukuł na ten temat

Zaspa. Interwencja w sprawie uwięzionych jerzyków i wróbli

Tak Fundacja Psia Krew Adama Van Bendlera pomaga bezdomnym zwierzakom:

Adama Van Bendlera, związanego z Trójmiastem komika, dobrze znają fani stand-upów. Nie wszyscy jednak wiedzą, że pasją Adama jest także niesienie pomocy bezdomnym zwierzętom. Wraz z fundacją Psia Krew, którą prowadzi, wspiera schroniska i przytuliska nie tylko w Trójmieście, ale całej Polsce. Dostarcza im m.in. karmę, transportery, remontuje i buduje kojce, a nawet pomaga konstruować wózki dla sparaliżowanych psów.



Fundacje dla zwierząt w Trójmieście


Alicja Olkowska: Prowadzisz Fundację Psia Krew, która pomaga zwierzętom w schroniskach, fundacjach i domach tymczasowych. Macie na koncie sporo akcji, w tym naprawdę widowiskowe, czyli dwa mecze znani raperzy kontra komicy, połączone z wieczorną galą stand-up w Gdyni. Wszystkie bilety się wyprzedały, widowiska obejrzały tysiące widzów. Wspólnymi siłami zebraliście ponad 365 tys. zł. Na co do tej pory przeznaczyliście fundusze? Jakie placówki otrzymały wasze wsparcie?

Czytaj też: Raperzy pokonali komików w charytatywnym meczu piłkarskim

Adam Van Bendler: Do tej pory Fundacja Psia Krew wsparła schroniska w Gdyni, Kościerzynie, Ostródzie, Wejherowie, Jelonkach, Zielonej Górze, Pasłęku, Jamrozowiźnie, Starogardzie Gdańskim oraz fundację "Znów na nogach" w Białymstoku. Na tę chwilę finalizujemy właśnie koleją dostawę dla Ciapkowa i szukamy materiałów do parku rehabilitacyjnego dla psiaków w gdańskim Promyku. Po pierwszej imprezie w 2018 roku zebrane środki poszły głównie na specjalistyczne karmy dla chorych zwierząt, leki, środki czystości, suplementy, smycze, obroże, kuwety, klatki i kontenery przewozowe. Rozmach był naprawdę spory.

W drugim roku już postanowiliśmy zająć się jeszcze "grubszymi" rzeczami i tym sposobem rozpoczęliśmy budowę kociarni w Kościerzynie, wybudowaliśmy izolatki pooperacyjne oraz zewnętrzne wybiegi dla zwierzaków w Starogardzie. W Pasłęku np. wyłożyliśmy betonowymi płytami sektor, który był tak zalany przez wodę, że psy brodziły w błocie. Wymieniliśmy kojce i teraz miejsce jest nie do poznania. Później kupiliśmy im jeszcze 150 płyt chodnikowych, które są układane tam na bieżąco. To samo w Jelonkach. Niedawno położyli tam 40 dużych płyt, a teraz zabierają się za budowę dużej klatki. Prace były intensywne i dobrze, że wyrobiliśmy się przed epidemią. Wciąż mamy jeszcze sporo środków, bo zgromadzone fundusze wydajemy bardzo przytomnie.

Pomagacie nie tylko schroniskom, ale też mniejszym fundacjom. Mnie np. wzruszyła akcja dla "Znów na nogach", czyli fundacji, która opiekuje się i "stawia" na nogi sparaliżowane psiaki. Jak wasze działanie realnie przełożyło się na życie tych piesków?

Tak cudownych ludzi również należy wspierać w ich inicjatywie. Zakupiliśmy dla nich nie tylko materiały (kilkadziesiąt par różnej wielkości kółek, miedziane i aluminiowe rurki), ale również spawarkę i cały osprzęt. Jesteśmy z nich dumni. Dla fundacji "Znów na nogach" działają aktualnie dwie osoby - Julia Bardini i jej chłopak Kamil Cimoch. Julia zajmuje się pomiarami, a Kamil ma papier spawacza, więc teraz mogą już samodzielnie działać i te wózeczki robić na własną rękę. Wcześniej musieli prosić o dostęp do pracowni na Politechnice Białostockiej. Dziś robią to niezależnie. Dzięki naszemu wsparciu Julia i Kamil mogą zrobić wózki ponad setce zwierzaków.

Cofnijmy się na chwilę w czasie. Jak to się stało, że zająłeś się pomocą dla zwierząt?

W 2013 roku, po prawie pięcioletnim pobycie w Norwegii, postanowiłem wrócić do Polski i od nowa ułożyć sobie życie. Miałem już 27 lat, a w Skandynawii byłem tylko pracownikiem fabrycznym i pomimo niezłych zarobków czułem się nieszczęśliwy.

Wiedziałem, że jeśli zostanę tam choćby jeden rok dłużej, to mogę już nigdy nie zawalczyć o spełnienie swoich marzeń, a tymi była praca ze zwierzakami i komedia. Po powrocie do Trójmiasta natychmiast zatrudniłem się w schronisku w Gdańsku na okres próbny. Początki nie były łatwe, bo zaczynałem głównie przy czyszczeniu klatek i uzupełnianiu misek. Później miałem zajmować się innymi rzeczami. Na kojcach pracowali wtedy różni ludzie wysłani przez sąd, którzy odpracowywali wyroki, a jak się okazało - niekoniecznie chcieli robić coś dla zwierząt.


Mimo wszystko praca była prosta i po pewnym czasie przywiązałem się do kilku psinek. Jednak po paru tygodniach doszło do nieporozumienia, wobec którego rzekomo złamałem statut, ponieważ znalazłem się na terenie, na którym nie powinienem był przebywać. Konkretnie: pod koniec dnia dwóch gości odpracowujących swoje wyroki poprosiło mnie, czy nie mógłbym za nich posprzątać ambulatorium pooperacyjnego. Chcieli wcześniej wyjść z pracy, a ja zgodziłem się. Wszedłem tam, ktoś to zobaczył, no i mnie zwolnili. Od tak, bez ostrzeżenia. Było mi strasznie przykro, zwłaszcza że to był początek mojej przygody zarówno ze stand-upem, jak i ze zwierzakami.

Chodziłem struty przez kilka dni. Pomyślałem sobie, że kiedyś i tak zrobię coś na własną rękę. Wiedziałem, że jeśli będę odpowiednio ciężko pracował, to w którymś momencie będę w stanie założyć fundację i pomyśleć nad jakąś większą zbiórką. I tak po siedmiu latach spotykamy się w tym miejscu, gdy organizuję m.in. mecz raperzy kontra komicy i galę stand-upu dla zwierzaków. Medal należy się tutaj wszystkim, którzy biorą w tym udział. Zarówno organizatorom, jak i występującym, bo to kawał przedsięwzięcia, a moi ludzie to również bardzo zapracowani artyści i firma produkująca największe wydarzenia w kraju. Bardzo ich kocham za ich wkład.

W twoim rodzinnym domu były zwierzęta?

Tak, w naszym domu zawsze były zwierzęta, a pierwszy psiak pojawił się, kiedy jeszcze byłem małym gnojkiem. Ostatni piesek Tobi, który był z nami kilkanaście lat, odszedł w 2018 roku. Byłem z nim tak emocjonalnie związany, że w dalszym ciągu pojawia się w moich monologach.

Widzisz zmianę w ludziach i ich stosunku do zwierząt? Coś się w nas zmienia na lepsze, rośnie świadomość?

Tak, świadomość rośnie z roku na rok. Jednocześnie widzę, że ludzie coraz bardziej zaczynają przyglądać się działalności prozwierzęcej polityków, a przede wszystkim myśliwych. Jest coraz więcej głośnych wniosków na temat ustaw chroniących współpracę tych dwóch instytucji. Poza tym coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, jakie mechanizmy rządzą przemysłem mięsnym i jaką rolę odgrywa odżywianie w naszym życiu, a co za tym idzie, zwracają uwagę, w jakich warunkach trzyma się zwierzęta gospodarcze. Coraz więcej osób z mojego otoczenia rezygnuje z jedzenia mięsa, ponieważ wreszcie mieli odwagę zobaczyć, w jaki sposób zwierzętom odbierane jest życie. Niby nic takiego, bo każdy dorosły człowiek wie, że zwierzę trzeba przecież zabić, ale woli myśleć, że to pewnie poprzez zawał serca na kolejce górskiej.

Wierzę, że kiedyś rodzice będą dawać dzieciom wybór i odpowiedzą szczerze, kiedy dziecko zapyta, skąd się bierze mielony. Im więcej ludzi zrozumie, że przetworzone mięso jest jednym z najniebezpieczniejszych zagrożeń dla zdrowia, tym szybciej wykonamy kolejny krok w kierunku zmiany wielu chorych ustaw.

Największy przełom nastąpiłby, gdyby na wsiach zaczęli podchodzić do zwierząt z większą empatią. Tutaj potrzeba wielu lat edukacji. Jakiś czas temu rozmawiałem z gościem, który wychował się w gospodarstwie rolnym i trochę się kłóciliśmy na temat, jakim jest odbieranie życia w rzeźniach. On twierdził, że bydło, odkąd przychodzi na świat, taki jest jego los i tyle. Te zwierzęta od małego nie znają innego życia. Zapytałem go, czy gdyby ktoś porwał jego malutkie dziecko, zamknął je w piwnicy i wykorzystywał w swoich celach, też byłoby OK? Bo przecież to dziecko nie zna innego życia? Nic mi już nie odpowiedział.

II Gala Stand-up Comedy w Gdyni, wrzesień 2019:

Znani komicy wystąpili w ramach akcji dla zwierzaków.


Wróćmy na koniec do kolejnego dużego wydarzenia, które organizujesz. 7 czerwca mają się odbyć III Charytatywny Mecz o Psią Krew: czyli komicy vs raperzy oraz III Charytatywna Gala Stand Up Comedy. Bilety już wyprzedane.

Zaistniała epidemia na tę chwilę skłania nas do przełożenia terminu obu wydarzeń. Trzymamy jednak rękę na pulsie i wierzymy, że jeszcze los się odmieni do czerwca. Jeśli chodzi o przygotowania do meczu i gali, to właściwie wszystko było gotowe. Z Zoo Kariną i Stage Production nie boimy się żadnej imprezy. Każdy wiedział, co ma robić, a tegoroczny line-up obu drużyn wyglądał super.

Na sobotni wieczór: występy lokalnych stand-uperów online

Już niebawem ukaże się kolejny film podsumowujący kolejny rok naszej pracy oraz skrót z meczu. Pojawi się na kanale YouTube Adam Van Bendler Official. Chłopaki po raz kolejny zgotowali superwidowisko, a ja byłem tak wzruszony, że biegałem ze łzami w oczach. Przez to nic nie widziałem i nie trafiłem do pustej bramki. Trzy razy. Przeklęte łzy! Grałem tak źle, że kibice zaczęli się zastanawiać, czy ta zbiórka nie jest przypadkiem na mnie.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj